O dobrym racjonalizmie i złej religii

W tekście poniższym kolorem czerwonym zaznaczyłem oryginalne wypowiedzi osób, które hasłowo nazwałem prometejczykami. Podaję je zwykle anonimowo, bo wydają mi się bardzo typowe, a nie chcę uderzać w nikogo personalnie. Jeśli ktoś się utożsamia w jakiś sposób z prometeizmem, a nie utożsamia z tymi wypowiedziami, niech nie odnosi do siebie moich uwag.

 

 

ANTYmotto:

Prawda jest prosta, fałsz jest powikłany,

Jan Meslier

 

To, co napiszę o ateizmie poniżej nie ma stanowić dowodu na to, że jest on zły. Wcale tak nie uważam! Daleki jestem od generalizacji. Chcę tylko, aby prometejczycy zdobyli się na taką refleksję: człowiek złej woli, może zmienić w koszmar każdą ideę � tak chrześcijaństwo jak i ateizm. Ta prawda nie ma cech Prawdy Prostej, bo nie zawiera prostej polaryzacji ani nie generalizuje � nie dzieli świata na tych złych religiantów i tych dobrych racjonalistów. Prawda ta jest po prostu PRAWDZIWA.

******

Zło pojawia się chyba wszędzie. Pojawia się ono w każdym środowisku. Nie ma żadnej grupy społecznej, religijnej, partyjnej i innej, całkowicie wolnej od patologii. Szczytne hasła obowiązujące w tych grupach nigdy nie są w stanie ich uchronić od wylęgnięcia się zła pod rozmaitą postacią: korupcja, faworyzowanie, obłuda, malwersacje, itd. Dla obiektywnego i rozumnego obserwatora świata jest to oczywiste. Taka jest smutna prawda o nas � ludziach.

Prometejczyk napisał mi kiedyś: „Czy nie potrafisz tego pojąć, że SPOŁECZEŃSTWO ATEISTYCZNE będzie daleko mniej barbarzyńskie?” Nie potrafię tego pojąć. Bo nie potrafię pojąć idei, której zaprzeczają fakty. Nigdzie nie dostrzegam wyraźnej przewagi moralnej ateistów nad chrześcijanami! Wiem, że są dziesiątki przykładów ateistów o niezwykle wysokim poziomie etycznym, znam takich, ale takich samych chrześcijan wcale nie jest mniej.

 

Ateizm nie jest zły?

Każdy, kto nie jest ideologiem dobrze wie, że wcale nie jest trudno znaleźć w historii przykłady większego okrucieństwa i  barbarzyństwa aniżeli wśród chrześcijańskich krzyżowców w Palestynie lub chrześcijańskich konkwistadorów (Lloyd Graham). Znaleźć te przykłady jest BARDZO ŁATWO! Również wśród zaciekłych wrogów chrześcijaństwa. Niektóre z nazwisk, które zaraz padną, pojawiają się często na chętnie publikowanych przez prometejczyków wykazach WYBITNYCH ATEISTóW! Sztandarowym dowodem na zło chrześcijaństwa serwowanym przez prometejczyków, jest hiszpańska inkwizycja, więc ja również zacznę od przykładu hiszpańskiego:

ˇ       Pablo Picasso zaszokował świat swą genialną „Guerniką”. Ale nie mniej szokujące byłyby obrazy okropności popełnianych przez bojowników z antyklerykalnego Frontu Ludowego. Te wojenne zbrodnie potwierdza nawet gorliwy stronnik tych zbrodniarzy, ateista Ernest Hemingway (prywatnie – człowiek niezbyt moralny). Szacuje się, że liczba zamordowanych (poza działaniami wojennymi!) przez FL „przestępców” (arystokraci, kler, burżuje i inni) osiąga 60.000 w latach 1936-39 (4 lata) – to dwukrotnie więcej niż Hiszpańska Inkwizycja zdołała osiągnąć przez kilka wieków! Hitler w 1938 powiedział: �W Hiszpanii postawiliśmy na niewłaściwego konia. Byłoby dla nas lepiej udzielić poparcia republikanom. Oni reprezentują lud. Zawsze moglibyśmy później uczynić z tych socjalistów dobrych narodowych socjalistów. Ludzie skupieni wokół Franco to wszystko reakcyjny kler, arystokraci i bogacze � nie mają oni nic wspólnego z nami, nazistami”.

ˇ       W czasach oświeconej Rewolucji Francuskiej w imię liberte, egelite et fraternite, mordowano tych freres, którzy nie byli wystarczająco egal. Wynik Rewolucji: 36.000 (w tym 12.000 straconych bez żadnego sądu) w latach 1792-93 (2 lata). To kilkanaście tysięcy procent normy inkwizytora!

ˇ       Gdyby nie Hitler, byłoby faktem oczywistym, że zbrodnie Stalina nie mają równych sobie w historii świata, szacuje się, że co najmniej 20 milionów ludzi zamordowano z jego rozkazu w ciągu 20 lat jego rządów! To kilkanaście milionów procent normy inkwizytora!!! Jego poprzednik – Lenin świadomie dopuścił do zagłodzenia 5 milionów chłopów na Powołżu. Józef Stalin był ateistą, ale pewnie szlachetnego Józefa Wisarionowicza zepsuł do cna pobyt w prawosławnym seminarium.

ˇ       Faszyzm. L.Graham chwali epokę Renesansu: W okresie Renesansu sytuacja znacznie poprawiła się. Ale czym był właściwie Renesans jak nie powrotem do epoki oświecenia przedchrześcijańskiego. A czym jak nie powrotem do epoki oświecenia przedchrześcijańskiego był włoski faszyzm – ruch ateistyczny? U swego zarania za jeden z celów stawiał sobie likwidację Watykanu! Dopiero z czasem górę wziął pragmatyzm polityczny. Poparcia Kościoła szukał tylko ze względu na swą słabość: „Własny kościół polityczny założył Mussolini, początkowo ortodoksyjny marksista, o którym wypowiadał się pochlebnie sam Lenin, by ostatecznie potępić go jako odstępcę, Mussolini posługiwał się symboliką starożytnego pogańskiego Rzymu, ale jego ruch faszystowski nigdy do końca nie rozstrzygnął, czy ma przeczyć istnieniu Boga, czy też posługiwać się Nim dla realizacji swoich celów; czy prześladować Kościół, czy nim manipulować. Sam wódz oscylował pomiędzy napuszona retoryką ateistyczną a prostacką zabobonnością, charakterystyczną dla najprymitywniejszych form włoskiego katolicyzmu.” (Paul Johnson, „A Quest For God”).

ˇ       Nazizm. „Uczeń Mussoliniego” – Hitler niewątpliwie może walczyć ze Stalinem o palmę pierwszeństwa w tym rankingu. W Polsce jego zbrodni nie trzeba nikomu wyliczać. Przypomnę tylko, że to właśnie „głupi malarz” pędzlem Luftwaffe wymalował pierwowzór picassowskiej „Guerniki”. Paul Johnson: „Nazizm niemiecki oparty był na wzorcach sowieckich i włoskich, ale czerpiący też z tradycji południowoniemieckiej i austriackiej, przypuścił na chrześcijaństwo atak bardziej świadomy i celowy, występując zarazem wyraźniej w roli substytutu religii.” Hitler (zabobonny neopoganin) ateistą oczywiście nie był, ale sam nazizm był zwulgaryzowaną karykaturą ambitnej filozofii ateisty Nietschego. Bazował także bezpośrednio na darwinizmie. Muzą Hitlera był także „buldog Darwina” � Thomas Huxley (agnostyk), który już w XIX wieku głosił poglądy skrajnie rasistowskie, a bronił ich argumentami czerpanymi z ewolucjonizmu. Wcześniej ideologiczny rasizm był zjawiskiem niespotykanym.

ˇ        „Wolterowskie dictum, wskazujące na religię jako największego wroga ludzkości pobrzmiewa szczególnie szyderczym echem w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie misyjny katolicyzm francuski ustąpił miejsca totalitarnej biedzie i militaryzmowi Ho Szi Mina (w krótkim czasie stanął na czele największej armii świata w stosunku do liczby ludności)” (Johnson). Dodać należy, że reżim ten tępił także tradycyjną religię Wietnamu � buddyzm.

Przeczytaj jeszcze  Teizm a powtarzalność zjawisk

ˇ        „Misjonarzy Azji i Afryki oskarżano w przeszłości o wiele „zbrodni” – o próby wykorzenienia zwyczaju składania ofiar z ludzi, o piętnowanie poligamii i kanibalizmu, o zmuszanie kobiet do przykrywania nagości, a ich mężów do obcowania z nimi w tradycyjnej „misjonarskiej” pozycji. Jakże spokojnym, jasnym czasem jawią się dzisiaj tamte lata po tym, jak połacie Afryki uchwyciły się komunistycznego substytutu Boga i wpadły w wir zaciekłych wojen domowych, morząc ludzi stalinowskim sztucznym głodem, tworząc – kosztem wszystkiego i wszystkich – wielkie, nowocześnie uzbrojone armie” (Johnson)

ˇ       Pol Pot dokonał na narodzie Khmerów niewyobrażalnej zbrodni – wymordował 1/3 swych rodaków i cofnął cywilizacyjnie o tysiąc lat starą kulturę. Pol Pot i kilku jego najbliższych współpracowników byli ateistami, którzy w czasie studiów w Paryżu spijali nauki z ust ateistycznego guru – Jean Paul Sartre’a – i co? Uchroniło ich to od stania się istnymi bestiami?

ˇ       Ten sam Sartre (prywatnie – człowiek niezbyt moralny) gloryfikował zbrodnicze rządy Stalina (podobnie jak inni ateiści, np. Brecht) i poparł otwarcie zbrodniczy reżim ateisty Mao Tse Tunga. Zbrodnie rewolucji kulturalnej w Chinach są stokroć bardziej przerażające niż szaleństwa inkwizycji (masowe mordy, niszczenie zabytków itd.).

ˇ       Terroryzm. Nie jest on wyłączną domeną fanatyków muzułmańskich i irlandzkich katolików. Liczne organizacje terrorystyczne bazują na skrajnie lewicowych ideologiach, ateizm leży u ich podstaw, a ich członkowie to świadomi ateiści. Najbardziej znane są (lub były): niemiecka grupa Baader-Meinhof, japońska Czerwona Armia, Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii (FARC), peruwiański Świetlisty Szlak i wiele innych.

W biografiach wielu innych ateistów można odnaleźć podobne dowody nikczemnej postury moralnej i obłudy. Jaką mam gwarancję, że doskonałe społeczeństwo ateistyczne głoszone przez prometejczyków będzie wolne od podobnych ateistycznych potworów? Trudno żyć bez eschatologii?

Mógłbym tą wyliczankę ciągnąć bardzo długo – tak jak prometejczycy niestrudzenie i do nudności ciągną swoje – ale nie w tym rzecz, żeby się licytować tymi koszmarnymi przykładami – niczego one nie dowodzą poza jednym: odrzucenie Boga i religii nie uczyni nikogo lepszym, tak jak nie zrobi tego samo zapisanie się do jakiegokolwiek kościoła. Kłamstwem jest, że ateizm jest zawsze piękny, dobry i szlachetny. Tak może twierdzić tylko bezkrytyczny ideolog.

 

Chrześcijanie są źli???

Zapomnijmy na moment o wielkich zbrodniach, to jest raczej problem polityki, a nie światopoglądu. Pomówmy o prostej codziennej uczciwości i przyzwoitości.

Etyka.

Znam wierzącą sekretarkę, która odmówiła okłamywania petentów swojego szefa, i omal nie straciła przez to pracy. Znam dziennikarkę, która wyleciała z roboty, bo odmówiła pisania lipnych „listów od czytelników”. Może wy, prometejczycy, uważacie, że w takich drobnych kłamstwach nie ma nic złego? Nie jestem w tej kwestii ortodoksyjny. Ale czy taka tolerancja dla kłamstwa w codziennym życiu, jest przejawem wyższości moralnej? Przeciętny człowiek nie uważa też wcale, żeby nieetycznym było ściąganie na egzaminach, flirtowanie z cudzą żoną, obgadywanie, przeklinanie, upijanie się itd. Wielu z tych rzeczy prawo nawet nie zabrania. Ale mocno świadomi swej wiary chrześcijanie zwykle starają się unikać takich „lekkich” grzeszków. Wśród niewierzących, lub nominalnych wierzących, są one powszechnie tolerowane � nie są uważane za nic złego, a w każdym razie zwykle idą oni na kompromis. Ja nie chce tu nikogo potępiać, ani dyskutować o tym, co jest złe a co nie jest. Rozważcie tylko: która etyka stawia wyższe wymagania?

Poprawa życia.

Prometejczyk napisał mi kiedyś: „Generalnie jest tak: człowiek dobry zrobi z wolności dobry użytek, degenerat – zawsze zły.” Jest to bardzo deterministyczna myśl (wręcz kalwińska). Faktycznie, nie słyszałem np. o alkoholiku lub narkomanie, który by zdołał zerwać z nałogiem dzięki zostaniu ateistą. Nie przeczę, że istnieją dobre świeckie programy uwalniania od nałogów, ale żaden z nich nie uzależnia swej skuteczności od porzucenia wiary, bo ona w niczym nie przeszkadza! Natomiast znam osobiście kilku ludzi, którzy po nawróceniu zdołali zerwać z piciem lub ćpaniem bez żadnych programów. Uratowali swoje rodziny przed rozpadem, a całe swoje życie przed degradacją. Właśnie dzięki tej „złej religii” ich życie uległo diametralnej zmianie na lepsze. Możecie to tłumaczyć jakimiś psychoanalitycznymi, albo socjologicznymi teoriami, niech Wam będzie. Ale jedno jest pewne: to właśnie „głupia” wiara i „zła” religia dała wielu ludziom silną i pozytywną motywację, aby naprawić swe życie, a w „zacofanym” kościele znaleźli wsparcie i zachętę do wytrwania w tej decyzji, ich życie nie było wcale zdeterminowane!!

Wiara chrześcijańska i jej zasady etyczne, jeśli są poważnie traktowane, (co niestety nie jest częste, przyznaję) – czynią ludzi lepszymi, to jest fakt! Możecie twierdzić, że jest to fałszywa wiara, ale nie oszukujcie, że to przez nią ludzie stają się gorsi. Nie twierdzę, że to najlepsza etyka pod słońcem (niewiele się różni od innych), ale zła nie jest!

 

Chrześcijanie są źli!!!

Zło popełniane przez tzw. chrześcijan, nawet w imię Chrystusa jest faktem. Miało ono wiele źródeł, ale na pewno nie było wynikiem posłuszeństwa naukom Chrystusa! Wśród konkwistadorów, inkwizytorów, krzyżowców i innych „chrześcijańskich” zbrodniarzy niewielu było (o ile w ogóle byli) takich ze szczerą wiarą. Na ogół realizowali oni własne cele polityczne lub ekonomiczne. Zaspokajali własne ambicje, a Boga mieli w nosie. Jeśli ktoś naprawdę wierzy, że byli oni wszyscy całym sercem oddani Jezusowi i Jego nauce, to mogę tylko zawołać, parafrazując Husa: o secula simplicita! Trzeba nie mieć za grosz wyobraźni i znajomości ludzkiej natury, aby tak sądzić! Ci ludzie nie byliby ani trochę lepsi, gdyby się nie nazwali chrześcijanami. Jestem nawet pewien, że wielu z nich było raczej ateistami. Dowodzą tego cyniczne słowa na temat religii, wypowiadane przez niektórych z nich w przypływie szczerości, papież Aleksander VI: „Każda religia jest dobra, ale najgłupsza jest najlepsza„, papież Juliusz III: „Świat chce być oszukiwany, oszukujmy go więc!” To mogli powiedzieć zadeklarowani ateiści, ale nie gorliwi chrześcijanie!

Przeczytaj jeszcze  Sprzeczności w nauce

Nie bawmy się już w ciuciubabkę!

Wszystkie te zbrodnie to jest oczywiście „zły owoc” i fatalne świadectwo wydane przez „chrześcijaństwo”, ale o czym to świadczy? Sceptycy nie wdają się w niuanse, najprościej zastosować zbiorową odpowiedzialność począwszy od Jezusa. Ale właśnie te nędzne owoce wskazują, że to wszystko z chrześcijaństwem niewiele miało wspólnego, już Jezus przestrzegał przed takim pseudochrześcijaństwem: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi?”,Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości! (Mat 7:15-16, 21-23).

To nie było proroctwo, które możecie lekko wyśmiać. To był realizm! Ktokolwiek wypowiedział te słowa, nie był pięknoduchem, ale dobrze znał się na ludziach i nie miał złudzeń, nie budował utopii. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że większość bohaterów dzieł w rodzaju „Kryminalna historia Kościoła” Dreschnera, usłyszy te właśnie słowa: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie�”.

 

Antyklerykalizm

Problem jest z resztą stary jak chrześcijaństwo, borykali się z nim już apostołowie: „�przez nich zaś droga prawdy będzie obrzucona bluźnierstwami� (2 Piotra 2:1-3), „�Z waszej to bowiem przyczyny – zgodnie z tym, co jest napisane – poganie bluźnią imieniu Boga�” (Rzymian 2:17-24). I tak samo jest dziś. Współcześni prometejczycy także z powodu pseudochrześcijan bluźnią imieniu Boga. Jak by dziś wyglądał prometeizm, gdyby nie owe fatalne owoce, jakie wydało „chrześcijaństwo”? Prometejczyk pisze: „Czasami jedynie dzięki dostrzeżeniu kilku wad u księdza dobrodzieja możemy otworzyć swój umysł i twórczo zwątpić…”  Nie tędy droga panowie! Przy takim „twórczym” myśleniu dostrzeżenie kilku skorumpowanych urzędników państwowych powinno nas prowadzić prosto do anarchizmu.

A ktoś, kto umie samodzielnie myśleć, nie potrzebuje „wad księdza dobrodzieja” do pomocy w tym trudnym zajęciu, jakim jest myślenie. Wystarczy mu sam rozum! Uważam, że ktoś, kto bez „wad księdza dobrodzieja” nie jest w stanie „otworzyć swój umysł i twórczo zwątpić”, dowodzi, że ma umysł zakuty w ciasny schematyzm. Zwątpienie w Kościół zwykle wcale go od tego schematyzmu nie uwalnia. To zwątpienie rzadko bywa twórcze. Na szczęście jest sporo ciekawych wyjątków od tej reguły. Zwykle taki „wątpiący” wpada w równie ciasny schemat antyklerykalizmu, który jest generalizacją – rozciąga krytykę wąskiego marginesu na całą grupę, i niewiele różni się od rasizmu, antysemityzmu, czy ksenofobii. Przeciętny antyklerykał powiela obiegowe opinie, wygłasza hasła wyczytane u Urbana, (raczej nie u Woltera) opowiada żałosne dowcipy, świadczące o złym smaku i niewyrafinowanym poczuciu humoru. Powtarza to wszystko równie bezmyślnie, jak pół roku wcześniej klepał pacierze. Nigdy nie towarzyszy temu podwyższenie standardów moralnych, raczej odwrotnie. A potem i tak większość antyklerykałów weźmie kościelny ślub, bo narzeczona go przekona, że to „bardziej romantycznie”. Wielka mi przemiana umysłu! Antyklerykał robi to wszystko z naiwnym przekonaniem, że jest odważny i niezależny w sądach. Trudno jednak z nim wieść merytoryczną dyskusje na zasadnicze tematy, bo zwykle uniwersalnym argumentem będzie przykład jakiegoś księdza pedofila, malwersanta albo nawet nowe BMW księdza proboszcza.

Nie chcę pozować na kombatanta, ale współcześni antylkerykałowie śmieszą mnie, gdy pomyślę o moim własnym zwątpieniu w KR-K, co stało się w szczytowym okresie tępienia „Solidarności” w stanie wojennym, w pierwszych latach pontyfikatu obecnego papieża. Wtedy krytyka Kościoła oznaczała w oczach wielu ludzi sprzyjanie komunistom, odejście od Kościoła � narodową zdradę. Pamiętam dyskusję, w której próbowałem wykazać, że mieszanie się Kościoła do polityki jest niezgodne z Biblią. Zostałem oskarżony o kolaborację, i demagogię w stylu �Jerzego Urbana, który był wtedy rzecznikiem rządu – kapłanem kłamstwa. Dzisiejsi antyklerykałowie, krzepko dzierżyli wówczas swe różańce, grzecznie wdziewali ministranckie komże i ochoczo zasuwali na procesje. Dopiero nagła zmiana koniunktury natchnęła ich serca „odwagą” i „niezależnością sądów”.

Ale nie bądźmy zbyt wymagający w stosunku do tych „wolnomyślicieli”, w końcu to nie tak łatwo było otworzyć swój umysł, gdy ksiądz proboszcz jeździł starym wartburgiem.

Prometejczycy. Dziękujcie Bogu za Inkwizycję i księżowskie bryki. Bez nich nie byłoby Was!

 

 

******

Jeśli ktoś, kto się utożsamia z prometejczykami, poczuł się którymś zdaniem urażony, to przepraszam. Moja intencja jest przede wszystkim pojednawcza. Stosując prometejskie metody, mógłbym prosto udowadniać, że ateizm jest złem, ale nie robię tego. Z osobistych powodów muszę nawet wyznać, że byłbym skrajnie niewdzięcznym człowiekiem, gdybym nazwał ateizm złem. Powtórzę jeszcze raz: nie uważam, żeby ateizm, agnostycyzm, racjonalizm, materializm, czy jakikolwiek inny światopogląd był zły. Nie twierdzę tak, choć widzę ogrom zła dokonanego przez skrajnych zwolenników tych poglądów. Nie twierdzę wcale, że to właśnie ten światopogląd uczynił ich zbrodniarzami. Tym, co napisałem chciałbym skłonić prometejczyków do podobnego myślenia o chrześcijaństwie.

 

Print Friendly, PDF & Email

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *