DOWÓD Z ISTNIENIA PROJEKTU – Dowody na istnienie Boga

Dowód zaczyna się od przesłanki większej, że tam, gdzie jest zamysł, musi też być i pomysłodawca. Przesłanką mniejszą jest istnienie planu w całym wszechświecie. Wnioskiem jest stwierdzenie, że musi istnieć uniwersalny projektant.

Dlaczego musimy wierzyć w większą przesłankę, że każdy projekt zakłada projektanta? Ponieważ każdy wyznaje tę zasadę w praktyce. Na przykład przypuśćmy, że natknąłeś się na bezludną wyspę i znalazłeś „SOS” napisane na piasku na plaży. Nie pomyślałbyś, że wiatr lub fale napisały to przez zwykły przypadek, ale że ktoś tam był, ktoś wystarczająco inteligentny, by wymyślić i napisać wiadomość. Gdybyś znalazł kamienną chatę na wyspie — z oknami, drzwiami i kominkiem, nie myślałbyś, że huragan ułożył kamienie w ten sposób przez przypadek. Natychmiast wnioskujesz istnienie projektanta, kiedy widzisz projekt.

Kiedy pierwsza rakieta księżycowa wystartowała z Przylądka Canaveral, przyglądało się temu dwóch amerykańskich naukowców, stojąc obok siebie. Jeden był wierzący, drugi niewierzący. Wierzący powiedział:
— Czy to nie cudowne, że nasza rakieta trafi na księżyc przez przypadek?
Niewierzący zaprotestował:
— Co masz na myśli, mówiąc „przypadek”? Spędziliśmy miliony godzin pracy, projektując tę rakietę.
— Och — powiedział wierzący — nie uważasz, że przypadek jest dobrym wyjaśnieniem dla rakiety? A więc dlaczego uważasz, że jest dobrym wyjaśnieniem dla wszechświata? Wszechświat jest znacznie większym projektem niż rakieta. Możemy zaprojektować rakietę, ale nie moglibyśmy zaprojektować całego wszechświata. Zastanawiam się, kto by mógł?

Później, tego samego dnia, obaj spacerowali jedną z ulic i przechodzili obok sklepu z antykami. Ateista podziwiał obraz w oknie i zapytał:
— Zastanawiam się, kto namalował ten obraz?
— Nikt — zażartował wierzący — po prostu powstał przez przypadek.

Czy jest możliwe, że projekt powstanie przez przypadek bez projektanta? Istnieje może jedna szansa na bilion, że „SOS” mogłoby być napisane na piasku przez wiatr. Ale kogo by zadowoliło wyjaśnienie o prawdopodobieństwie jeden na bilion? Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby posadzić milion małp przed milionem maszyn do pisania przez milion lat, to jedna z nich w końcu wystukałaby przez przypadekHamleta. Ale kiedy odkrywamy tekst Hamleta, nie zastanawiamy się, czy jego twórcą jest przypadek, czy małpy. Dlaczego więc ateista używa tego niewiarygodnie nieprawdopodobnego wyjaśnienia dla wszechświata? Oczywiście dlatego, że jest to jego jedyna szansa, by pozostać ateistą. W tym momencie potrzebne jest wyjaśnienia psychologiczne dla ateisty, a nie logiczne wyjaśnienie dla wszechświata. Mamy logiczne wyjaśnienie dla wszechświata, ale ateiście się to nie podoba. To wyjaśnienie nazywa się Bóg.

Istnieje jedna szczególnie mocna wersja dowodu z istnienia projektu, która jest nam bliska, ponieważ dotyczy projektu tej samej rzeczy, której używamy, by myśleć o projekcie: naszego mózgu. Ludzki mózg jest najbardziej skomplikowanym projektem w całym znanym wszechświecie. Na wiele sposobów przypomina komputer. Teraz wyobraź sobie, że istnieje komputer, który został zaprogramowany przez przypadek. Na przykład przypuśćmy, że jesteś w samolocie i głośniki nadały komunikat, że nie ma pilota, ale samolot jest sterowany przez komputer, który został zaprogramowany chaotycznym opadem gradu na klawiaturę lub przez gracza baseballu tańczącego w butach z kolcami po kartach komputerowych. Jak wielkie zaufanie miałbyś do tego samolotu? Ale jeśli nasz komputer, mózg, nie ma żadnej kosmicznej inteligencji stojącej za dziedzicznością i środowiskiem, która by go zaprogramowała, to dlaczego mielibyśmy mu ufać, kiedy przekazuje nam cokolwiek, nawet o mózgu?

Innym szczególnie mocnym aspektem dowodu na podstawie projektu jest tak zwana zasada antropologiczna, według której wszechświat wydaje się być specjalnie zaprojektowany od samego początku tak, by rozwinęło się ludzkie życie. Jeśli temperatura pierwotnej kuli ognia, która powstała jako rezultat Wielkiego Wybuchu jakieś piętnaście do dwudziestu miliardów lat temu, co było początkiem naszego wszechświata, byłaby o bilionową część stopnia niższa lub wyższa, atom węgla, który jest fundamentem całego organicznego życia, nigdy nie mógłby powstać. Ilość możliwych wszechświatów to biliony bilionów, a tylko jeden z nich mógł podtrzymać życie ludzkie — ten właśnie. Brzmi to podejrzanie, jak spisek. Gdyby kosmiczne promieniowanie bombardowało pierwotną plazmę pod odrobinę innym kątem, w innym czasie lub o innej intensywności, to cząsteczki hemoglobiny, konieczne do życia dla wszystkich ciepłokrwistych zwierząt, nigdy by nie powstały. Szansa na powstanie tych cząsteczek jest coś jak jeden na bilion bilionów. Połącz każdy z tych przypadków — i będziesz miał coś daleko bardziej niewiarygodnego niż milion małp piszących Hamleta.

Istnieje relatywnie mało ateistów pośród neurologów, chirurgów mózgu i astrofizyków, ale wielu pośród psychologów, socjologów i historyków. Powód wydaje się oczywisty: pierwsi studiują Boski projekt, drudzy studiują ludzkie projekciki.

Ale czy ewolucja nie wyjaśnia wszystkiego bez Boskiego Projektanta? Wprost przeciwnie, ewolucja jest pięknym przykładem projektu, wielką wskazówką co do Boga. Istnieją bardzo dobre naukowe dowody na ewolucję, uporządkowane pojawianie się gatunków — od prostych po skomplikowane. Ale nie ma naukowego dowodu na naturalną selekcję jako mechanizm ewolucji. Naturalna selekcja „wyjaśnia” wyłonienie wyższych form bez inteligentnego projektu poprzez zasadę przetrwania najsilniejszych. Ale to czysta teoria. Nie ma dowodów na to, że abstrakcyjne, teoretyczne myślenie lub altruistyczna miłość ułatwiają ludziom przetrwanie. Jak wobec tego wyewoluowali?

Ponadto czy projekt, który oczywiście istnieje w człowieku i w ludzkim mózgu, pochodzi od czegoś o prostszym projekcie lub nie mającym żadnego projektu? Takie wyjaśnienie narusza zasadę przyczynowości, która stwierdza, że skutek nie może przerastać przyczyny. Jeśli istnieje inteligencja w skutku (człowiek), to musi istnieć inteligencja w przyczynie. Ale wszechświat rządzony przez ślepy traf nie posiada inteligencji. A więc musi istnieć przyczyna ludzkiej inteligencji, która jest transcendentna wobec wszechświata — jakiś umysł poza materialnym wszechświatem. (Większość wielkich naukowców,notabene, wierzyło w taki umysł, nawet ci, którzy nie przyjmowali żadnej objawionej religii).

Jak wiele ten dowoód udowadnia? Nie wszystko to, co chrześcijanie uznają o Bogu, oczywiście — żaden dowód nie może tego udowodnić. Ale udowadnia to całkiem spory kawałek Boga — jakąś myślącą inteligencję wystarczająco wielką, by wytłumaczyć cały zamysł we wszechświecie i ludzki umysł. Jeśli to nie Bóg, to co to jest? Steven Spielberg?

Napisał PETER KREEFT   

tłum. Jan J. Franczak

Fragment książki Fundamentals of the Faith wydanej przez Ignatius Press

Print Friendly, PDF & Email

Comments

comments

Przeczytaj jeszcze  Sprzeczności w nauce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *