CZY NAUKA O PIEKLE JEST NAUKĄ BIBLIJNĄ

Niniejszy tekst jest odpowiedzią na tekst Mariusza Agnosiewicza pt.Duszpasterstwo strachu, jaki został zamieszczony w internetowym serwisie racjonalistycznym[1]. W tekście tym Agnosiewicz próbuje za pomocą pewnych tekstów Biblii zanegować ideę biblijnego piekła. Swój wspomniany tekst, na który będę odpowiadał – podobnie jak w przypadku jednego z jego poprzednich tekstów, z jakimi polemizowałem na łamach niniejszego serwisu – Agnosiewicz ułożył w formie dialogu pomiędzy księdzem (oznaczanym w tym dialogu za pomocą określenia ksiądz katecheta i skrótu Kk) a pewnym uczniem (oznaczanym w tym dialogu za pomocą określenia Prostaczek i za pomocą skrótu P). Tradycyjnie, dla ułatwienia odróżnienia moich wypowiedzi od wypowiedzi Agnosiewicza, jego tekst zaznaczam kursywą[2].

Polemika:

Prostaczek – Czcigodny ojcze, czy mógłby nam ojciec opowiedzieć dzisiaj co nieco o piekle? Pamiętam, że jak byłem mały to strasznie się go bałem, bo jak nam mówił ksiądz na kazaniu – to wieczny ogień straszniejszy niż jakikolwiek inny na świecie. Kiedyś zdarzył się w naszej wiosce straszny wypadek – zapalił się dom wewnątrz którego była cała rodzina. Dwie osoby zmarły w płomieniach, jedną wydobyto jeszcze żywą. Widziałem jak ją wynoszono. Niemal nie miał skóry, lekarze musieli wstrzykiwać morfinę wprost w ciało. Nie ruszał się, ale był przytomny. Najgorsze były jego oczy, które zdawały się prosić o śmierć – to był największy wstrząs mojego życia. Miał szczęście – umarł następnego dnia. Przyznam, że nie potrafię sobie wyobrazić, dłuższej męki w takim stanie. Piekło ma być jeszcze gorsze i na dodatek trwające przez całą wieczność – tryliony lat. Pomyślałem sobie wówczas, że warto czynić cokolwiek aby tam się nie znaleźć, nie ważne: dobro czy zło – cokolwiek. Później jednak naszły mnie wątpliwości: czy Bóg jest aż tak okrutny ?!

Odpowiedź:

Po pierwsze, nie wiem, skąd idea, że męki piekielne mają być cierpieniem zadawanym przez Boga; człowiek prędzej cierpi z powodu własnej decyzji, tzn. dlatego, że Boga odrzucił. Cierpienie to wynika ze świadomości utraty szczęścia, jakim jest Bóg. Może być ono czysto psychicznym uczuciem wynikającym z wiecznej utraty szczęścia wynikającego z przebywania z Bogiem (patrz niżej). Nikt się dziś nie upiera, że „piekło” to jest jakiś buchający ogniem gigantyczny „grill” dla ludzi czy coś w tym rodzaju. Kościół też nie upiera się przy tym, że w piekle będzie istniał dla ludzi jakiś materialny ogień. To raczej tylko obrazowe ujęcie. Jak podaje jedna z katolickich encyklopedii, dzisiaj w piekło rozumiane jako miejsce rzeczywistej kary fizycznej wierzą już tylko fundamentaliści i konserwatyści, zaś: „Według bardziej umiarkowanego poglądu piekło nie jest konkretnym miejscem i Bóg nie przygotowuje złoczyńcom tortur fizycznych. Piekło jest raczej stanem wiecznego oddzielenia od Boga, utratą świadomości Boga i błogosławieństwa nieba”[3]. Zatem istnieją w Kościele interpretacje tego ognia w sensie udręk czysto psychicznych, które są przez niektórych uważane za cierpienia o wiele głębsze od fizycznego. Taka interpretacja zdaje się też wynikać również z nauki Katechizmu Kościoła katolickiego (dalej: KKK), w którym wyrażenie „ogień wieczny” zastosowano w związku z zadawaniem cierpień duszy bytującej już po śmierci ciała[4]. Dlatego powyższy wywód o mękach piekielnych, rozumianych koniecznie jako potworna śmierć w pożarze, jest raczej wynikiem nieuważania podczas wyżej wspomnianego kazania w kościele niż nauką Kościoła.

A może to wcale nieprawda ?

Ksiądz katecheta – No cóż, takie są konsekwencje grzechu, należy się z tym liczyć. Powinno to nas skłaniać do cnotliwego postępowania.

P. – Trochę o tym czytałem i wiem, że Biblia nie mówi o tym jednoznacznie. Raczej dość niejasno. Przede wszystkim zdumiewa brak kary piekielnej w większej części Starego Testamentu. Aż do IV-III w. p.n.e. Żydzi nie mieli w tej kwestii żadnych informacji. Wszystkie kary i nagrody były ziemskie.

Odpowiedź:

Nie. Księga Izajasza zapowiada „wieczny” (tak ma też tekst hebrajski) ogień kary dla grzeszników (Iz 33,14; patrz też niżej), Księga proroka Ezechiela, która powstała na długo przed III wiekiem przed Chrystusem, również mówi o tym, że niektórzy umarli w Szeolu doznają cierpienia (Ez 33,24-30). ST najczęściej dość skąpo wypowiada się o stanie umarłych w Szeolu, tu mamy jednak jeden z wyjątków, jedną z aluzji. ST nie objawia pełni nauki o piekle (tak jak czyni to NT), nie znaczy to jednak, że nie znajdujemy w ST nawiązań do tej idei. Zresztą nawet gdyby idea kary pośmiertnej miała powstać w późniejszym okresie judaizmu, to czy to coś strasznego? Kto powiedział, że idea ta miała zostać przez Boga objawiona „od razu”?

Wymienia je np. Księga Powtórzonego Prawa w rozdz. 28. Jest to tym bardziej ciekawe, że w tym czasie wszystkie inne religie znały już kary pośmiertne. Żydzi byli chyba najbardziej materialistyczną religią spośród wierzeń Bliskiego Wschodu.

Kk. – Ale przecież prorok Izajasz mówi nam wyraźnie o ognistym sądzie boskim i karze piekielnej

P. – Mówi że Bóg ukarze buntowników płomieniami ognia, ale nie mówi wcale o piekle.

Odpowiedź:

Nadal same półprawdy. Nie jest wcale konieczne, aby Izajasz używał słowa „piekło”. To termin czysto umowny. Księga Izajasza wcale nie musi używać słowa „piekło”, wystarczy, że uczy o nim, mówiąc o „wiecznych płomieniach” dla grzeszników (Iz 33,14) i przeznaczonym dla nich ogniu, co „nie zgaśnie” (Iz 66,24) w czasach mesjańskich.

Prorocy albo nic o piekle nie mówią, albo mu przeczą, albo zasłaniają się agnostycyzmem. Weźmy Koheleta,

Odpowiedź:

Kohelet nie był prorokiem, ale cóż, nie każdy musi o tym wiedzieć.

który mówi, że nie ma żadnej kary pośmiertnej dla złych: „Wszystko jednakie dla wszystkich: Ten sam spotyka los sprawiedliwego, jak i złoczyńcę, tak czystego, jak i nieczystego, zarówno składającego ofiary, jak i tego, który nie składa ofiar; tak samo jest z dobrym, jak i z grzesznikiem, z przysięgającym, jak i z takim, którzy przysięgi się boi. To złem jest wśród wszystkiego, co się dzieje pod słońcem, że jeden dla wszystkich jest los. A przy tym serce synów ludzkich pełne jest zła i głupota w ich sercu, dopóki żyją. A potem – do zmarłych! (…) żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie wiedzą, zapłaty też więcej już żadnej nie mają, bo pamięć o nich idzie w zapomnienie”. (Koh 9:2-6; BT). Kohelet jest jednak wierzącym agnostykiem: „Zobaczyłem więc, że nie ma nic lepszego nad to, że się człowiek cieszy ze swych dzieł, gdyż taki jego udział. Bo któż mu pozwoli widzieć, co stanie się potem?” (3,22).

Odpowiedź:

Tutaj nauczanie Koheleta zostało ukazane jak w krzywym zwierciadle i zacytowane bez naświetlenia szerszego kontekstu i literackiego tła przesłania tej księgi. Księga Koheleta jest literackim opisem ludzkiego niezdecydowania i zwątpienia, więc nie na miejscu jest używanie jej jako argumentu bez uwzględnienia kontekstu i tego wyjątkowego w całej Biblii rodzaju literackiego, jak to robi Agnosiewicz. Księga Koheleta jest literackim opisem ludzkiego niezdecydowania i zwątpienia, co najlepiej widać jak się weźmie Księgę Koheleta całościowo, bez wyrywania z niej wersów. I tak np. w Koh 1,17 i 2,15 autor stwierdza o mądrości:

„I postanowiłem sobie poznać mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę.

Poznałem, że również i to jest pogonią za wiatrem […]”.

„I po cóż więc nabyłem tyle mądrości? Rzekłem przeto w sercu, że i to jest

marność” (Biblia Tysiąclecia – dalej: BT).

Zatem samo zwątpienie. Ale już dalej autor ten wyzwala się ze zwątpienia co do wartości posiadania mądrości, i w Koh 7,11-12 stwierdza:

„Lepsza jest mądrość niż dziedzictwo, i z większym pożytkiem dla tych,

którzy widzą słońce […], a większa jest jeszcze korzyść z poznania

mądrości: darzy życiem tego, który ją posiada” (BT).

W Koh 3, 21 Kohelet pisał, że nie wiadomo, czy duch ożywiający ciało ludzkie wraca do Boga, ale już dalej, w Koh 12,7, jest pewien, że wraca, itd.

Zatem autor ten jest miotany wątpliwościami raz po raz i nie może być bez uwzględnienia kontekstu być cytowany jako wyrocznia kwestiach teologicznych. Nawiązując do tego niezdecydowania autora Księgi Koheleta, można wspomnieć, że rabini żydowscy również je dostrzegali, jak pisze Abraham Cohen:

„Trudności z zaakceptowaniem Księgi Koheleta wypływały z jej widocznych niespójności. «Mędrcy starali się wycofać Księgę Koheleta, ponieważ jej stwierdzenia są wzajemnie sprzeczne. Dlaczego tego nie uczynili? Dlatego że zaczyna się od słów Tory i kończy się słowami Tory […]» (Szab. 30 b)”[5].

Cytowanie zatem przez Agnosiewicza jego słów z Koh 9,5 (zaprzeczających karze pośmiertnej) w celu dowodzenia czegokolwiek jest chybione i stanowi manipulację na tekście biblijnym. Równie dobrze można by z Biblii cytować słowa przeciwników Bożych, grzeszników i diabłów, żeby dowieść, czego się chce.

Aby ukazać, że cytowane przez Agnosiewicza fragmenty Księgi Koheleta nie były pełną nauką Biblii o stanie umarłych, a raczej ilustracją ludzkiego zwątpienia, poniżej rozbijam na części powyższy tekst wyjęty przez Agnosiewicza z Księgi Koheleta 9,2-6, poniżej zaś każdego fragmentu z tego tekstu podaję dla przeciwwagi inne cytaty z ST, aby ukazać, czego ST naprawdę uczy na ten temat i czego Agnosiewicz oczywiście już nie zacytował. A więc do dzieła:

Kohelet:

Wszystko jednakie dla wszystkich: Ten sam spotyka los sprawiedliwego, jak i złoczyńcę, tak czystego, jak i nieczystego, zarówno składającego ofiary, jak i tego, który nie składa ofiar; tak samo jest z dobrym, jak i z grzesznikiem, z przysięgającym, jak i z takim, którzy przysięgi się boi.

Stary Testament:

„Toteż występni nie ostoją się na sądzie ani grzesznicy – w zgromadzeniu sprawiedliwych, bo Pan uznaje drogę sprawiedliwych, a droga występnych zaginie” (Ps 1,5-6 – BT).

„Zło, którego się grzesznik boi, spadnie na niego, sprawiedliwi uzyskają to, czego pragną. Gdy wicher zawieje – nie ma już grzesznika, lecz sprawiedliwego podstawy są wieczne […]. Sprawiedliwy nie runie na wieki, grzesznicy na ziemi nietrwali” (Prz 10,24-25.30 – BT).

„Lepsza jest odrobina, którą ma sprawiedliwy, niż wielkie bogactwo występnych, bo ramiona występnych będą połamane, a sprawiedliwych Pan podtrzymuje. Pan zna dni nienagannych, a ich dziedzictwo trwać będzie na wieki; w czasie klęski nie zaznają wstydu, a we dni głodu będą syci. Występni natomiast poginą; wrogowie Pana jak krasa łąk zwiędną, jak dym się rozwieją […]. Błogosławieni przez Pana posiądą ziemię, przeklęci przez Niego będą wyniszczeni […], bo Pan miłuje sprawiedliwość i nie opuszcza swych świętych; nikczemni wyginą, a potomstwo występnych będzie wytępione” (Ps 37,16-22.28 – BT).

„Występny czatuje na sprawiedliwego i usiłuje go zabić, lecz Pan nie zostawia go w jego ręku i nie pozwala skazać, gdy stanie przed sądem. Miej nadzieję w Panu i strzeż Jego drogi, a On cię wyniesie, abyś posiadł ziemię; zobaczysz zagładę występnych. Widziałem, jak występny się pysznił i rozpierał się jak cedr zielony. Przeszedłem obok, a już go nie było; szukałem go, lecz nie można było go znaleźć. Strzeż uczciwości, przypatruj się prawości, bo w końcu osiągnie [ten] człowiek pomyślność. Wszyscy zaś grzesznicy będą wyniszczeni, potomstwo występnych wyginie. Zbawienie sprawiedliwych pochodzi od Pana; On ich ucieczką w czasie utrapienia. Pan ich wspomaga, wyzwala; wyzwala ich od występnych i zachowuje, do Niego bowiem się uciekają” (Ps 37,32-40 – BT).

„Umrze tylko ta osoba, która grzeszy. Syn nie ponosi odpowiedzialności za winę swego ojca ani ojciec – za winę swego syna. Sprawiedliwość sprawiedliwego jemu zostanie przypisana, występek zaś występnego na niego spadnie. A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu poczytany, ale umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił” (Ez 18,20-24 – BT; por. też Ez 33,12-16).

Kohelet:

To złem jest wśród wszystkiego, co się dzieje pod słońcem, że jeden dla wszystkich jest los. A przy tym serce synów ludzkich pełne jest zła i głupota w ich sercu, dopóki żyją.

ST:

„Tam zadrżeli ze strachu, gdyż Bóg jest z pokoleniem sprawiedliwym. Chcecie udaremnić zamiar biedaka: lecz Pan jest jego ucieczką. Kto przyniesie z Syjonu zbawienie Izraela? Gdy Pan odmieni los swego narodu, Jakub się rozraduje, Izrael się ucieszy” (Ps 14,5-7 – BT).

„I odmienię los Judy i los Izraela, odbudowując ich jak przedtem. Oczyszczę ich ze wszystkich grzechów, jakimi wykroczyli przeciw Mnie, i odpuszczę wszystkie ich występki, którymi zgrzeszyli przeciw Mnie i wypowiedzieli Mi posłuszeństwo. Jerozolima zaś będzie radością, chwałą i dumą wśród wszystkich narodów ziemi, które usłyszą o dobrodziejstwach, jakie jej wyświadczyłem. Będą się one lękać i drżeć wobec wszelkich przejawów dobroci i pomyślności, jaką jej dałem. To mówi Pan: Na tym miejscu, o którym mówicie: «Jest to pustkowie bez ludzi i bez trzody» – w miastach judzkich i na ulicach Jerozolimy, opuszczonych, bezludnych, niezamieszkałych i bez trzody rozlegnie się jeszcze głos radości i głos wesela, głos oblubieńca i oblubienicy, głos tych, co mówią, składając ofiary dziękczynne w domu Pańskim: «Wychwalajmy Pana Zastępów, bo dobry jest Pan, bo na wieki Jego łaskawość». Odmienię bowiem los tego kraju na taki, jaki był przedtem – mówi Pan. To mówi Pan Zastępów: W miejscu tym opuszczonym, bezludnym i bez trzody i we wszystkich jego miastach będzie znów schronisko dla pasterzy, pędzących trzodę do legowiska. W miastach górskich, w miastach nizinnych, w miastach Negebu, w ziemi Beniamina, w okolicach Jerozolimy i w miastach judzkich znów będą stada przechodzić przez ręce tego, który je liczy – mówi Pan. Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu. W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi. W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie mieszkała bezpiecznie. To zaś jest imię, którym ją będą nazywać: «Pan naszą sprawiedliwością»” (Jr 33,7-16 – BT).

„Dlatego tak mówi Pan Bóg: Teraz odwrócę los Jakuba i zmiłuję się nad całym domem Izraela, i zatroszczę się o moje święte imię. I zapomną oni o swojej hańbie i o wszystkich swoich niewiernościach, których dopuścili się przeciwko Mnie, gdy bezpiecznie żyć będą w swoim kraju, a nikt ich nie będzie niepokoił, gdy spośród narodów sprowadzę ich i zgromadzę ich z rąk nieprzyjaciół, i okażę się w nich świętym przed oczami wielu narodów pogańskich. I poznają, że Ja, Pan, jestem ich Bogiem, gdy wyprowadziwszy ich na wygnanie pomiędzy pogan, zgromadzę ich znowu w ich kraju i nie pozostawię tam już żadnego z nich. I już nie będę na przyszłość ukrywał oblicza mojego przed nimi, kiedy Ducha mojego wyleję na Izraelitów – wyrocznia Pana Boga” (Ez 39:25-29, BT).

Przeczytaj jeszcze  KATOLICKIE PATOLOGIE?

„Ty zaś idź i zażywaj spoczynku, a powstaniesz, by otrzymać swój los przy końcu dni” (Dn 12,13 – BT).

„W owym czasie was przywiodę, w czasie, gdy was zgromadzę; albowiem dam wam imię i chwałę u wszystkich narodów ziemi, gdy odmienię wasz los na waszych oczach – mówi Pan” (So 3,20 – BT).

Kohelet:

A potem – do zmarłych! […] żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie wiedzą […].

(O egzystencji w Szeolu w świetle tekstów ST napiszę więcej nieco dalej).

Kohelet:

[…] zapłaty też więcej już żadnej nie mają […].

ST:

„Oto co Pan obwieszcza wszystkim krańcom ziemi: «Mówcie do Córy Syjońskiej: Oto twój Zbawca przychodzi. Oto Jego nagroda z Nim idzie i zapłata Jego przed Nim. Nazywać ich będą ‘Ludem Świętym’, ‘Odkupionymi przez Pana’. A tobie dadzą miano: ‘Poszukiwane’, ‘Miasto nie opuszczone’»” (Iz 62,11-12 – BT).

„Zesłał odkupienie swojemu ludowi, ustanowił na wieki swoje przymierze; a imię Jego jest święte i lęk wzbudza. Bojaźń Pańska początkiem mądrości; wspaniała zapłata dla tych, co według niej postępują, a sprawiedliwość Jego trwać będzie zawsze” (Ps 111,9-10 – BT).

Kohelet:

[…] bo pamięć o nich idzie w zapomnienie.

ST:

„Przysiągł Pan na dumę Jakuba: Nie zapomnę nigdy wszystkich ich uczynków” (Am 8,7 – BT).

Jak widać, prawie każde twierdzenie Koheleta jest niezgodne z nauczaniem ogólnym ST, co potwierdza to, o czym pisałem wyżej, mianowicie, że jego księga jest literacką ilustracją ludzkiego zwątpienia i nie można tekstów tej księgi bezdyskusyjnie stosować jako rozstrzygającej o tym, czego ST uczy lub czego nie uczy w jakiejś kwestii teologicznej (jak to właśnie błędnie robi Agnosiewicz).

Materialistą był też Hiob. Ukazuje on niegodziwca, który opływa w dostatki oraz sprawiedliwego uginającego się pod ciężarem losu. Po śmierci nie ma żadnych rekompensat: „w ziemi leżą razem, obydwu pokrywa robactwo”. (21:26).

Odpowiedź:

Tekst z Hi 21,26 nie zajmuje się stanem duchowym, w jakim znajdują się umarli, pisze jedynie o rozkładzie ich ziemskich ciał w grobach, zatem Agnosiewicz, odnosząc ten tekst do życia pozagrobowego, zwyczajnie naciąga ten tekst do tego, o czym on nie mówi.

Dopiero klęski Żydów (zwłaszcza prześladowania króla Antiocha IV w latach 175-164 p.n.e.) i kontakt ze światem hellenistycznym spowodowały, że przejęli oni naukę o piekle dla złych (w niektórych apokryfach chrześcijańskich występują nawet postacie z mitologii greckiej, takie jak Hades; chrześcijanie oczywiście głosili, że to Grecy od nich zaczerpnęli ideę piekła, jak choćby Minucjusz Feliks, który dowodzi, że Wergiliusz, autor piekła z Eneidy, czerpał niewątpliwe inspiracje w literaturze żydowskiej, zapożyczając się z Biblii). Nie przez przypadek pojawia się ona wyraźnie po raz pierwszy w apokaliptycznej księdze Daniela zredagowanej w tamtym okresie (ok. 160 r. p.n.e.): „Wtedy nastąpi okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały, aż do chwili obecnej. W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia: ci wszyscy, którzy zapisani są w księdze. Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie”. (Dn 12:1-2). Jednak do pełnego upowszechniania piekła doszło po dalszych klęskach (zburzenie Świątyni w roku 70 n.e. i początek diaspory, 135 r.n.e.). Dawniej po śmierci czekał wszystkich Szeol, czyli miejsce wiecznego snu. Po ostatecznych niepowodzeniach ziemskich Żydów, zaczęli oni wierzyć, że jednak Szeol jest tylko poczekalnią przed finalnym podziałem dusz na krainy Edenu i Gehenny.

Odpowiedź:

Nieprawda. Żydzi wierzyli w to, że umarli już w Szeolu mogą cierpieć, jak to wyżej ukazałem za pomocą choćby Księgi Ezechiela, która nawet wedle liberalnych krytyków były spisana na długo przed okresem z lat 175-164 p.n.e. Warto też zauważyć, że Agnosiewicz nie wykazał, że koncepcja piekła została przejęta przez Żydów od Greków. Przecież powoływanie się przez niego na apokryfy chrześcijańskie, które tym samym nie były przez członków judaizmu uważane za księgi święte, nie może absolutnie świadczyć o przejęciu wcześniej przez Żydów czegokolwiek od ich religii. Zatem takie argumenty jak powyższy to czysta anachroniczna erystyka. Warto też nadmienić, że Szeol biblijny w ST nie jest miejscem niebytu, ale nikłej egzystencji, gdzie ludzie egzystują jako „cienie” – co Biblia oddaje przez refa’im. Na egzystencję umarłych w Szeoluwskazuje Hioba 26,5, gdzie jest mowa o umarłych, którzy „drżą w podziemiu”. Tak samo ma Psalm 139,8, gdzie autor wyznaje wiarę w obecność przy nim Jahwe, gdy będzie on spoczywał w Szeolu (por. też przypis do Ps 6,6 w BT). Tekst Iz 14,9 także wskazuje na egzystencję w Szeolu, gdzie mowa o poruszeniu i przebudzeniu się cieni zmarłych. Jak może poruszyć i przebudzić się coś, co nie egzystuje? Ez 32,21 podaje, że duchy z Szeolu przemówią, a więc egzystują. Nie jest więc prawdą, że dopiero od czasów Antiocha IV Żydzi zaczęli wierzyć w Szeol jako coś więcej niż tylko krainę „wiecznego snu” umarłych.

W Gehennie miało być siedem pięter, każde kolejne zaś sześciokrotnie okropniejsze od poprzedniego. Oprócz ognia występuje wiele innych potworności, takie jak ciemne pomieszczenia rojące się od skorpionów czy konieczność zjadania własnego ciała. Jednak Gehenna miała być tylko tymczasowa, coś jakby chrześcijański Czyściec – po odbyciu zasłużonych mąk dusza kierowana jest do Edenu, gdzie zażywa szczęścia. Od tego mieli być jednak wyłączni najwięksi grzesznicy, m.in. chrześcijanie.

Kk. – Żydzi to przeniewiercy. Takie właśnie bezbożne przypuszczenia zaprowadziły ich do odstępstwa, a w konsekwencji do zerwania Testamentu z Bogiem, co potwierdzili krzyżując Jezusa. Bóg musiał więc zawrzeć następną umowę, tym razem z chrześcijanami. Spisana ona jest w formie Nowego Testamentu.

P. – Nawet jeśliby przyjąć, że Bóg dopiero z czasem wyjawił dodatkowe warunki umowy wybrania, o których początkowo zmilczał, nie wspominając o nich ani Abrahamowi, ani Mojżeszowi, ani prorokom, tak jednak również Nowy Testament nie daje nam podstaw do żadnych dogmatów piekielnych. Temat piekła poruszany jest nadzwyczaj rzadko. W najstarszej części pism, czyli u św. Pawła, piekło występuje zaledwie …jeden raz, i to w znaczeniu świata podziemnego (Flp 2,10). W listach Piotra również nic (poza apokryficznym drugim listem pochodzącym z II w.). Podobna pustka w Dziejach Apostolskich. Czy to możliwie, że Paweł nic prawie o tym nie wie, skoro na inne tematy wiary wypowiada się tak obszernie ?

Odpowiedź:

Nie wiem, czego tu Agnosiewicz chce dowieść, że Paweł niby nie znał idei piekła? Przecież Agnosiewicz sam wyżej przyznał, że ideę piekła Żydzi przejęli jeszcze przed przyjściem Chrystusa, tu zaś na bazie argumentu ex silentio w pismach św. Pawła próbuje Agnosiewicz dowodzić, że Pawłowi obca była idea piekła. Gdzie tu sens i konsekwencja? Przecież Paweł, Żyd z urodzenia i z obrzezania, zanim został chrześcijaninem, był faryzeuszem (por. Flp 3,5; por. też Dz 22,3), ci zaś jak najbardziej wierzyli w ideę piekła, o czym świadczył w I wieku inny uczony w Piśmie – Flawiusz[6]. Por. też w tym miejscu Mt 23,3. Co do Dziejów Apostolskich, to po pierwsze, jest to historia pierwotnego Kościoła, a nie wykład wszystkich prawd wiary, po drugie zaś, nawet niewierzący religioznawcy na bazie analizy stylu Dziejów i Ewangelii Łukasza uznają[7], że autorem tych dwóch ksiąg jest jeden człowiek, który w dodatku w Ewangelii Łukasza pisał o stanie kary i męki pośmiertnej (Łk 16,23-28; por. też Łk 3,9,17, gdzie czytamy o ogniu nieugaszonym, w jaki będą wrzuceni grzesznicy; por. też Łk 13,28 o płaczu i zgrzytaniu zębami w przyszłym świecie).

Kk. – Co ty wiesz o piekle !? Tyle co nic. Pamiętaj, że najgorzej cierpią tam ci, którzy w nie wątpią.

P. – Za co ?

Kk. – W imię zasad, drogi synu.

P. – Kościelnych ?

Kk. – Biblijnych, czyli Bożych. Św. Paweł nauczał, iż Jezus Chrystus po swej śmierci na krzyżu zstąpił do piekła, gdzie przebywał przez pewien czas, do swego zmartwychwstania, o czym dowiadujemy się m.in. z listu do Rzymian oraz Efezjan. Widać niedokładnie przygotowywałeś się do Pierwszej Komunii, bo najwyraźniej nie znasz wyznania wiary, które powtarza te słowa Pisma: „…zstąpił do piekieł i trzeciego dnia zmartwychwstał…”

P. – Nie ma tam mowy o piekle tylko o krainie umarłych. Oznacza to prawdopodobnie, że poszedł tam wybawić sprawiedliwych, zmarłych przed jego przyjściem. Kościół odczytał to na swój sposób, a zstąpienie Jezusa do piekieł pojawia się dopiero w chrześcijaństwie w IV wieku.

Kk. – O piekle dowiadujemy się przede wszystkim z ewangelii.

P. – Tak, czyli z najpóźniejszych tekstów Nowego Testamentu.

Odpowiedź:

Najpóźniejszych – według kogo, według Agnosiewicza? To mi dopiero autorytet w tej sprawie! Warto w tym miejscu nadmienić, że Agnosiewicz jest niekonsekwentny, bowiem w innych swych tekstach, kiedy mu to wygodne, reprezentuje pogląd zupełnie odwrotny, przedkładając właśnie nauczanie Jezusa z Ewangelii nad nauczanie Pawła, gdy pisze: „Zostawmy jednak Pawła. Nie on jest najważniejszy przecież, lecz to, czego nauczał i jaki przykład dawał Jezus”[8].

Kiedy zatem Agnosiewiczowi jest to wygodne, to Ewangelie i nauczanie Jezusa w nich zawarte nie jest wiarogodne, bo to „najpóźniejsze” utwory NT. Z drugiej strony ten sam Agnosiewicz przy innej okazji odwołuje się do nauczania Jezusa, bo to Jego przekaz jest „najważniejszy”. Gdzie tu jest konsekwencja?

Jednak i tam piekło oznacza prawie zawsze Gehennę – zupełnie konkretne miejsce. Ge-Hinnom, czyli Dolina Jęku była miejscem przeklętym, w którym kiedyś składano ofiary Baalowi, niewykluczone, że także ludzkie ofiary. Od czasu powrotu Żydów z Wygnania było to ogromne śmietnisko, gdzie stale płonęły ścierwa zwierząt i najróżniejsze nieczystości – stale gorzał tam ogień i występowało robactwo. To przeniesiono później do wyobrażeń o rzekomym piekle. Czytamy więc u Marka: „…lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie”. (9:45-46).

Odpowiedź:

Bardzo istotny moment. Zwróćmy uwagę na to, że Agnosiewicz jest w tym miejscu zmuszony przyznać, że najstarsza Ewangelia Marka jednoznacznie uczy o piekle. Warto to zestawić z faktem, że nawet jeden z niewierzących religioznawców musiał przyznać[9], iż nikt z badaczy (zatem wszystko jedno, czy katolickich, czy niewierzących) nie spiera się z faktem, że Ewangelia Marka powstała nie później niż w roku 75, co w tym wypadku oznacza, że już tak wcześnie nauka o piekle była wyznawana przez chrześcijan

Ogień i robactwo Gehenny stały się odtąd stałymi elementami chrześcijańskiego piekła. Wiele pisze o tym Mateusz. Aż sześć razy powtarza, iż „tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Mówi ponadto o ciemnościach i o wiecznym ogniu. Najwięcej ognia wytworzył Jan w swojej Apokalipsie, najpóźniejszej części Nowego Testamentu. Czytamy tam m.in.: „…będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka. A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy..”. (14:10-11). To od niego pochodzi „ogniste jezioro, gorejące siarką”.

Kk. – Jak więc widzisz, sam dowiodłeś, że piekło jest ideą biblijną.

Odpowiedź:

Otóż to!

P. – Niczego takiego nie dowiodłem, proszę księdza. Dowiodłem za to czegoś przeciwnego. Mianowicie, że nauka o piekle, ta gigantyczna budowla strachu, ma nad wyraz wątłe podstawy w Biblii i na pewno nie umożliwia budowania żadnych dogmatów.

Odpowiedź:

Czy w ogóle jest cokolwiek, co może przekonać Agnosiewicza? Wyżej przytaczał on mówiące ewidentnie o piekle fragmenty z Ewangelii Marka, aby tu stwierdzić, że idea piekła „ma nad wyraz wątłe podstawy w Biblii”. Gdyby nie czytelnicy niniejszego Serwisu Apologetycznego, w ogóle nie prowadziłbym chyba niniejszej polemiki dla samej tylko polemiki z Agnosiewiczem.

Najpierw zupełny brak, później narastanie i wreszcie kulminacja Janowa, takie stopniowe kręcenie bicza strachu, rozwinięte jednak dopiero w całej pełni w II wieku.

Odpowiedź:

A z którego argumentu Agnosiewicza to wynika?

„Że szatan tkwi we łbach teologów, temu nie przeczę. Ja jednak jestem od tego opętania wolny.” – jak powiem za Wolterem. Można wprawdzie wierzyć, że Bóg kiedyś rozliczy złe uczynki, ale przypuszczać, że zgotuje on taką niewyobrażalną kaźnię dla grzeszników jest w najwyższym stopniu niemoralne.

Odpowiedź:

„Moralne” – wedle jakiego kodeksu? No bo przecież nie wedle chrześcijańskiego. A może wedle kodeksu Woltera? A może wedle kodeksu Agnosiewicza? Wedle jakich kryteriów go ustalili?

A jak się mówi – grzeszność to cecha głęboko ludzka. Jak słusznie powiedział jeden z sceptycznych teologów: „Jedyną rzeczą gorszą od potępienia jest być w niebie z Bogiem, który stworzył takie piekło.”

Odpowiedź:

Ciekawe, czy ów teolog chciałby być w niebie z Bogiem, który zabrałby mu wolność w zakresie możliwości niekochania Boga.

Ale kto dziś jeszcze wierzy w piekło… To było dobre dla ciemnych wieków, kiedy kler miał wyłączność na oświatę. Odkąd ludzkość zaczęła się samouświadamiać i podnosić z ciemnoty, straszenie piekłem może tylko bawić, jak choćby Machiavellego, który na łożu śmierci miał powiedzieć: „Chcę iść do piekła nie do nieba. W piekle cieszyć się będę towarzystwem papieży, królów i książąt, a w niebie są sami żebracy, mnisi, pustelnicy i apostołowie”. Pozostaje ono zaszłością sprzed wieków i ponurym reliktem dogmatycznym, w który mało kto naprawdę wierzy. A ci co wierzą, też nie zawsze w zgodzie z Kościołem, jak dawniej nasz wielki Mikołaj Rej: „Wierz mi, że tam niemało rozmaitych stanów: królów, książąt rozlicznych, najwięcej kapłanów.”

Odpowiedź:

Błyskotliwe te wszystkie wywody, ale w takim razie nie wiem, po co one w ogóle wszystkie są Agnosiewiczowi potrzebne, wraz z całą jego powyższą próbą negowania idei piekła, skoro w niebie są tylko papieże, królowie i książęta, zaś reszta „samouświadomionej” ludzkości, zdaniem Agnosiewicza i jego mistrzów, w piekło już nie wierzy. Czyż to nie na swój sposób paradoksalne? Nie pierwszy raz i nie ostatni.

Jan Lewandowski


P R Z Y P I S Y :
[1] Por. M. Agnosiewicz, Duszpasterstwo strachu,http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,333.
[2] Zachowano oryginalny kształt wypowiedzi M. Agnosiewicza (przyp. redakcji).
[3] Encyklopedia biblijna, Warszawa 1999, s. 511.
[4] Por. Katechizm Kościoła katolickiego, Pallottinum 1994, punkt 1035, s. 253.
[5] A. Cohen, Talmud. Syntetyczny wykład na temat Talmudu i nauk rabinów dotyczących religii, etyki i prawodawstwa, Warszawa 1995, s. 159.
[6] Por. J. Flawiusz, Wojna żydowska, II, 8, 14.
[7] Por. Z. Poniatowski, Źródła do wczesnego chrześcijaństwa, w: Katolicyzm starożytny jako forma rozwoju pierwotnego chrześcijaństwa, red. J. Keller, Warszawa 1969, s. 83.
[8] Por. M. Agnosiewicz, Kapłaństwo kobiet,http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,341.
[9] Zenon Kosidowski pisał: „Niemałe różnice wyłoniły się także w odniesieniu do daty powstania Ewangelii Marka. U wszystkich badaczy daty te nie wykraczają jednak poza okres ograniczony latami od 50 do 75”; Z. Kosidowski,Opowieści Ewangelistów, Warszawa 1979, s. 73.

Print Friendly, PDF & Email

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *