Marcin Zieliński – Zarzuty wobec mnie to MITY – Odświeżamy pamięć Marcina

Marcin Zieliński publicznie zdecydował się odpowiedzieć na zarzuty, które mu towarzyszą odkąd jego publiczna posługa charyzmatyczna została objęta krytyką przez niektóre środowiska katolickie. Główny zarzut jaki stawiano Marcinowi dotyczył jego obecności na spotkaniach organizowanych przez zielonoświątkowców w tym osób nurtu Toronto Blessing. Marcin wielokrotnie fotografował się publicznie nie kryjąc swojej sympatii do osób i nauki przez nich głoszonej która względem Magisterium Kościoła – jest herezją.

W swoim nagraniu pt. „Czy zostałem namaszczony podczas Toronto Blessing?” już na samym początku zapewnia iż nie ma z tym nurtem nic wspólnego. Tłumaczy to tym, że w roku 1994, miał dwa lata więc nie mógł osobiście uczestniczyć w wydarzeniach mających miejsce w Kanadzie. Co do tego nie ma wątpliwości. Jednak wydarzenia, które tam się rozpoczęły, duchowość która tam została zapoczątkowana rozprzestrzeniła się na cały świat. Od tamtego czasu Toronto Blessing przyjęło inną postać – tak mówi o tym sam prekursor tego ruchu – pastor Randy Clark

https://youtu.be/rpds8JbP83U?t=25

Pełną historię wydarzeń nazywanych Toronto Blessing opisywałem w tym tekście:

https://www.facebook.com/groups/129185981013338/permalink/275744986357436/

Kolejny zarzut na jaki odpowiada Marcin dotyczy „kilku zdjęć”, które rzekomo zostały zrobione przypadkowo, przy okazji zwiedzania różnych miejsc, absolutnie nie w celach duchowych. Marcin tłumaczy, że wszelkie zarzuty i komentarze wynikające z tych zdjęć są jedynie bezpodstawnymi teoriami spiskowymi.

 

Po tych kilku zdawkowych tłumaczeniach, Marcin Zieliński odbija piłeczkę kierując do widzów pytania: „Czy to, że robisz sobie zdjęcie, oznacza że przyjmujesz jego teologię? Czy to oznacza że stajesz się mniej katolikiem? Że przestajesz szanować katolickie doktryny …?” Od dawna wiadomo że nie chodzi o dwie czy trzy „przypadkowe” fotki. Zdjęcia te nie zostały zrobione na przypadkowych spotkaniach na ulicy, ale na konkretnych spotkaniach modlitewnych organizowanych przez protestantów. Co do złej interpretacji zdjęć Marcina z zielonoświątkowcami, warto przypomnieć to co Marcin zrobił z fotografią z ks.Piotrem Glasem. Do okazyjnej fotografii z ks.Glasem Marcin dopisał następującą narrację:

Zdjęcie Marcin umieścił na swoim fb w taki sposób, jakby jego działania popierał ks.Piotr Glas. Jak widać takie działania nie są Marcinowi obce.

Marcin stwierdza że jeszcze 5 lat temu nikt nie robił afery, że ktoś robi sobie zdjęcie z protestantem lub słucha ich muzyki. To że takie sytuacje nie były nagłośnione jak dzisiaj, nie oznacza że nie było żadnych kontrowersji. Jeszcze 5 lat temu katoliccy charyzmatycy czuli się tak pewni, że do przestrzeni internetowych wrzucali praktycznie wszystko. Kiedy zrobiło się niebezpiecznie, w panice zaczęli zacierać wszelkie ślady ich poprzedniej działalności, która może być w jakikolwiek sposób podważona, a w chwili obecnej bardzo się pilnują.

Marcin twierdzi, że jego wizyty u protestantów umocniły jego wiarę poprzez to, że nie raz musiał bronić wiary katolickiej i ją argumentować. Nigdy nie słyszałem aby Marcin kiedykolwiek brał udział w dyskusjach apologetycznych z protestantami, przekonując ich do tego że to w Kościele Katolickim jest pełnia środków potrzebnych do zbawienia. Natomiast to co robi, to aktywnie przyczynia się do całkowitego zrównania wiary katolickiej z protestancką tłumacząc się ekumenizmem. 

Marcin również wspomina że jedynym namaszczeniem jakie przyjął był sakrament bierzmowania. Bardzo chciałbym aby kiedyś Marcin wypowiedział się, jak interpretuje chrzest w Duchu Świętym, który jest stałym elementem Odnowy charyzmatycznej i który sam przechodził. 

 

Również bardzo interesujące są słowa pani Mary Healy, która tak pisze o pastorze Randym Clarku: „Randy Clark, protestancki ewangelizator posługujący modlitwą o uzdrowienie, posiadający dar udzielania innym Ducha Świętego”.  Czy Marcin również podpisał by się pod takimi twierdzeniami? Skoro przewodnicząca „Katolickiej Komisji Doktrynalnej ICCRS” stwierdza, że protestancki pastor może udzielać innym Ducha Świętego i namaszczać ludzi Jego mocą, to śmiem twierdzić, że również sam Marcin głosi takie przekonania. Zresztą sam powiela błędną interpretację faktów z początków XXw. Wtedy to właśnie papież Leon XIII wyśpiewał hymn do Ducha Świętego „Veni Creator Spiritus”, który według charyzmatyków miał sprawić iż Duch Święty zstąpił na protestantów, gdyż Katolicy nie byli na to gotowi:

https://www.youtube.com/watch?v=cef6oBFrx7k&feature=youtu.be&t=16m24s

W swojej obronie przytacza również postawę papieża Franciszka, który dość często fotografował się różnymi liderami zielonoświątkowymi. Marcin nadaje temu taką narrację, że skoro papież tak robi to i ja powinienem. Skoro papież ich nie potępia ale się z nimi przyjaźni, to i ja tak powinienem robić. Papież jako głowa Kościoła spotyka się z przeróżnymi osobami, nawet z dyktatorami tego świata. Rola papieża w Kościele  ma również charakter reprezentacyjny. Podpinanie się pod tą postawę papieża jest co najmniej niestosowne i bardzo wygodne.

Marcin twierdzi że zna protestantów, którzy kochają Matkę Bożą. Pytanie brzmi: „W jaki sposób postrzegają oni Maryję”? Przecież świadkowie Jehowy też kochają Pana Jezusa i dobrze się o Nim wypowiadają. Osobiście również znam protestantów, którzy w bardzo łagodny sposób mówią o Maryi. Mówią, że była pobożną i pokorną Żydówką – poczciwą kobietą, która urodziła Pana Jezusa. Jednak czy wierzą w jej niepokalane poczęcie – nie, czy wierzą w to, że jest  dziewicą – nie, że jest Królową i pośredniczką – absolutnie nie! Czy według Marcina to jest postawa właściwa? Czy nie jest to błąd wiary – herezja? Czy według Marcina takie „drobne” różnice nie mają znaczenia? Czy wielcy święci Kościoła nie krzewili kultu  Maryjnego, szerząc go szczególnie wśród tych, którzy nie przyjęli jeszcze całej prawdy wiary katolickiej. Dlaczego Marcin nie naśladuje ich postawy, a jedynie zbywa sprawę zdaniem za którym stoi odrzucenie prawdy o matce Przenajświętszej? Oczywiście, że nie można zmusić kogoś aby na siłę uznał to za prawdę. Jednak czy postawą Katolika jest poklepywanie kogoś po plecach i powiedzenie „nie szkodzi – twoja wiara też jest prawdziwa”? To jest postawa relatywizmu, który zakłada że jest wiele prawd w zależności od punktu widzenia i wyznawanej wiary. 

Poniżej podaję kocowe wezwanie do Marcina, wystosowane przez braci protestantów w osobie pastora Pawła Bartosika – jako reakcję a słowa o Maryi:

„Marcin, mam nadzieję, że i Ciebie z powodu Twojego oddania Słowu Bożemu (Biblii) również oburza czynienie z naszej szczególnie ubłogosławionej siostry w wierze obiektu pospolitego bałwochwalstwa, nadawanie jej boskich cech (np. treść modlitwy „Pod twą obronę”), modlitwy i nabożeństwa do niej oraz obdzieranie z piękna służebnicy Pańskiej poprzez niebiblijne dogmaty (np. o jej Niepokalanym Poczęciu, Wniebowzięciu), święte obrazy i figury będące obiektami kultu. Taka Maria (tzw. „Maryja”) to zupełnie inna postać, o innych cechach. Prawdziwą Marię spotykamy na kartach Ewangelii. Udajmy się tam, by ją lepiej poznać i prawdziwie pokochać jako naszą siostrę w wierze i służebnicę Pańską. Niech Ci Bóg błogosławi i prowadzi w Swoim spisanym Słowie przez Ducha Świętego.”

http://www.pbartosik.pl/2019/01/czy-protestanci-kochaja-matke-boza.html?fbclid=IwAR0SabdHoWGsku4Io5s8eyBBQUdGYoZreno2HGATcXyyX_zP25ZjMogwDpE&m=1

 

Przeczytaj jeszcze  Abp.Lenga - protestantyzacja Kościoła Katolickiego

W dalszej części Marcin powołuje się na słowa bp.Siemieniewskiego:

„To prawda. To w sferze duchowej niezwykle ważne wydarzenia. Być może dopiero teraz zaczęliśmy rozumieć to, co półtora tysiąca lat temu mówił święty Augustyn: ci, którzy nazywają Boga ojcem i odmawiają modlitwę „Ojcze nasz”, są wezwani do braterstwa. Augustyn mówił to w odniesieniu do głębokich sporów i dramatycznych podziałów na terenach północnej Afryki, gdzie Kościół Rzymskokatolicki spotkał chrześcijan ze wspólnot donatystów. Donatyści mówili: „Nie chcemy mieć nic wspólnego z katolikami”, a Augustyn odpowiadał: „Nawet jeśli oni nie chcą mieć z nami nic wspólnego, to my chcemy!”. I wyjaśniał, dlaczego chcemy. Bo są ochrzczeni i mówią do Boga „Ojcze”. Widocznie każde pokolenie musi to orędzie cierpliwie odkrywać na nowo.”

https://www.gosc.pl/doc/3493772.Nie-wycofujemy-sie

Narracja Marcina jest następująca: Protestanci to nasi Bracia, ponieważ modlą się do tego samego Boga. To nasze rodzeństwo i nie powinno się ich nazywać epitetami jak heretyk czy zwiedzony. Ponieważ gdy się kłócimy z rodzeństwem to zasmucamy Boga Ojca. Czy taka jest prawdziwa rola ekumenizmu? Nie niepokoić kogoś, kto trwa w błędzie. Dodatkowo warto przytoczyć jak Marcin rozumie ekumenizm w dzisiejszych czasach, o czym napisał w komentarzu pod filmem:

Doprawdy !? Zachowanie własnej tożsamości? Czy jeżeli ktoś jest Buddystą czy Islamistą to w imię ekumenizmu ma zachować swoją tożsamość religijną? Czy fałszem jest przyciągnięcie tych którzy błądzą do prawdziwego Kościoła? Zostawić go na ścieżce chociażby była fałszywa. Z osobistego doświadczenia wiem, że głosić Ewangelię tym, którzy zbłądzili jest bardzo trudno. Owoce tego najprawdopodobniej nie są nam dane zobaczenia tu na ziemi. Ale czy właściwą drogą jest przyjęcie kompromisu polegającego na zgodę aby mój bliźni nie poznał prawdziwej nauki Kościoła, w imię „świętego spokoju”?

Niedawno również pisaliśmy o tym tu:

https://www.facebook.com/groups/129185981013338/permalink/289842094947725/

Następnie Marcin przedstawia i powołuje się na „Dokumenty z Malines” autorstwa kard.L.Suenensa. Dokumenty te definiują Odnowę w Duchu Świętym oraz to w jaki sposób powinna ona funkcjonować. Twierdzi że każdy kto chce wypowiadać się w temacie powinien je znać. Cytuje II dokument – „Ekumenizm i Odnowa Charyzmatyczna”:

„Drugi Sobór Watykański jednoznacznie podkreślił, że Duch tchnie kędy chce i uznał bogactwo Jego obecności także w innych kościołach i wspólnotach chrześcijańskich. Konieczne jest (twierdzi Sobór) aby katolicy z radością rozpoznawali i cenili płynące ze wspólnego dziedzictwa prawdziwie chrześcijańskie dobra, które znajdują się u naszych braci odłączonych. Słuszną bowiem i zbawienną rzeczą jest rozpoznać bogactwo Chrystusa i cnotliwe uczynki w życiu innych którzy świadczą o Chrystusie czasem aż do przelania krwi. Bóg bowiem w swoich dziełach jest zawsze cudowny i godny podziwu. Nie można też pomijać faktu, że wszystko co łaska Ducha Świętego sprawia w barciach odłączonych, może posłużyć również do naszego zbudowania. Nic co szczerze chrześcijańskie nigdy nie stoi w sprzeczności z prawdziwym dobrem wiary. Owszem zawsze może pomóc do doskonalszego wniknięcia w Misterium Chrystusa i Kościoła. DE nr4”.

Jak widać ten fragment doskonale spina twierdzenia charyzmatyków o „kompromisowym ekumeźmie”. Marcin stanowczo twierdzi, że te dokumenty jak i „Dekret o Ekumeniźmie” są obowiązującą postawą każdego katolika. Jednak czy poprzednie nauczania papieskie straciły swą moc prawną. Czy Dokumenty z Malines odwołują nauczani chociażby św.Piusa X, który w encyklice „Notre Charge Apostolique” pisze:

„Tymczasem katolicka doktryna uczy nas, że podstawowy obowiązek miłości bliźniego nie polega na tolerancji mylnych (pomimo swojej szczerości) przekonań, ani też na teoretycznym czy praktycznym braku reakcji na błędy bądź wady, w których widzimy pogrążonych naszych braci. Obowiązek miłości bliźniego polega na poświęceniu się duchowemu i moralnemu doskonaleniu bliźnich oraz na gorliwym staraniu się o ich materialny dobrobyt”.

Warto również przytoczyć słowa św.Józefa Sebastiana Pelczara:

„Trudno znaleźć dwie bardziej przeciwstawne koncepcje religijne, które wyrastają pozornie ze wspólnego pnia. Ci spośród katolików, którzy wierzą w bajkę o wspólnym pniu chrześcijańskiego drzewa, z którego wyrastają gałęzie kolejnych wyznań – katolickiej, luterańskiej, zwinglańskiej, kalwińskiej, anglikańskiej itd. – zapominają, że odłamy protestantyzmu powstały w wyniku rebelii wymierzonej w jedność Kościoła założonego przez Jezusa Chrystusa. Słyszy się dziś „należy szukać tego, co łączy, a nie tego, co dzieli…” Ale co może łączyć katolika z protestantem? Gdzie istnieje płaszczyzna realnego porozumienia dogmatycznego”.

Dokumenty z Malines nie mają rangi doktrynalnej, a sam Kościół Katolicki nigdy nie twierdził że zbawienie poza Kościołem nie jest możliwe. Owszem jest możliwe, ale jest ono bardzo trudne. Czy warto przemilczeć tą prawdę po to aby budować jedność, która zrównuje różne religie prowadząc do uznania je za równie prawdziwe?

Skoro Marcin tak stanowczo stawia na znajomość „Dokumentów z Malines”, to warto przytoczyć fragment z VI dokumentu „Spoczynek w duchu”:

„Z duszpasterskiego punktu widzenia proponujemy:

– By zawsze unikano określenia „spoczynek w Duchu”, gdyż pobudza to ludzi do sądzenia, że na pewno lub prawdopodobnie pochodzi to od Boga. Lepiej przyjąć neutralne określenie „upadek”, zaproponowane przez wiel. Johna Richardsa. Pozostaje ono na płaszczyźnie deskryptywnej, zaprasza do bardziej obiektywnego osądu i do rozeznania nie przesądzającego przyczyny upadku.
Odradzamy tworzenie okoliczności, w których zjawisko mogłoby się pojawić.
Nie zapraszamy duchownych, których modlitwa lub nauczanie są związane z tym zjawiskiem.
– Mówiąc o „upadku w Duchu”, przyjmujemy zawsze postawę negatywną, pozostając jednocześnie otwarci na możliwość, że w niektórych, bardzo rzadkich przypadkach, będzie to łaska Boża.

W żaden sposób nie zachęcamy wiernych do starania się o ten upadek jako o łaskę od Boga, gdyż wystawia ich to na ryzyko upadków spowodowanych przez nich samych”

 

Przeczytaj jeszcze  Marcin Zieliński – analiza wystąpienia Agalliasis „Góra Chwały” 2018

Czy Marcin na pewno stosuje się do tych wytycznych? Oto fragment z jego posługi:

https://youtu.be/UMpbi021mxg?t=13890

Swoją obecność w Bethel Church Marcin uzasadnia fascynacją muzyką „Bethel Music”, którą uważa za fantastyczną, genialną i w pełni profesjonalną. Był tam  zaledwie 20min w celu zobaczenia show na żywo i pojechał dalej. Owszem, Protestanci już od dawna profesjonalnie opanowali rynek muzyki chrześcijańskie. Dzisiaj wielu uzdolnionych muzyków katolickich ich naśladuje.

Wspomnę tu jeszcze o kilku innych wydarzeniach protestanckich z udziałem Marcina:

Spotkanie z Chuckim Piercem, wraz z Karolem Sobczykiem:

https://www.facebook.com/chfzim/photos/a.832325943538237/832328176871347/?type=3&theater

Pisaliśmy o tym w tym wątku:

https://drive.google.com/file/d/1AGhxTk_eb9mdw9fYNfoILtn_VHUMTk_7/view

 

Spotkanie z Toddem Whitem wraz z Karolem Sobczykiem:

Uczestnictwo w spotkaniu szkoły uzdrawiania Currego Blake`a – JGLM:

https://www.gloria.tv/article/4evtAu2364Qo6TC2Wnd7sXZLD

 

Spotkanie z Billem Johnsonem:

Spotkanie z Davidem Hooganem oraz uczestnictwo w modlitwach wstawienniczych wraz z pastorem Rycharskim, Henrykiem Wieją oraz pastorem Bogdanem Olechnowiczem:

https://drive.google.com/open?id=1yQ2lC1nQvPpE3OauFpOeSh-9nyxDsmpv

Spotkanie z Heidi Baker w Polsce. Pisaliśmy o tym tu:

https://drive.google.com/file/d/1CGgW5pSW02QTQ2wYvWzLM5g20HWO6hkN/view

 

Jak widać to nie o jedno czy trzy „przypadkowe” zdjęcia chodzi, gdyż oprócz w.w wydarzeń Marcin wzywa do dyskusji o FAKTACH. Faktem jest to że Marcin uczestniczył również w spotkaniach z Randy Clarkiem w Kaliszu. Ten fakt jak i wiele innych całkowicie przemilczał w swoim filmie:

https://youtu.be/CwhTC_czEQM?t=1802

Oczywiście można wytłumaczyć to że Marcin nic złego nie robi, że jak zwykle przyszedł … z ciekawości, dodatkowo przychodząc wraz z ks.Janem Rawą (pierwszy od lewej) – opiekunem wspólnoty Głos Pana.

Tutaj widać jak ustawia się w kolejce do modlitwy wstawienniczej wraz z Krzysztofem Sowińskim

https://youtu.be/CwhTC_czEQM?t=2101

 

Ale to też pewnie nic nie znaczy, tylko spotkanie to było jednym z głównych punktów zapalnych co do osoby Marcina. Po co tam poszedł? Aby bronić wiary katolickiej? Aby ją umacniać?
Czy po to aby otrzymać WIĘCEJ”?

Pod koniec filmu ponownie wraca do tematyki Toronto Blessing mówiąc, że skoro episkopat Kanady nie wydał żadnego oświadczenia potępiającego działalność nurtu Toronto Blessing oraz ich liderów, to możemy być spokojni. Nie wiem w jakiej kondycji jest episkopat Kanady. W Polsce, gdzie liberalizm katolicki i źle pojmowany ekumenizm nie wszedł tak szybko jak w innych częściach świata, na szczęście znane są przypadki reakcji na różne sekty  i grupy religijne. Przykładem niech będzie sprawa Chefsiby, Krapkowic, Raciborza, modlitwy międzypokoleniowej czy spowiedzi furtkowej. Mimo ogromnego zamieszania w Kościele w Polsce, mamy wiele przykładów zdecydowanej decyzji Episkopatu. Czy Episkopat ma się wypowiadać w sprawie pojedynczych grup zielonoświątkowych, które wciąż dzielą się i powstają nowe? Czy episkopat powinien wypowiedzieć się np. o sekcie Artura Cerońskiego – „Kościół Mocy”, która przejawiania swą jawną agresję wobec Kościoła Katolickiego? Wydaje mi się to niepotrzebne, ponieważ żaden zdrowo myślący Katolik nie pójdzie tam szukać inspiracji. Tak samo w przypadku Toronto Blessing.

Jak widać Marcin Zieliński w znany sobie sposób ominą kluczowe zarzuty wobec jego osoby, próbując wywrzeć na widzach wrażenie, że nie ma o nich pojęcia. Z tego też powodu odświeżyłem wiele wątków, które na naszej grupie publikujemy już od dawna. Od wielu lat Marcin przejawia dużą ciekawość w kierunku środowisk zielonoświątkowych. Zdawać by się mogło że kurz po ostatnich wydarzeniach już opadł i środowiska charyzmatyczne próbują całą sprawę zbagatelizować i ośmieszyć. Niestety to jest taktyka, która na dłuższą metę nie przyniesie żądanych rezultatów.
Piotr Aksorz

Print Friendly, PDF & Email

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA ImageChange Image