V. OWOCE DOŚWIADCZENIA WYLANIA DUCHA ŚWIĘTEGO W RUCHU ODNOWY W DUCHU ŚWIĘTYM

V. OWOCE DOŚWIADCZENIA WYLANIA DUCHA ŚWIĘTEGO W RUCHU ODNOWY W DUCHU ŚWIĘTYM PDF Drukuj E-mail
Napisał O. ROBERT WAWRZENIECKI OMI   
Ostatni już rozdział naszej pracy stanowi niejako podsumowanie rozważań na temat wylania Ducha Świętego i uwypukla znaczenie tego doświadczenia dla życia osoby, która go doświadczyła, dla wspólnoty i całej społeczności Kościoła.

W pierwszym paragrafie niniejszego rozdziału zajmiemy się przede wszystkim owocami wewnętrznymi, które są bardziej ukryte i trudniejsze do wychwycenia, gdyż dotyczą najgłębszych pokładów ludzkiej istoty oraz przeżywania wiary, jako osobistego spotkania z Bogiem, przez jednostkę. Jednak owoce wewnętrzne owocują na zewnątrz i dlatego w pewnej mierze możemy uchwycić specyfikę tego doświadczenia wewnętrznej odnowy. Do tej pierwszej grupy zaliczają się: głód modlitwy indywidualnej i wspólnotowej; głód lektury i poznawania Słowa Bożego; głód i odnowienie życia sakramentalnego; potrzeba, głód wspólnoty i wspólnotowe przeżywanie wiary oraz potrzeba osobistego rozeznawania duchowego.

W drugim paragrafie posumujemy te owoce, które dotyczą w sposób oczywisty służby dla innych, czyli manifestują się bardziej na zewnątrz. Do nich możemy zaliczyć takie owoce, jak pragnienie dawania świadectwa o swoim doświadczeniu i chęć ewangelizacji własnego środowiska; posługiwanie charyzmatami dla dobra wspólnoty, szczególnie charyzmatem proroctwa i modlitwą wstawienniczą; większe zaangażowanie w życie i działalność Kościoła, a co za tym idzie większe zaangażowanie na rzecz jedności chrześcijan; większe zaangażowanie się w pomoc innym i kwestie dotyczące życia społecznego oraz problem wspólnotowego rozeznawania duchowego, aby nie poddać się rozmaitym dewiacjom.

§ 1. OWOCE WEWNĘTRZNE – DLA UŚWIĘCENIA JEDNOSTKI

W pierwszej części tego rozdziału zajmiemy się owocami wewnętrznymi, które tak nazwaliśmy, gdyż ich oddziaływanie raczej odnosi się do konkretnego człowieka, który doświadczył wylania Ducha Świętego, niż do jego działania zewnętrznego we wspólnocie Kościoła lub poza nią.

Zamierzamy także, omawiając poszczególne zagadnienia, zwrócić uwagę na pewne niebezpieczne tendencje, które mogą się pojawić po doświadczeniu wylania Ducha Świętego. Choć bowiem samo w sobie doświadczenie to jest pozytywne, to jednak nawet w dobrych rzeczach może dojść do dewiacji i wynaturzeń. Wiąże się to często z tym, że osoby doświadczające wylania Ducha Świętego, może nawet niegdyś bardzo dalekie od wiary i Kościoła, doświadczają w swoim życiu głębokiej przemiany i bez odpowiedniego kierownictwa mogą nierozważnie postępować w sprawach życia duchowego.

1. Głód modlitwy

Jednym ze skutków wylania Ducha Świętego jest większa radość i gorliwość na modlitwie czy też wręcz głód modlitwy[1].

W konsekwencji, jak stwierdza S. Corrillo, odkrycie smaku samej modlitwy, prowadzi do odkrycia jej różnych rodzajów: modlitwy osobistej, wspólnotowej i liturgicznej[2].

1.1. Modlitwa indywidualna

Doświadczenie wylania Ducha Świętego, w relacjach osób, które je przeżyły prowadzi do głębszego i osobistego sposobu modlitwy, którego wcześniej nie znali[3]. Przejawia się to w wierze, sile i przekonaniu o istnieniu Boga oraz bezpośredniego stosunku do Niego[4]. Dziś, gdy ten wewnętrzny kontakt ludzi wierzących z Bogiem jest zaniedbany, pielęgnowanie regularnego spotkania z Bogiem należy do pozytywnych elementów doświadczenia wylania Ducha Świętego[5].

Modlitwa z obowiązku ustępuje wobec osobistej i wewnętrznej modlitwy jako rozmowy z kochającą osobą[6]. Wyraża się to przede wszystkim w radości z przyjaźni z Bogiem i doświadczenia Jego miłości[7].

Dary Ducha Świętego wymagają odpowiedzi i świadectwa całości życia. Mocno podkreśla się zatem codzienny obowiązek modlitwy jako otwarcia się na Boga. W tej materii ważny jest czas, miejsce, gotowość otwarcia się na Boga i słuchania Go[8]. R. Martin wylicza negatywne skutki zaniedbywania modlitwy i braku żywego kontaktu z Bogiem: mniej dynamiczne życie chrześcijańskie, słabe wzrastanie nowego człowieka w danej osobie, skłonność do irytacji i rozstargnień, przygasanie zapału w wierze i kontakcie z Bogiem, trudności w kochaniu innych i służeniu im, większa skłonność do grzechu, słaba jakość świadectwa[9].

Człowiekowi zaczyna wciąż brakować odpowiedniej ilości czasu na modlitwę, a modlitwa staje się potrzebą a nie obowiązkiem[10]. B. Dembowski wskazuje jednak na potrzebę wierność tej modlitwie w każdej sytuacji, zarówno w radości, jak i w okresie posuchy duchowej[11].

Niektóre osoby codziennie modlą się, wielbią Boga, prowadzą medytację, a w szczególnych potrzebach nawet nocne czuwania[12]. Wiele osób, które doświadczyły wylania Ducha Świętego stosuje z powodzeniem tradycyjne formy modlitwy, prowadzących ich do ścisłej łączności z Bogiem: modlitwa rano, wieczorem przed i po jedzeniu, wypowiadane w formie określonych formuł lub spontanicznie, na głos lub bezgłośnie[13]. Niektóre osoby charakteryzuje to, że dopiero w świetle doświadczenia wylania Ducha Świętego odkrywają sens i znaczenie formuł modlitewnych, które wcześniej odrzucały. R. Cantalamessa stwierdza: Znam osoby, które w chwilę po chrzcie w Duchu Świętym nie były w stanie powiedzieć «Ojcze nasz», bo wtedy dotarło do nich prawdziwe znaczenie tych słów[14].

Osoba modląca się wyraża swą modlitwę całym ciałem i różnego rodzaju gestami. Taka postawa, jak twierdzi L. J. Suenens, przezwyciężą indywidualizm, zahamowania oraz przeintelektualizowane traktowanie wiary. W związku z tym staje się wielką łaską dla Kościoła, gdzie zanik wielu tradycyjnych nabożeństw spowodował duchową próżnię, zarówno w modlitwie danej osoby, jak i poprzez wspólnotowe spotkania modlitewne[15].

1.2. Modlitwa wspólnotowa

Cechą charakterystyczną Odnowy w Duchu Świętym są wspólnotowe spotkania modlitewne, które mają stanowić pomoc w odkrywaniu żyjącego w Kościele i wspólnocie Chrystusa. To właśnie ta radość bycia we wspólnocie oraz poczucie żywej obecności Chrystusa prowadzi do lepszej dyspozycji na przyjęcie Ducha Świętego. Prowadzi to w konsekwencji do dzielenia się tym doświadczeniem z innymi oraz chęci pogłębienia wiedzy teologicznej[16]. Wspomnieliśmy już o tym, omawiając problem przygotowania do modlitwy o wylanie Ducha Świętego.

Spotkania modlitewne charakteryzują się spontanicznością, ale pomimo tego są one uporządkowane, a nad ich przebiegiem czuwa animator, który w razie potrzeby powinien korygować przerosty[17]. W większości schemat wspólnych spotkań modlitewnych zawiera: krótkie pouczenie, wielki nacisk kładziony na Pismo Święte oraz świadectwo[18].

A. M. de Monleon, mówiąc o różnicy zwykłej modlitwy w stosunku do spontanicznej modlitwy członków Odnowy, która jest często swobodną improwizacją, stwierdził: Modlitwa jest charyzmatyczna, kiedy przyjmuje się ją jako łaskę, jako dar Boży. Trzeba także dodać, iż modlitwa otrzymana jako łaska, a więc pod wpływem Ducha Świętego, winna być na tyle wolna, na tyle swobodna, żeby charyzmaty, o ile są dane, mogły się spełnić bez poczucia jakiegoś dziwactwa. Modlitwę w Duchu Świętym można wreszcie określić: modlitwa, która jest przyjęta jako dar i przybiera wymiar prorocki[19].

Uderzający jest styl modlitwy osób, które doświadczyły wylania Ducha Świętego. Ich modlitwa staje się ufną prośbą do Boga, który nie odmówi nigdy człowiekowi tego, o co on poprosi[20]. Ludzie ci zresztą stale dają świadectwo o niemal namacalnym działaniu Boga[21].

Wspólne spotkania modlitewne pozwalają doświadczyć i ożywić braterską miłość. Atmosfera zaufania oraz usuwanie istniejących barier prowadzi do coraz większej otwartości członków grupy na siebie, co też ułatwia wzajemną modlitwę[22].

Podkreśla się też, że uderzającym elementem charakterystycznym dla grup katolickiej Odnowy w Duchu Świętym jest kompilacja tradycyjnej duchowości z doświadczeniem wylania Ducha Świętego, np. poprzez propagowanie adoracji Najświętszego Sakramentu czy modlitwy różańcowej[23].

1.3. Modlitwa kontemplacyjna

Owoce wylania Ducha Świętego przejawiają się przede wszystkim w odnowieniu modlitwy, szczególnie kontemplacyjnej[24]. Wiąże się to ściśle z pragnieniem i głębokim zapotrzebowaniem na modlitwę myślną, medytację[25].

1.4. Specjalna rola modlitwy uwielbienia

Innym charakterystycznym przejawem tego doświadczenia mocy jest bardziej intensywne życie połączone z upodobaniem do modlitwy uwielbienia[26]. Modlitwa indywidualna i wspólnotowa członków grup Odnowy w Duchu Świętym jest rzeczywiście nacechowana pragnieniem wielbienia Boga[27].

Rodzące się w osobie, która doświadczyła wylania Ducha Świętego, pragnienie uwielbienia i dziękczynienia stanowi przeciwwagę chrześcijańskiej modlitwy prośby, która ma charakter dominujący. Osoba, która w szczególny sposób doświadczyła Bożej miłości, wyraża Bogu wdzięczność za Jego dary dla niej i wszystkich ludzi. Modlitwa uwielbienia stanowi zatem wynik podziwu dla miłości i dobroci Boga. Może się ona wyrażać w indywidualnym lub wspólnotowym śpiewie oraz modlitwie językami[28].

Modlitwa uwielbienia, pomimo całej swej bezinteresowności i skoncentrowaniu na Bogu, rodzi także wiele łask. Jest m.in. narzędziem uzdrowienia i wewnętrznej przemiany. Pozwala ona odnaleźć ufność, spokój i pogodę ducha nawet w trudnych momentach życia. Zakłada ona, a właściwie prowadzi do modlitwy adoracji, choć jednocześnie nie wyklucza innych rodzajów modlitwy[29].

1.6. Niebezpieczeństwa

Wzrost życia duchowego, spowodowany wylaniem Ducha Świętego, powinien objawiać się wzrostem wiary, nadziei i miłości oraz głębszym uświadomieniem sobie działania Bożego, a tym samym prowadzić do ciągłego powrotu – nawracania się do Jezusa[30]. Gdy brakuje tego elementu, należy mieć uzasadnione wątpliwości co do duchowego postępu danej osoby.

Trzeba także pamiętać i przypominać osobom, które doświadczyły wylania Ducha Świętego, że dar radosnej modlitwy może przeminąć. Gdy zabraknie tego uświadomienia, to przy pierwszych trudnościach w życiu duchowym mogą pojawić się frustracje[31]. Y. Congar podkreśla, że: Życie w mocy Ducha Świętego jest wspaniałą przygodą. Nie, nie rozwiązuje wszystkich problemów. Zdarzają się okresy posuchy na modlitwie, trudności z ludźmi, rozczarowania i niespełnione nadzieje, a nawet poważne tragedie. Różnica polega na tym, że możemy świadomie poddać swoje życie Jezusowi jako Panu i ufać, że moc Ducha Świętego przeprowadzi nas przez to wszystko[32]. R. Faricy i L. Rooney wskazują uwagę na to, że w wielu osobach po wylaniu Ducha Świętego następuje wybuch modlitewnej gorliwości, ale później wobec codziennych problemów przychodzi zniechęcenie, spadek entuzjazmu, a nawet brak praktykowania codziennej modlitwy. Znane są nawet przypadki, że rozbudzona duchowo osoba podążyła za ideami filozofii Wschodu lub praktykami okultystycznymi[33].

Ważna staje się formacja do korzystania z gotowych szkół modlitwy, zwłaszcza w czasie posuchy duchowej. R. Martin stwierdza: A jednak większość osób, nawet jeśli przeżyły odnowę życia lub rozpoczęły nowe życie z Bogiem w Duchu Świętym, napotykają na trudności w modlitwie. Czują, że postęp nie jest dostateczny. (…) Wiele innych trudności płynie z niewiedzy jak spędzać owocnie czas na modlitwie[34].

Atmosfera otwarcia i życzliwości na spotkaniach modlitewnych powinna owocować otwarciem się na innych, uzdolnieniem do służby dla innych, a nie zamknięciem się we własnym kręgu jako koła wzajemnej adoracji[35]. Gdy tak się dzieje, to jest to sytuacja nieprawidłowa. Trzeba także pamiętać, że wspólne spotkania modlitewne są jedynie formą uzupełniającą dla formacji duchowej i nigdy nie mogą zastąpić, i zresztą nie zastąpią, publicznej liturgii Kościoła[36].

Choć pozytywem modlitwy indywidualnej i modlitewnych spotkań wspólnotowych członków Odnowy jest dodanie uczuć do intelektu i woli, to jednak powstaje niebezpieczeństwo zbytniego skoncentrowania się na emocjach – emocjonalizmu i odrzucenia tradycyjnej duchowości[37].

2. Głód Słowa Bożego

Kolejnym owocem wylania Ducha Świętego jest umiłowanie, głód i czytanie Pisma Świętego[38]. U poszczególnych osób, jak również w grupach Odnowy, bardzo ważne miejsce zajmuje dzielenie się oraz wspólne rozważanie Pisma Świętego, które jest traktowane jako Słowo Boże i pokarm dla życia duchowego oraz zasada postępowania[39].

Zatem ważną rolę spełnia w tej materii także szeroko rozpowszechniony po Soborze Watykańskim II ruch liturgiczny charakteryzujący się umiłowaniem i tęsknotą za lekturą Pisma Świętego jako słowa skierowanego osobiście do danej osoby[40].

2.1. Odkrycie i przywiązanie do Pisma Świętego

Wśród osób, które doświadczyły wylania Ducha Świętego pojawia się nowy sposób podejścia i rozumienia Pisma Świętego[41]. Biblia, która do tej pory leżała na półce stała się źródłem pociechy, a czas czytania Pisma Świętego jest oczekiwany z wielkim utęsknieniem i, podobnie jak wypadku modlitwy, zawsze jest go za mało. Nie oznacza to jednak zaniedbywania własnych obowiązków[42]. Skoncentrowanie na Piśmie Świętym charakteryzowało już pierwszą grupę modlitewną, której członkowie jako pierwsi, na taką skalę doświadczyli w 1967 roku wylania Ducha Świętego[43].

Najczęściej motywacją sięgnięcia czy raczej powrotu do Biblii dla osób, które doświadczyły wylania Ducha Świętego, jest samo odkrycie Jezusa Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela. Prowadzi to do chęci głębszego poznania Jego działalności oraz nawiązania z Nim kontaktu poprzez Słowo Boże[44].

W człowieku rozbudzonym duchowo budzi się bowiem pragnienie większego zainteresowania Słowem Bożym, które staje się nie tylko okazją do poznania postaci Jezusa, ale nade wszystko pożywieniem, pokarmem, dla wiary i modlitwy konkretnej osoby oraz modlitwy całej wspólnoty[45]. Oznaką tego jest chociażby fakt, że wiele z tych osób nosi wciąż przy sobie Pismo Święte[46]. Jest to często egzemplarz Nowego Testamentu lub nawet Biblia Jerozolimska[47].

Głód Słowa Bożego jest odpowiedzią na konieczność ciągłego poznawania Pisma Świętego i żywienia się tym codziennym chlebem chrześcijanina. Zgodnie ze stwierdzeniem św. Hieronima, że nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa, osoby, które doświadczyły wylania Ducha Świętego, czytają i rozważają Pismo Święte z miłością, karmiąc nim swoje życie duchowe. Bowiem to Biblia jest źródłem życia duchowego i gwarantem jego autentyczności, przynoszącym ciągle coś nowego[48].

Ważną rolę odgrywa Pismo Święte także na wspólnotowych spotkaniach modlitewnych. Jednak podstawą dzielenia się Słowem Bożym na spotkaniach modlitewnych jest codzienne rozmyślanie i lektura Pisma Świętego indywidualnej osoby[49].

Waga przywiązywana do zgłębiania Biblii wynika też z tego, że jej znajomość jest gwarancją wiernego przekazywania przesłania o Jezusie i przesłania Jezusa w czasie ewangelizacji[50].

2.2. Formacja egzegetyczna

Wraz z pragnieniem czytania Pisma Świętego rodzi się spontanicznie potrzeba pogłębienia jego znajomości poprzez systematyczne studium teologiczno-biblijne[51].

Potrzeba głębszego studium biblijnego wynika m.in. z niebezpieczeństwa fundamentalizmu biblijnego w korzystaniu i posługiwaniu się Pismem Świętym, na wzór różnego rodzaju sekt o podłożu protestanckim[52]. Tym problemem zajmiemy się w następnym punkcie, omawiając zjawisko fundamentalizmu biblijnego.

W tym otwarciu się na Pismo Święte ważną rolę zajmuje egzegeza, która jest tak samo ważna jak to, że przez Słowo Boże Bóg mówi bezpośrednio do danej osoby. W tym względzie pozytywną tendencję w podejściu do egzegezy zauważa B. Dembowski, który stwierdza, że podejście do Pisma Świętego w grupach Odnowy nie jest jakimś podejściem antyegzegetyczne czy antyindywidualistyczne, gdyż wielu członków tych grup czyta komentarze biblijne i studiuje gruntownie zagadnienia związane z Pismem Świętym[53].

Wiele osób, które doświadczyły wylania Ducha Świętego, systematycznie studiuje i rozważa, z pomocą publikacji teologicznych, czytania mszalne, w ten sposób przygotowując się lepiej do przeżywania Eucharystii[54].

2.3. Niebezpieczeństwa

W rozbudzonych duchowo osobach lub niewłaściwie prowadzonych grupach modlitewnych może pojawić się niebezpieczeństwo fundamentalizmu biblijnego, charakterystycznego dla zielonoświątkowców i różnego rodzaju sekt wywodzących się z protestantyzmu[55]. Tzw. Pierwszy Dokument z Malines stwierdza, że Odnowa prowadzona w większości przez świeckich często na sposób świecki, bezpośrednio i bez objaśnień, odczytuje Pismo Święte[56].

Jak wskazaliśmy w poprzednim punkcie ważną rolę w zapobieganiu fundamentalizmowi biblijnemu spełnia odpowiednie studium egzegetyczne[57]. Bez odpowiedniej formacji, co wskazują liczni publicyści, może dochodzić do złej interpretacji Pisma Świętego, która wyraża się m.in. w fundamentalizmie biblijnym, który stanowi zaprzeczenie nauki katolickiej[58].

U podłoża tej niebezpiecznej tendencji może stać chodzenie po skrajnościach, które można zaobserwować pomiędzy postawą osób przed i po doświadczeniu wylania Ducha Świętego. Przeciętni katolicy bowiem dość rzadko sięgają po Pismo Święte, czytają i rozważają je, a zatem, kiedy po wylaniu Ducha Świętego przychodzi pragnienie zgłębiania Słowa Bożego, to może dochodzić do przerostów. Nie oznacza to jednak, że odczytywanie wydarzeń biblijnych w sensie historycznym jest już związane z fundamentalizmem biblijnym. Trzeba pamiętać o zasadzie złotego środka i nie przesadzać w żadną ze stron[59].

Pismo Święte stanowi bardzo ważny element życia chrześcijańskiego. Jednak bez duchowego nadzoru, interpretowane dowolnie i dosłownie, bez zgodności z egzegezą Kościoła może prowadzić do fatalnych skutków w postaci fundamentalizmu biblijnego[60].

Ważną rolę w niwelowaniu niebezpieczeństwa fundamentalizmu biblijnego stanowiłby udział uformowanych, przygotowanych pod względem egzegetycznym, kapłanów i świeckich liderów, którzy prowadzą spotkania modlitewne. Radością napełnia fakt, że obecnie coraz bardziej wzrasta liczba członków Odnowy z wykształceniem teologicznym, co pozwala na bezpieczne zakotwiczenie w katolickiej tradycji egzegetycznej całego ruchu[61].

Problem stanowi także praktykowanie indywidualnie i we wspólnotach modlitewnych otwierania Biblii na chybił trafił jako wyroczni, często nawet w sprawach, które dotyczą ważnych spraw życiowych czy nawet podstawowych wyborów człowieka, jak droga powołania życiowego[62]. Może to prowadzić do niebezpiecznych zaburzeń w życiu duchowym oraz być przyczyną życiowych tragedii ludzi, którzy takiemu kierownictwu nieopacznie się poddali. Nie chodzi tu o przeciwstawianie się samem czytaniu Pisma Świętego z prostotą i miłością, ale o czynienie tego w zgodzie z nauką Kościoła[63].

3. Głód Sakramentów

To obudzenie się głodu sakramentalnego jest owocem odkrycia na nowo, zakorzenienia się i pogłębienia, często uśpionej, łaski chrztu, który jest podstawą innych sakramentów[64]. Wypływa to z pragnienie zjednoczenia się z Chrystusem poprzez liturgię i sakramenty[65]. Niezwykle ważna jest relacja między sakramentami, a Odnową, bo jeżeli nie byłoby tej relacji, to przechodzimy na pozycje zielonoświątkowe, gdzie jest chrzest dorosłego z wody i Wieczerza Pańska[66].

Z. Pasek podkreśla, że członkowie Odnowy w Duchu Świętym częściej uczestniczą w życiu sakramentalnym, szczególnie korzystając z Sakramentu Pokuty i Pojednania oraz Eucharystii. Poszerzają także jednocześnie swoją wiedzę na temat Kościoła[67].

3.1. Eucharystia

Ludzie, którzy doświadczyli wylania Ducha Świętego, składają często bardzo spektakularne świadectwa ich przeżywania sakramentów, szczególnie Eucharystii. Wielu odkryło wielkie znaczenie Mszy świętej oraz zrozumiało sens wypowiadanych bezmyślnie modlitw liturgicznych[68]. Jedna z osób tak opisuje swoje doświadczenie Eucharystii: Czasem na Mszy świętej czułam, że «serce mi pęknie» w chwili spotkania z Panem Jezusem[69]. Wielu z ludzi, którzy doświadczyli przemiany podkreśla także różnicę pomiędzy Mszą świętą w Duchu Świętym, a bez Niego (oczywiście w znaczeniu subiektywnym, gdyż obiektywne zawsze On jest)[70].

Eucharystia charakteryzuje się dłuższą Liturgią Słowa, homilią i częstym dzieleniem się fragmentem Pisma Świętego. Ryt pokutny przeradza się w litanię przebłagalną lub wyznanie win z wyrażeniem żalu, a Gloria może przerodzić się w dłuższy spontaniczny śpiew słowami lub w językach. Bogata w prośby okazuje się też modlitwa wiernych, a aklamacja po przeistoczeniu może przerodzić się w śpiew w językach. Po Komunii ma miejsce swobodne dziękczynienie, które jest szczególnym miejscem dla proroctwa[71].

Wiele osób doświadczyło także zmiany stosunku do Sakramentu Pokuty i Pojednania. Z przykrego obowiązku stał się on szczególnym kanałem duchowego uzdrowienia[72].

3.2. Sakrament małżeństwa, kapłaństwa i zakonna konsekracja

U niektórych osób, które doświadczyły wylania Ducha Świętego, nastąpiło odnowienie świadomości sakramentu małżeństwa[73]. Dzięki temu, że oboje mogliśmy doświadczyć «chrztu w Duchu Świętym», oboje zrozumieliśmy, czym jest sakrament małżeństwa i obecność Ducha Świętego w tym sakramencie[74].

Natomiast L. J. Suenens wskazuje na ożywienie sakramentu kapłaństwa i zakonnej konsekracji[75]. Potwierdza to B. Dembowski, który pisze: Ta odnowa duchowa wzmacnia łaski sakramentalne otrzymane dawniej i przynależne sakramentom, które dla mnie liczą się od chrztu do sakry biskupiej. Prosząc przyjaciół, by modlili się w momencie nakładania rąk o większą wierność Duchowi Świętemu, miałem wrażenie, że jestem posłuszny wezwaniu Pawła «(2 Tm 1, 6)»[76].

3.3. Problem umniejszania wartości Sakramentów

Na problem odrzucenia wartości sakramentów lub umniejszania ich wartości wskazuje J. Hanrahan, Przełożony Generalny Bazylianów w liście skierowanym do Zgromadzenia[77]. W podobnym tonie wypowiada się V. Walsh, który stwierdza, że niekiedy wobec przesadnego wynoszenia doświadczenia wylania Ducha Świętego nie dostrzega się innych środków uświęcenia: sakramentów, modlitwy liturgicznej, normalnego życia kościelnego. Natomiast na osoby, które nie doświadczyły wylania Ducha patrzy się z góry, jako mniej wartościowych chrześcijan[78]. Zdarza się także zaprzeczenie obiektywnej pomocy sakramentów [ex opere operato – przyp. wł.] z powodu przesadnego podkreślania wagi dyspozycji subiektywnej [ex opere operantis – przyp. wł.][79].

Ostrą krytykę w tym względzie wypowiada abp R. J. Dwyer, który twierdzi, że: ruch Odnowy, zgodnie z doktryną protestancką, wypracował substytuty sakramentów. Pisze on: ma również swoją alternatywę dla sakramentu namaszczenia chorych, którymi – są podawane przez nich przykłady masowych uzdrowień, jak to miało miejsce klika dni temu na pobliskim stadionie. Posiada wreszcie ekstazy dla modlitwy liturgicznej czyli zielonoświątkowe mówienie językami, gdzie duch ma zastępować mówienie logicznym językiem [80].

J. Badeni natomiast wskazuje, że Odnowa dawniej nacechowana była niechęcią do sakramentów, zapewne w związku z silnymi prądami wywodzącymi się z protestantyzmu. Wynikało to z tego, że mało było w życiu liturgicznym emocjonalizmu, którego głód zaspakajały spotkania modlitewne. Dziś jest ona bardziej spokojna i wyważona w tej kwestii[81]. Dla wielu doświadczenie wylania Ducha Świętego było drogą nowego odkrycia tradycyjnych form modlitwy[82].

Niekiedy zachłyśnięcie się doświadczeniem wylania Ducha Świętego może prowadzić do zamknięcia się na życie duchowo-modlitewne parafii w jej tradycyjnych formach: gorzkie żale, droga krzyżowa, różaniec. Wynika to, jak twierdzi P. Sokołowski z nowego, łatwego, fascynującego i wywołującego emocje doświadczenie, które przyćmiewa inne formy życia duchowego[83].

Z wyżej wymienionym niebezpieczeństwem wiąże się problem odcinania niektórych grup Odnowy w Duchu Świętym od niedzielnej i powszedniej Eucharystii parafialnej. Zdarza się nawet, że w tym samym czasie, kiedy jest ona sprawowana w parafii, to dana grupa, w innym miejscu (często nawet salce katechetycznej), odprawia własną. Taka postawa jest nie do zaakceptowania, a Msze święte sprawowane w ramach danej grupy powinny być otwarte także dla innych[84]. Będzie to doskonałą obroną przed niebezpieczeństwem ekskluzywizmu i zamykania się grupy samej w sobie.

4. Głód wspólnoty

Innym owocem doświadczenia wylania Ducha Świętego jest głód wspólnoty. Uczestnicy Odnowy, niezależnie od denominacji, wieku czy stanu, zwykle szukają żywej wspólnoty, w której mogliby dzielić się swoim doświadczeniem, modlić się w sposób swobodny, wzrastać w wierze i służyć darami[85].

Doświadczenie wylania Ducha Świętego i doświadczenia Jego mocy nie ma bowiem charakteru prywatnego, ale charakteryzuje się wzrostem i oscylowaniem ku wspólnocie[86].

4.1. Odpowiedź na współczesne potrzeby

Fenomen Odnowy stanowi odpowiedź na tęsknotę do relacji międzyludzkich, dzielenia się nie tylko w sposób duchowy (wiarą), ale także materialnie oraz potrzebą zawiązania przyjaźni, które we wspólnotach są bardzo trwałe[87].

Podbudową tej potrzeby jest obraz braterstwa pierwotnego Kościoła. Dziś bowiem Kościół jest postrzegany bardziej jako instytucja niż braterska wspólnota wiary[88]. S. Clark stwierdza wręcz: Bardziej jeszcze niż nowych instytucji czy nowych programów Kościół potrzebuje dziś żywych wspólnot chrześcijańskich [89].

Niektórzy członkowie Odnowy mogą być powołani do prowadzenia życia wspólnotowego w sensie ściślejszym, jak np. wywodzące się z Odnowy w Duchu Świętym nowe wspólnoty monastyczne we Francji (Ośmiu Błogosławieństw, Chleb Życia, Nowa Droga, itd.)[90].

4.2. Wspólnota miejscem rozwoju wiary

Wspólnota zaczyna być postrzegana przez osoby, które doświadczyły wylania Ducha Świętego, jako miejsce, gdzie atmosfera wiary, jako przeżycia religijnego, dostępna jest dla wszystkich. Wspólnota zatem staje się miejscem nauczania na temat warunków otrzymania czy życia w Duchu Świętym. Pomaga temu wspólnotowa modlitwa o ten dar oraz autentyczna atmosfera modlitwy obecna we wspólnocie[91]. Wspólnota wprowadza i sprzyja wprowadzaniu członków w doświadczenie wylania Ducha przez podsycanie wiary w Jezusa Chrystusa, ducha modlitwy, postawę oczekiwania na spełnienie się Bożej obietnicy i całkowite powierzanie się Jemu oraz pokładanie w Nim nadziei, stwarzając atmosferę ułatwiającą otwarcie się na to doświadczenie, pomagając w rozpoznawaniu i korzystaniu z charyzmatów w życiu codziennym, pomoc w rozwoju życia modlitwy i wzroście duchowym przez wzajemne dzielenie się wiarą i służenie sobie charyzmatami[92].

Ważną rolę we wspólnocie modlitewnej stanowią małe grupy formacyjne. Jako wspólnoty połączone ścisłymi więzami i stanowiące miejsce dzielenia się swoją wiarą są one siłą dynamizującą i ożywiającą cotygodniowe spotkanie modlitewne[93]. Na ten temat pisaliśmy szerzej przy omawianiu przygotowania do modlitwy o wylanie Ducha Świętego.

To pragnienie wspólnotowego przeżywania wiary owocuje większym przywiązaniem do Kościoła. Choć spotykamy przypadki, że źle zinterpretowane doświadczenie doprowadziło do odejścia z Kościoła, to jednak w ogromnej większości przypadków obserwuje się coś wręcz przeciwnego – lepsze rozumienie istoty Kościoła oraz korzystanie z sakramentów. To przywiązanie prowadzi wreszcie dalej. Umożliwia otwarcie się na innych chrześcijan i powoduje dynamizację kontaktów ekumenicznych, o których będzie jeszcze mowa w tym rozdziale[94].

4.3 Wspólnotowe spotkania modlitewne

Osoby, które doświadczyły wylania Ducha Świętego gromadzą się na cotygodniowych spotkaniach modlitewnych, gdyż zdają sobie sprawę z wagi wspólnoty w życiu chrześcijańskim[95].

Właśnie w czasie spotkań modlitewnych ujawnia się potrzeba wspólnoty. Spotkania te bowiem nie mają tylko ściśle modlitewnego charakteru, ale są przede wszystkim wzajemnym umocnieniem w wierze poprzez świadectwo wspólnoty i każdego z jej członków[96].

Te spotkania modlitewne charakteryzują się czymś pośrednim pomiędzy modlitwą indywidualną, a zbiorową (liturgiczną, paraliturgiczną). Stanowi to niejako uzupełnienie pewnej luki pobożności katolickiej[97]. Bowiem zwykle kładziemy duży akcent na modlitwę publiczną, zaangażowaną, gdzie każdy ma swoją rolę do spełnienia i gdzie nie lubimy improwizacji i spontaniczności. Natomiast w Odnowie Charyzmatycznej spotkanie na modlitwie łączy indywidualne ze wspólnotowym, jest bowiem dzieleniem się swoją modlitwą, swoim doświadczeniem z przeżycia bliskości Boga, doświadczenia płynącego z wiary w Jego obecność wśród nas, pragnieniu uwielbienia Trójcy Świętej[98].

Modlitwa indywidualna we wspólnocie nie odpowiada wszystkim, choć odpowiada na potrzeby wielu katolików, którzy choć uczestniczą we Mszy świętej będąc obok siebie, to jednak nie odczuwają więzi wspólnotowych[99].

4.4 Niebezpieczeństwa

Wspólnota niesie ze sobą nie tylko elementy pozytywne, ale także wiele elementów negatywnych, które są poważnym niebezpieczeństwem dla niej samej, jak i dla całego Kościoła. Może ona nieść pewne niebezpieczeństwa: odrzucenie tradycji modlitewnej Kościoła na rzecz emocjonalnego doświadczenia charyzmatycznego, niezdrowe postępowanie członków lub nawet osób odpowiedzialnych za wspólnotę, opór przeciwko autorytetowi Kościoła, zbytnie podkreślanie różnicy pomiędzy Kościołem hierarchicznym i charyzmatycznym, odchodzenie od głównego nurtu Kościoła oraz elitarność grupy[100].

W grupie istnieje często niebezpieczeństwo izolacjonalizmu, zamknięcia się na innych, ubóstwienia wspólnoty, poszukiwania silnych więzi międzyludzkich, ciepła, łatwej akceptacji i szukania coraz mocniejszych wrażeń na spotkaniach. Wtedy bez dobrze uformowanego lidera wspólnota będzie się kręciła wokół siebie, skarłowacieje, a wielki dar zostanie zmarnowany[101]. R. Pindel podkreśla także, że: Zwykle nowonawrócony, zwłaszcza jeśli ma za sobą doświadczenie masowego Kościoła i anonimowej społeczności parafialnej, gdy trafi do żywej i naturalnie ciepłej wspólnoty, łatwo zacznie ją idealizować[102].

W sytuacji, kiedy w parafiach pojawia się problem współpracy i kontaktu proboszcza z ogółem wiernych potrzeba integracji grupy z parafią i diecezją. W przeciwnym razie grozi jej izolacja[103]. Dlatego najważniejszą sprawą jest służba wspólnoty na rzecz innych: Kościoła i parafii. Wspólnota musi być przepojona dynamizmem ewangelizacyjnym, a nie zamykać się w sobie[104].

Kolejnym problemem jest wskazanie właściwej drogi osobom rozbudzonym religijnie, aby ich poszukiwania nie koncentrowały się jedynie na podążaniu za doświadczeniem szczytowym. Taka postawa może bowiem prowadzić człowieka rozbudzonego religijnie do szukania doznań szczytowych w sektach i nowych ruchach religijnych[105]. Jeśli nie ukaże się mu drogi rozwoju życia duchowego w tradycji chrześcijańskiej, stanie bezwładny wobec kolejnych zwyczajnych etapów życia duchowego[106]. W takich wypadkach niezmiernie ważne jest odpowiednie prowadzenie grupy oraz współodpowiedzialność całej wspólnoty za poszczególnych członków.

Aby uniknąć tych wszystkich problemów potrzeba odpowiedniego przygotowania i większego udziału kapłanów w ruchu, stworzenia dla grup warunków w parafiach oraz dyskretne czuwanie nad rozwojem grupy[107].

5. Charyzmaty dla wewnętrznego budowania – dar języków

Jednym z charyzmatów, który odciąga lub przyciąga do Odnowy w Duchu Świętym jest, kontrowersyjny dla wielu, dar języków. Tenże dar jest jednak jednym z najczęściej objawiających się owoców doświadczenia wylania Ducha Świętego[108].

W tym miejscy położymy bardziej nacisk na aspekt indywidualny daru – budowanie wewnętrzne jednostki, a w dopiero w drugim paragrafie, omawiając proroctwo i modlitwę wstawienniczą o uzdrowienie zajmiemy się jego aspektem wspólnotowym – budowanie innych.

5.1. Czym jest dar języków?

Dar języków albo glosolalia są jednym ze spektakularnych charyzmatów Ducha Świętego. Informacje o nich znajdujemy już na kartach Pisma Świętego Nowego Testamentu (zob. Mk 16, 15-18; 1 Kor 12, 30; 13, 1; 14, 2. 39 i w Dziejach Apostolskich). Ich istotną funkcją jest jednak przede wszystkim modlitwa, a zwłaszcza uwielbienie (zob. Dz 2, 11; 10, 46)[109]. Wszystkie fragmentu Biblii mówiące o darze języków nasuwają dziś trudności egzegetyczne i dlatego uważamy za niewłaściwe lub powściągliwie odnosimy się do tendencji utożsamiających współczesne doświadczenie z doświadczeniem opisywanym przez św. Pawła z nieufnością[110].

Pomimo problemów egzegetycznych zjawisko daru języków poświadczone jest jako rzeczywiste i częste w Piśmie Świętym. Mówi ono o darze języków aż 30 razy (np. Dz 2, 4-11; 10, 46; 19, 6; 1 Kor 12, 30; 13, 1; 14, 2. 39; Mk 16, 17). Znajduje ono także potwierdzenie w tradycji Kościoła, choć początkowo jako zjawisko powszechnie występujące, później stało się zjawiskiem rzadkim, zarezerwowanym życiu zakonnemu i wielu świętym[111].

Choć uprzywilejowanym miejscem objawienia się tego daru są spotkania modlitewne, a w szczególności modlitwa uwielbienia, to jednak przede wszystkim jest to dar dla prywatnej modlitwy i osobistego wzrostu[112].

Różne jest też rozumienie daru języków u zielonoświątkowców (cudowny dar obcego języka nie znanego mówiącemu jako potwierdzenie «wylania Ducha») i katolików (nie stanowi dowodu i gwarancji «wylania Ducha» i nie jest identyczny z faktem mówienia obcym językiem nieznanym mówiącemu, choć takie przypadki rzadko się zdarzają)[113].

Współczesna mentalność ukształtowana przez formalizm, rytualizm i myślenie racjonalistyczne odnosi się nieufnie do uczuciowości, a tym samym także do daru języków[114]. Pewne grupy widzą w nim nawet protestancką alternatywę dla modlitwy liturgicznej, objaw histerii, gnozy, a nawet dzieło złego ducha[115].

5.2. Rodzaje daru języków

Już co do samego określenia formy tego daru nie ma wśród publicystów jednoznaczności.

Niekiedy publicyści wyróżniają dwa rodzaje daru języków. Pierwszy to radosne uwielbienie Boga mówione bądź śpiewane bez określonych pojęciowo słów[116]. Drugi to modlitwa w języku sobie nie znanym, który ktoś ze słuchających odczytuje, filologicznie rozpoznając ten język[117].

Oprócz tego spotykamy w Odnowie tzw. «proroctwo w językach» – zachodzi ono, gdy ktoś jest niejako zmuszony wewnętrznie do bezpojęciowej, głośnej modlitwy, a ktoś inny wie, co to znaczy, chociaż nie w rozumieniu filologicznym, i tłumaczy obecnym[118]. Osobiste proroctwo zwykle raczej potwierdza coś albo przygotowuje do czegoś, o czym szereg innych wskazówek świadczy, że jest od Boga[119]. Proroctwo w językach dotyka jednak już społecznego, a nie indywidualnego aspektu i dlatego św. Paweł domagał się jego tłumaczenia (zob. 1 Kor 12, 10; 14, 13; 12, 30)[120].

5.3. Modlitwa i mówienie językami

Ci, którzy doświadczyli daru języków, pytani o przyczynę tego rodzaju modlitwy odpowiadają, że jej podłożem jest fakt, iż ludzkie słowa są niewystarczające do uwielbienia Boga[121].

Modlitwa ta może być praktykowana w samotności – indywidualnie, co wydaje się najbardziej zgodne ze wskazówkami św. Pawła, jak również we wspólnocie, choć wśród autorów panują tu podzielone opinie[122].

Kto pierwszy raz słyszy brzmienie daru języków jest nieco zdziwiony[123]. Nie należy jednak wywoływać wokół niego niepotrzebnej sensacji i go przeceniać lub lekceważyć. Św. Paweł mówi o darze języków jako o najmniejszym darze, który posiada i którego życzy innym, ale korzystanie z niego powinno odbywać się w należytym porządku (zob. 1 Kor 14, 40)[124]. W korzystaniu z tego daru, który nie jest ani tajemniczym językiem z nieba, ani, co potwierdza W. J. Samarin, patologicznym emocjonalizmem, zbiorową histerią czy infantylizmem, należy strzec się sensacyjności[125].

Każdy chrześcijanin otrzymał w chrzcie Ducha Świętego i potencjalnie wszystkie dary, a zatem ujawnienie się i korzystanie z daru języków, jest dowodem obecności Ducha[126]. Jednak to dostępne dla każdego doświadczenie jest pod kontrolą osoby, która dar otrzymała[127].

Niektórzy autorzy porównują dar języków z darem łez, uznawanym przez tradycję duchową Kościoła, a nawet rytuał. Jest to wyraz głębokiego uczucia religijnego, mówiącego o czymś, co nie daje się wypowiedzieć inaczej, czy będzie to skrucha, uwielbienie, czy wdzięczność[128]. P. Schoonenberg pyta nawet czy dar języków w ciągu wieków, szczególnie na chrześcijańskim Wschodzie, nie został zastąpiony przez dar łez[129].

5.4. Śpiew w językach

Ogromne wrażenie, choć jednocześnie budzącym bardzo wiele kontrowersji, jest piękny, improwizowany śpiew w językach[130]. Pomimo różności indywidualnej linii melodycznej całość sprawia wrażenie harmonijności[131].

Śpiew w językach objawia się najczęściej na wspólnych spotkaniach modlitewnych i przybiera charakter modlitwy uwielbienia, która stanowi intensyfikację czysto ludzkiej radości[132].

F. A. Sullivan stwierdza, że spontaniczny śpiew wiernych jest analogiczny, jeśli nawet nie identyczny ze śpiewem w Duchu, praktykowanym w epoce patrystycznej i następnych wiekach[133]. Być może zjawisko to zostało potwierdzone przez św. Pawła (zob. Ef 5, 18-19; Kol 3, 16), jednak istnieją wątpliwości niektórych autorów czy można je identyfikować ze współczesnym doświadczeniem[134]. Jest to jednak całkowicie spontaniczne wyrażenie wewnętrznej uległości łasce i impulsowi Ducha Świętego, prowadzące do głębokiej jedności w Duchu Świętym oraz odczucia obecności Boga. W swojej specyfice melodycznej podobne jest do góralskiego jodłowania[135].

B. Dembowski, przy rozpatrywaniu kwestii tego zjawiska, powołuje się na tzw. jubliację, o której wspomina św. Augustyn w Komentarzu do Psalmu 32[136]. Według F. A. Sullivana zachęcał on wiernych, aby śpiewali radośnie poprzez jubilację – niewyrażalny śpiew serca: aby serce cieszyło się bez słów, a nieskrępowana radość nie ograniczała się do sylab i wyrazów[137]. F. A. Sullivan wskazuje jednocześnie na występowanie tej u Ojców Kościoła Greckich i Rzymskich, choć nie wymienia ich oraz powołuje się na liturgię wielkanocną IX wieku, gdzie wydłużano ostatnią sylabę śpiewu Alleluja na improwizowaną melodię i sięga do pism pisarzy duchowych, aby potwierdzić swoje twierdzenia (św. Teresa z Avila, św. Jan od Krzyża)[138]. Nie wydaje się nam jednak, aby te dywagacje były w pełni wiarygodne i odnosiły się do zjawiska jubilacji.

R. Faricy widzi w śpiewie w językach pomoc lub jakąś formę modlitwy kontemplacyjnej. Pisze on: W moim doświadczeniu kierownictwa duchowego stwierdzam, że jest to największa pomoc w modlitwie kontemplacyjnej. Jeśli ktoś otrzymuje dar zwokalizowanej kontemplacji – modlitwy w językach – zwykle stwierdza, że cicha kontemplacja staje się łatwiejsza i bardziej pociągająca[139].

5.5. Owocność języków w życiu duchowym

L. J. Suenens podkreśla, że wiele osób dzięki darowi języków otrzymało wielkie owoce duchowe[140]. Tenże sam autor podkreśla także, że dar języków jest drogą prowadzącą do innych darów i co raz lepszemu poddaniu się woli Bożej[141].

Modlitwa językami ma stanowić jakąś formę oczyszczenia siebie, odblokowania i wewnętrznej swobody przed Bogiem i bliźnimi. Może początkowo towarzyszyć jej niepokój wydawania się infantylnym i śmiesznym. Jednak, jak twierdzi L. J. Suenens, odkrycie tej modlitwy wolnej od słów i intelektualizmu daje pokój i jest siłą dynamiczną wewnętrznego rozwoju[142].

Niekiedy modlitwa w językach przynosi uzdrowienie, szczególnie na płaszczyźnie wewnętrznej. Rozgrywa się w głębinach naszego jestestwa: stąd często zdarza się dogłębne uzdrowienie, uzdrowienie z nieujawnionych urazów nie pozwalających na rozwój życia wewnętrznego[143].

 

5.6. Niebezpieczeństwa

Pewne grupy Odnowy, idąc za nauką zielonoświątkowców, uważają, że znakiem wylania Ducha Świętego musi być otrzymanie daru języków. Przeciwko takiemu stwierdzeniu świadczy nie tylko Pismo Święte i nauka Kościoła, ale przede wszystkim świadectwa osób, które doświadczyły wylania Ducha Świętego[144]. Problem ten podejmowaliśmy już w poprzednich rozdziałach.

Z wyżej wymienionym problemem wiąże się kwestia powszechności otrzymania daru języków, co budzi wiele nieporozumień. Czasami bowiem osoby z Odnowy wywyższają się ponad innych, uważając się za lepszych chrześcijan, ponieważ posiadają dar języków. Nie możemy mówić o żadnych racjonalnych i biblijnych podstawach takiego twierdzenia, a wręcz należy uważać je za bardzo szkodliwe i prowadzące do ekskluzywizmu. Nie można bowiem uznawać się za lepszych, będących na wyższym poziomie rozwoju duchowego, opierając się jedynie o posiadanie takiego czy innego daru[145]. Nie wszyscy jednak muszą otrzymać ten dar. Jednocześnie nie jest on wyjątkowym darem, ale powszechnym, a wysoki procent ludzi go otrzymuje[146]. Dar ten zatem nie jest jedynie zarezerwowany Odnowie w Duchu Świętym, ale może występować z powodzeniem poza nią.

Niebezpieczeństwo stanowi problem wybujałej uczuciowości oraz poleganie jedynie na własnym doświadczeniu duchowym bez odwoływania się do rozumu. Może to prowadzić do ryzyka elitaryzmu i izolacji, które w konsekwencji prowadzą do sekciarstwa[147].

Osoba obdarzona darem języków może używać go nawet w stanie oziębłości duchowej, a jego posiadanie nie jest potwierdzeniem indywidualnej świętości. Wszelkie nadużycia tego daru poprzez zwrócenie na siebie uwagi mogą świadczyć o niedorozwoju emocjonalnym lub wewnętrznym nieuporządkowaniu w tej dziedzinie[148]. Y. Congar podkreśla nawet, że zauważono pewne przypadki treningu i naśladownictwa w posługiwaniu się darem języków[149].

6. Osobiste rozeznawanie duchowe

W ocenie prawdziwości doświadczenia wylania Ducha Świętego oraz w celu lepszego postępowania po drogach rozwoju duchowego niezbędne jest rozeznania[150]. Polega ono na odniesieniu do Chrystusa, szukania norm w Piśmie Świętym oraz odnajdywanie zamysłu Bożego względem indywidualnej osoby i całej wspólnoty[151].

6.1. Potrzeba rozeznania duchowego

Ważne w tej materii jest indywidualne rozeznawanie charyzmatów, którymi posługuje się dana osoba, gdyż nawet autentyczne dary w skutek grzechu i ułomności człowieka mogą zostać źle wykorzystane[152]. Może się nawet zdarzyć, że Duch Święty stanie się przykrywką dla złego postępowania, które może się uzewnętrznić w każdej odnowie duchowej[153]. O tej potrzebie rozeznania charyzmatów przypomina nawet Sobór Watykański II w swoich dokumentach[154].

W rozeznawaniu chodzi o rozpoznanie na podstawie Bożego oświecenia i ocenę w świetle konkretnych inicjatyw, jakie jest źródło natchnień: czy pochodzą od Boga (należy je wtedy przyjąć), czy od człowieka (gdy są zgodne z wolą Bożą należy oczyścić motywację, a gdy nie, to je odrzucić), czy wręcz od złego ducha (natychmiast należy je odrzucić)[155].

6.2. Kryteria rozeznawania

W rozeznawaniu można mówić zarówno o kryteriach zewnętrznych: Bóg nie może sam sobie zaprzeczać (zgodność z Pismem Świętym i nauką Kościoła, posłuszeństwo przełożonym, relacje do obowiązku stanu), jak i kryteriach wewnętrznych (owocowanie natchnienia i rozeznawanie duchowe)[156].

Podstawowym kryterium rozeznawania wewnętrznych poruszeń jest kryterium miłości, bez której charyzmaty są niczym. Działa ona ku zbudowaniu, pozwala upodobnić się do Chrystusa oraz przynosi nową jakość życia[157].

Wskazując na wielką potrzebę rozeznawania duchowego B. Mc Kenna podkreśla, że miarą postępowania chrześcijanina jest stawianie na pierwszym miejscu Jezusa, a nie własnego ja[158]. Dodatkowym kryterium jest także stałość natchnienia oraz pokora człowieka względem Boga[159].

J Hanrahan podaje inne kryteria, które mogą służyć właściwemu rozeznaniu: wyznanie wiary, przyjęcie Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, podporządkowanie się Kościołowi, kryterium celowości oraz objawienie się autentycznych owoców Ducha Świętego (zob. Ga 5, 22-23)[160].

Kryterium rozeznania stanowi także życie osoby obdarzonej darami: jej postępowanie i postawa życiowa, większa uległość wobec Boga, większa miłość wobec ludzi, większe zaangażowanie i dyspozycyjność[161].

6.3. Pomoce do dobrego rozeznania

Według V. Walsha w dobrym rozeznawaniu pomocą mogą okazać się: znajomość Pisma Świętego i nauki Kościoła; zdanie sobie sprawy z obowiązków własnego stanu i powołania; posłuszeństwo władzy kościelnej, nawet wtedy, gdy jej decyzje będą wydawały się niesłuszne; prowadzenie głębokiego życia modlitewnego; chęć realizacji woli Bożej; widzenie potrzeby samego rozeznawania; szukanie rady u innych i obiektywizacji własnego doświadczenia, np. u kierownika lub przewodnika duchowego oraz studium duchowości lub mistrzów życia duchowego[162].

Według L. J. Suenensa pomocą może okazać się ingacjańska metoda rozeznawania duchowego. Stwierdza on: Sądzę, że ignacjański charyzmat rozeznania jest łaską, którą należy zastosować dla większego dobra Odnowy Charyzmatycznej, bowiem potrzebuje ona kwalifikowanych przewodników[163].

6.4. Etapy rozeznawania duchowego

Droga doskonalenia i uczenia się właściwego rozeznawania woli Bożej trwa przez całe życie. Charyzmatyk szuka woli Bożej, w początkowym okresie, nierzadko w sposób naiwny. Wydaje mu się też, że służy Bogu niepodzielnie i Bóg wzywa go do wielkich rzeczy[164]. Przy prawidłowym rozwoju duchowym to rozeznanie przybiera jednak formę bardzo dojrzałą, choć nie jest też wykluczone, że może się ono zatrzymać na pewnym etapie infantylnym. Dlatego tak ważna jest tutaj rola doświadczonego kierownika lub ojca duchownego[165].

Rozeznawanie można podzielić na etapy. Pierwszy z nich to zbieranie informacji i faktów oraz rozważenie racji za i przeciw oraz zasięgnięcie rady kogoś innego. Następnym krokiem jest przedstawienie Bogu w modlitwie decyzji. Potwierdzeniem słuszności dalszego postępowania za natchnieniem powinien być spokój, ład wewnętrzny i radość serca. Wreszcie w trzecim etapie dokonuje się dalszego potwierdzenia decyzji. Powinien ten etap charakteryzować trwały pokój, nawet wtedy, gdy decyzja jest bolesna dla danej osoby[166].

6.5. Niebezpieczeństwa

W procesie rozeznawania należy się strzec szczególnie wiązania darów Ducha Świętego, zwłaszcza darów spektakularnych, z gwarancją zbawienia i świętości osoby, która się nimi posługuje[167].

Właściwe rozeznanie duchowe nie będzie możliwe bez prowadzenia regularnego życia modlitwy. Człowiek bez tej pomocy nie będzie w stanie rozeznać ducha, który nim kieruje, co może prowadzić do pomyłek, a co za tym idzie do frustracji[168].

W rozeznawaniu potrzeba także dojrzałości uczuciowej, aby człowiek mógł w swoim wolnym sercu rozeznać pragnienia Boga. W przypadku braku dojrzałości uczuciowej lub niestałości w tej materii rozeznawanie będzie utrudnione, a czasem wręcz niemożliwe i prowadzące do niewłaściwych decyzji[169].

§ 2. OWOCE ZEWNĘTRZNE – DLA BUDOWANIA KOŚCIOŁA

W drugim paragrafie położymy nacisk na te owoce, które nie tylko wpływają na życie wewnętrzne jednostki, ale przez swoją manifestację na zewnątrz dotyczą całej społeczności Kościoła.

Jest to o tyle istotny problem, że w posługiwaniu się nimi przez jednostki mogą wystąpić pewne przerosty i nadużycia, których można uniknąć dzięki odpowiedniemu kierownictwu i rozeznaniu.

1. Dzielenie się swoim doświadczeniem i ewangelizacja

Osoby, które doświadczyły wylania Ducha Świętego doświadczają mocy w służbie, świadectwie oraz głoszeniu Ewangelii słowem i czynem[170]. Dzięki Duchowi Świętemu to wezwanie do wspólnotowego działania staje się łatwiejsze i bardziej spontaniczne, gdyż posiada nowy wymiar oraz brakującą moc[171].

W tym kontekście L. J. Suenens wskazuje na potrzebę otwarcia się osób, które w sposób szczególny doświadczyły Boga, na zewnątrz, aby mogły stać się świadkami Jezusa Chrystusa, gdyż przyszłość chrześcijaństwa zależna będzie od apostolatu[172].

1.1. Czym jest ewangelizacja?

Ewangelizacja to nic innego, jak głoszenie Jezusa Chrystusa. W grupach Odnowy w Duchu Świętym przywrócono także właściwą rolę Ducha Świętego w tym procesie. To przecież On daje moc, aby poprzez słowo, znaki i cuda objawiało się Boże dzieło[173]. Ponadto ewangelizacja stanowi pomoc innym w przemianie i wysiłku nawrócenia się do Jezusa[174].

Ewangelizacja jest dziełem nie tyle jednostki, co całej wspólnoty i jest wpisana w misyjną naturę Kościoła. Gdy wspólnota jest chora lub kręci się tylko wokół siebie, wtedy nie będzie ona zdolna do otwarcia się i ewangelizacji[175]. Na gruncie indywidualnego doświadczenia bardzo często powstają również tzw. szkoły ewangelizacji[176].

1.2. Potrzeba nowej ewangelizacji ochrzczonych

Człowiek ubogacony doświadczeniem wylania Ducha Świętego odkrywa nową moc w posługiwaniu duchowym, nauczaniu i mówieniu o Bogu, w pomaganiu innym i służeniu Bogu w różny sposób[177]. Kto bowiem uwierzył prawdziwie, ten nie może nie ewangelizować[178]. Jest to niezmierne ważne w podejmowanej na wezwanie Jana Pawła II nowej ewangelizacji. Ważną rolę w tej materii odgrywa zdrowa współpraca ekumeniczna[179].

K. Rahner podkreślał, że chrześcijanin roku 2000 będzie wierzącym z własnego wyboru, a nie uwarunkowań środowiska; będzie odważnie wyznawał swoją wiarę w braterskiej wspólnocie bez oczekiwania na jakiekolwiek korzyści materialne[180]. Tenże sam autor wskazuje, że w życiu ochrzczonych potrzeba osobistego nawrócenia, swoistej ewangelizacji ochrzczonych poprzez proste głoszenie Ewangelii[181].

Jak stwierdza kard. F. Larrain nowa ewangelizacja oznacza rozpoczęcie z nowymi siłami i z odważnymi środkami głoszenia nowości Ewangelii, jej oryginalnej zawartości, życia, jakie wypływa z kontaktu z Jezusem[182].

1.3. Moc osobistego świadectwa

Wiara rodzi się w spotkaniu z Bogiem, dlatego też osoby rozbudzone doświadczeniem wylania Ducha Świętego noszą w swoim sercu pragnienie ewangelizacji poprzez osobiste świadectwo tego, co Bóg dokonał w ich życiu. Bowiem, aby prowadzić ewangelizację i być autentycznym świadkiem nie wystarczy wychowanie religijne, ale potrzebna jest autentyczna wiara, która jest wynikiem osobistego spotkania Jezusa Chrystusa[183].

Ta owocność stanowi szansę dla Kościoła. Mamy bowiem do czynienia z pokoleniem, do którego nie przemawiają słowo, przykład, wobec którego zawodzą tradycyjne sposoby wychowania i formowania. Wiarygodnym głosicielem Ewangelii jest dzisiaj święty, autentyczny świadek działania i człowiek otwarty na Ducha Świętego[184].

Moc samej Ewangelii, przedstawiona w sposób prosty i bezpośredni, przez tych, którzy najpierw sami doświadczyli Boga, jest skuteczna w ewangelizacji[185]. Moc osobistego świadectwa o wkroczeniu Boga w życie danego człowieka oraz widoczna przemiana w jego życiu prowokuje innych do dzielenia się swoją wiarą[186].

1.4. Szansa dotarcia tam, gdzie nie dociera Kościół

Osoby, które żyją Bogiem na co dzień, w swoich codziennych wędrówkach po drogach życia mogą docierać ze świadectwem Ewangelii wszędzie tam, gdzie Kościół nie dociera, torując drogę ewangelizacji tych środowisk i włączenia ich we wspólnotę Kościoła[187].

Działanie tych osób przejawia się w rozmaitych posługach i płaszczyznach ewangelizacyjnych: katecheza w więzieniach; praca ewangelizacyjna wśród ubogich, chorych i ludzi marginesu czy nawet posługa stałego diakonatu[188].

Trzeba jednak pamiętać, że ewangelizacja stanowi swego rodzaju proces, a nie jest jednorazowym działaniem czy akcją oraz powinna prowadzić do głębszego zjednoczenia z Bogiem w Kościele[189]. Gdy zapomni się o tej zasadzie nie trudno o rezygnację i frustrację w dawaniu świadectwa.

1.5. Niebezpieczeństwa

Osoby, które doświadczyły wylania Ducha Świętego, wychodzą i głoszą wszędzie oraz wszelkimi dostępnymi środkami to, czego doświadczyły. Ich nachalność może niekiedy odstraszać[190].

Czasami zdarza się, że działalność ewangelizacyjna idzie własnym torem, jest prowadzona na dziko, bez uzgodnienia z hierarchią Kościoła. W tych działaniach współpraca jest nieodzowna, aby wszystkie akcje ewangelizacyjne wpleść w integralną część działalności duszpasterskiej[191].

2. Charyzmaty służebne dla wspólnoty

Wśród tych charyzmatów, które dotykają doświadczenia wspólnotowego należą: dyskutowany charyzmat proroctwa oraz modlitwa wstawiennicza w konkretnej intencji, szczególnie uzdrowienia fizycznego, wewnętrznego lub duchowego, najczęściej z jednoczesnym nałożeniem rąk.

Pełniejsze życie w Duchu Świętym, charyzmatyczne namaszczenie Nim, wyposaża Kościół w pełny zestaw darów Ducha Świętego. Dary uwielbienia, chwały i modlitwy pogłębiają wymiar kontemplatywny wiary chrześcijańskiej. Dary służebne animują życie w chrześcijańskiej świętości, prowadząc do poświęcenia się dla sprawiedliwości[192].

2.1. Proroctwo

Jest to przekaz od Boga dla grupy, który treścią i stylem przypomina najczęściej proroctwa biblijne. Ma ono najczęściej treść pocieszenia lub napomnienia niż pewnego rodzaju przepowiadania przyszłości[193]. Istotę proroctwa próbuje posumować F. A. Sullivan: Przez proroctwo rozumiem orędzie, które jest w rzeczywistości słowem Pana. Zawiera ono to, co grupa ma usłyszeć z woli Pana, a nie jedynie to, co mówiący uważa za przeznaczone dla przekazania grupie[194].

Pismo Święte poświęca temu darowi wiele miejsca, co wskazaliśmy już we wcześniejszych rozdziałach naszej pracy. Św. Paweł nie precyzuje tego terminu, ale jedynie podkreśla, że prorocy są członkami wspólnoty, którzy mają w niej rolę decydującą (zob. 1 Kor 12, 28)[195]. Wskazać należy, że Nowy Testament wskazuje niejako na aspekt wspólnotowy proroctwa, a św. Paweł nakazuje wręcz troskę o ów dar (zob. 1 Kor 14)[196].

Dar proroctwa potrzebuje specjalnego rozeznania, co potwierdza tak Stary, jak i Nowy Testament. Nawet cuda czynione przez proroka nie świadczą o autentyczności jego natchnienia (zob. Mt 24, 22-24; 1 J 4, 1-3; Ap 2, 20). Potrzeba zatem w tej materii rozeznawania duchów (zob. 1 Kor 12, 10; 14, 29; 1 Tes 5, 19-22). Czynnikami potwierdzającymi prawdziwość orędzia są: prawość moralna, ortodoksja i zgodność z nauczaniem Jezusa (zob. 1 J 4, 2-3; 1 Kor 12, 3) oraz owoce, jakie przynosi jego działalność[197]. Do oceny proroctwa zachęcają także Didache i Pasterz Hermasa[198].

Odnowa w Duchu Świętym, za św. Pawłem, rozumie ten dar jako mający służyć zbudowaniu wspólnoty. Kładzie się tam zatem nacisk na proroctwo wspólnotowe. Jest to charyzmat, który każdy może otrzymać jako chwilowy dar[199]. Dlatego niesłuszne jest utożsamianie tego daru ze świętością danej osoby[200].

Dzisiejszy sceptycyzm wobec daru proroctwa wynika z jego niezwykłości, złego rozumienia jego funkcji oraz kojarzenia go wyłącznie z darem Kościoła czasów apostolskich[201].

2.2. Modlitwa wstawiennicza

Posługa modlitwą wstawienniczą, która najczęściej przybiera postać modlitwy o uzdrowienie lub uwolnienie, należy bądź do zadań całej grupy, bądź też do tych, którzy mają w tej dziedzinie specjalny dar i posługują w zespole modlitewnym[202]. Nie chodzi tu bowiem o charyzmat dla indywidualnej osoby, ale o posługę wobec innych na wzór Jezusa[203]. Posługiwanie to stanowi odpowiedź na potrzebę wielu ludzi, którzy pogubieni, poranieni wracają do Kościoła[204].

Przez ten rodzaj modlitwy, która obejmuje uzdrowienia fizyczne i duchowe, wiele grup nauczyło się pomagać chorym poprzez pełną wiary wspólną modlitwę, której skuteczność potwierdzają dość liczne świadectwa[205]. Dar ten jest manifestacją mocy Ducha Świętego, która objawia się w uzdrowieniach fizycznych, psychicznych i duchowych lub odnowie całego życia[206].

I do tego rodzaju działalności charyzmatycznej współczesny człowiek odnosi się nieufnie. Wynika to z faktu, że uzdrowienia stały się w Kościele atrybutem świętych, a zwłaszcza Matki Bożej[207].

Niekiedy podkreśla się też ważną rolę, jaką w tej modlitwie, szczególnie o uzdrowienie wewnętrzne, spełnia dar języków, który praktycznie tylko wtedy jest używany w innym kontekście niż normalny. Jest on zalecana przez V. Walsha, w wypadkach, kiedy nie wiadomo o co się konkretnie modlić w modlitwie wstawienniczej[208].

Modlitwa wstawiennicza zawsze odbywa się w kontekście spotkań modlitewnych, atmosferze oddania i zawierzenia Jezusowi, który żyje i którego Duch działa z mocą we wspólnocie[209]. Modlitwa taka często odbywa się w ramach Eucharystii lub przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, a cała uwaga proszących o uzdrowienie kierowana jest na Jezusa, który może tego dokonać, a dokonane uzdrowienie stanowi zaproszenie do podążania za Nim[210]. Najważniejsze jednak nie mogą być uzdrowienia fizyczne, ale uzdrowienia wewnętrzne, odnowa życia duchowego i nowe nawiązanie więzi z Bogiem[211].

Uzdrowienia stały się w Odnowie jakby nową cechą Kościoła, normalną i codzienną. Grupy czynią nawet starania, aby uniknąć wokół nich pewnej sensacyjności, która łatwo może się w tym kontekście pojawić[212].

Z modlitwą wstawienniczą ściśle złączone jest nakładanie rąk, jako klasycznym gestem biblijnym wyrażającym działanie Ducha Świętego[213]. Problem ten szeroko omówiliśmy w kontekście problemu nakładania rąk w modlitwie o wylanie Ducha Świętego w rozdziale czwartym.

2.3. Niebezpieczeństwa

Problem stanowi niebezpieczeństwo sprowadzenia charyzmatów tylko do ich niezwykłych i spektakularnych przejawów. Byłoby to ze szkodą zarówno dla zainteresowanych, jak i dla całej wspólnoty Kościoła. Bowiem także te charyzmaty, które wydają się mało znaczące, są bardzo wartościowe i ważne we wspólnocie Kościoła[214].

Potrzebna jest kontrola daru proroctwa, który może przynieść nie tylko dobro, ale spowodować wiele szkody, gdy jest źle stosowany oraz doprowadzić do wielu wypaczeń[215].

Niekiedy wobec modlitwy o uzdrowienie wysuwany jest zarzut podważania sensowności sakramentu chorych, ale właśnie to odnowiona wiara w pozasakramentalną modlitwę o uzdrowienie odnowiła znaczenie tego sakramentu[216]. M. Scanlan podkreśla, że nie można tylko ograniczać tej modlitwy do modlitwy wstawienniczej, ale dostrzec wagę sakramentów i cierpliwego trwania przy człowieku z miłością[217].

Z niewłaściwym rozumieniem modlitwy o uzdrowienie mogą wiązać się poważne problemy. Gdy człowiek nie jest odpowiednio do niej przygotowany, to po braku namacalnych efektów takiej modlitwy może być on zawiedziony, a nawet stracić wiarę w sens modlitwy[218]. Wreszcie może dochodzić do sytuacji przeciwstawiania teologii zdrowia wobec teologii cierpienia, co w konsekwencji prowadzi do nieporozumień i frustracji[219].

Innym niebezpieczeństwem jest przeżywanie doświadczenia charyzmatycznego jedynie na płaszczyźnie psychologicznej, oczekiwanie sensacji czy wręcz wyniesienia nad innych. Tymczasem wylanie Ducha Świętego oznacza przyjęcie Bożych wymagań z całą ich konsekwencją[220].

3. Zaangażowanie w życie Kościoła

Osoby, które doświadczyły wylania Ducha Świętego nie tylko w większości nie odłączyły się od swoich Kościołów, ale wręcz zapłonęły nową miłością ku nim[221]. Dzięki wylaniu Ducha Świętego wielu katolików wróciło do Chrystusa i Kościoła, gdyż zrozumiało sens sakramentów, szczególnie sakramentów inicjacji chrześcijańskiej, oraz Kościoła jako wspólnoty wiary[222].

Doświadczenie to powinno owocować i owocuje umiłowaniem Kościoła, poddaniem się jego wewnętrznemu porządkowi, życiu sakramentalnemu, autorytetowi nauczania, a pobudzenie miłości do Kościoła prowadzi w konsekwencji do pragnienia jego odnowy[223].

3.1. Dowartościowanie świeckich

Ruch Odnowy jest przede wszystkim ruchem świeckich[224]. Na początku większość odpowiedzialnych stanowili świeccy, dopiero później zaangażowali się kapłani i zakonnicy[225].

Pozytywnym aspektem jest docenienie roli świeckich i ich zaangażowanie w życie Kościoła[226]. To zaangażowanie świeckich pomaga przezwyciężyć sekularyzm, który wkrada się także do Kościoła oraz ożywić wiarę tych, w których ledwie się ona tli[227]. Wielu świeckich odkryło w grupach modlitewnych w nowy sposób powszechne kapłaństwo wiernych[228], choć nie obywa się w tej materii bez problemów, o czym piszemy poniżej, mówiąc o niebezpieczeństwach.

3.2. Ożywienie życia parafialnego i sakramentalnego

Zaangażowanie osób, które doświadczyły wylania Ducha Świętego może być drogą do rozbudzenia życia parafialnego poprzez świadectwo, posługiwanie duchowe darami i dzielenie się wiarą[229]. Osoby takie, dobrze pokierowane, przyczynią się do ożywienia parafii poprzez pełną życia liturgię, okazywanie sobie miłości braterskiej, służbę i ewangelizację[230]. Szansą jest zatem wykorzystanie posiadanych przez ludzi świeckich charyzmatów[231].

Gdyby ruch Odnowy zapuścił silne korzenie w życiu parafialnym, to wtedy jego członkowie, którzy sami doświadczyli wylania Ducha Świętego, mogliby wnieść cenny wkład w odnowienie rozumienia i świadomości wagi sakramentów inicjacji[232].

Y. Congar podkreśla możliwość zaangażowania się członków grup modlitewnych w rozbudzenie pragnienia i większej świadomości wagi sakramentu bierzmowania. Chętnie widzielibyśmy udział członków Odnowy w dniach przygotowania i samej ceremonii. Wnieśliby oni swoje żywe przekonanie, że «On naprawdę żyje»; stworzyliby atmosferę ciepła i radości. Byłoby to święto Ducha Świętego. W połączeniu z «chrztem w Duchu» lub bez tego byłaby to – w warunkach dojrzałej już świadomości osobistej – aktualizacja łaski otrzymanej z zamkniętymi oczyma podczas chrztu i sakramentalnego bierzmowania [233].

3.3. Problem opieki pasterskiej

R. Pindel wskazuje, że w Polsce wobec ruchu pojawiają się raczej reakcje chorobliwe wśród duchownych: kapłanów, a nawet niektórych biskupów. Wynika to ze złej formacji w tej materii w seminariach. Seminarzyści bowiem nie mają często pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. A przecież to właśnie dzięki trosce pasterzy można by było uniknąć paraklerykalizmu i wielu innych błędów[234]. Poważne ostrzeżenie w tej materii pod adresem duchownych wysuwa także s. Bernadetta M’Buy z Zairu: Lud jest spragniony Boga i potrzebuje nauczycieli duchowych, a w naszych Kościołach nie znajduje prawdziwych ojców i matek duchowych. Odnajduje ich pośród pasterzy i pasterek grup modlitewnych, których wpływ jest zresztą czasami zbyt duży. Odnowa Charyzmatyczna staje się także szansą wobec rozwoju sekt. Nasz lud boi się czarownic, duchów, a Kościół nie potraktował tego poważnie. W grupach modlitewnych istnieją modlitwy wyzwoleńcze, a to ludziom odpowiada[235].

Wiele grup pragnie opieki kapłana, którego posługiwanie może przynieść grupie wiele korzyści. To bycie poprzez braterską obecność pozwala wielu ludziom odnaleźć utracone wartości, poukładać swoje sprawy życiowe czy rozwiązać problemy duchowe oraz odnaleźć swoje miejsce w Kościele. Wtedy jeszcze bardziej zaczynają sobie oni cenić obecność kapłana w grupie[236].

B. Dembowski podkreśla, że w wypadku odejścia od Kościoła najbardziej bolesne jest to, że dzieje się to z powodu słabej więzi eklezjalnej. Najboleśniejsze jest jednak to, że ktoś poza Kościołem odkrył Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Wtedy kapłani narzekają, że duszpasterstwo nie dociera do wszystkich, ale nic w tym kierunku nie robią[237].

3.4. Niebezpieczeństwa

Zbytnia chęć reformowania Kościoła może prowadzić do pewnych przerostów. K. Metz wskazuje na pewne negatywne elementy w tej materii. Dotyczą one pewnej niecierpliwości w reformowaniu Kościoła i problemu występowania z niego[238]. Może dochodzić do zrażenia się do Kościoła, który chciało się reformować, gdy zmiany nie idą po myśli jednostki czy grupy, a w konsekwencji może to prowadzić do przechodzenia do innych Kościołów lub nawet ich tworzenia oraz emigracji w kierunku sekt[239].

Podłożem osłabienia więzi lub zerwania z Kościołem jednostek lub całych grup może być różne: zakamuflowane przeciąganie sekt nowoapostolskich, zbytnie poszukiwanie doświadczenia emocjonalnego, bezkrytyczne związki i czerpanie z teologii zielonoświątkowców, niechęć do Kościoła, formalne traktowanie sakramentów i słabe przygotowanie teologiczne[240].

Niedobra jest też chęć zmiany wszystkiego, co w Kościele się zastało na modłę doświadczenia charyzmatycznego. B. Housset pisze o wrażeniu chęci nowego ustawienia wszystkich aspektów życia Kościoła czy też myślenia, że przed Odnową nic w nim nie było dobrego, a tylko w tym ruchu jest prawda. Te tendencje bardzo często odstraszają duszpasterzy i powodują ciążenie w stronę sekciarstwa, czego ryzyko ostatnio się zmniejszyło[241].

Niekiedy powstają też problemy na linii urząd – charyzmat, gdy ktoś o silnej osobowości i charyzmacie rządzenia prowadzi jakąś grupę za sobą[242]. Tymczasem potrzeba wzajemnego uzupełniania się: charyzmat bez kierownictwa hierarchii będzie narażony na wypaczenia, a hierarchia bez charyzmatu będzie czymś martwym. Nie można zatem przeciwstawiać sobie tych dwóch uzupełniających się płaszczyzn[243].

Jako, że Odnowa jest ruchem świeckich może pojawić się i pojawia się niekiedy tendencja paraklerykalizmu[244]. Przejawia się on w kopiowaniu lub zastępowaniu kapłana, w redukcji jego funkcji tylko do spraw sakramentów, prowadzenie katechezy i kierownictwa duchowego w grupie przez świeckich, często z lenistwa i winy kapłana[245]. W napięciach tych wina leży po obu stronach. Trzeba pamiętać, że w żadnym razie świeccy nie zastąpią kapłana, gdyż jego rola jest wyjątkowa. Potrzeba zatem dobrej współpracy dla dobra wspólnoty[246].

Problemy pojawiają się także w kierowaniu grupą. Niekiedy zdarza się, że jednostki unikają kontaktu z odpowiedzialnymi za wspólnotę i zamykają się na ich krytykę. Czasem także sami liderzy narzucają wspólnocie własną wolę i odrzucają opinie przełożonych lub przywiązują nadmierną wagę do jakiegoś zwyczaju, przypisując mu to, że jest znakiem obecności Ducha Świętego[247].

4. Zaangażowanie ekumeniczne

Aspekt ekumeniczny, choć zajmuje miejsce ważne w działaniu, to jednak nie jest głównym celem Odnowy[248].

Obecnie entuzjazm ekumeniczny, mający miejsce w początkach ruchu, ustąpił okresowi pustyni. Obecnie realizuje się spokojnie i cicho, co stwarza atmosferę do owocowania dobrych skutków[249].

W. Hryniewicz stwierdza wyraźnie, że bezpośredniość doświadczenia Ducha Świętego i Jego darów nie daje wierzącym podstawy do tworzenia odrębnego Kościoła czy nawet uważania się za taki w odróżnieniu od już istniejących. Stwierdzenie to również odnosi się do ruchu odnowy charyzmatycznej. Doświadczenie Ducha Świętego nie wiąże się tu z ustalonymi formami eklezjologicznymi danego wyznania. Chrześcijanie należący do tego ruchu uważają po prostu, że Kościół jest tam, gdzie jest przeżycie obecności Ducha Świętego, że jedność chrześcijan może urzeczywistnić się bez jedności Kościołów, niejako na innej płaszczyźnie. Jedność duchową oddziela się w ten sposób od jedności widzialnej[250].

4.1. Ekumenizm duchowy

Problemy ekumeniczne, o których powiemy za chwilę, w dialogu między grupami modlitewnymi różnych denominacji nie przeszkadzają we wspólnej modlitwie, słuchaniu Słowa Bożego i wspólnym działaniu na rzecz potrzebujących[251].

Szczególną rolę i miejsce w kontaktach ekumenicznych grup charyzmatycznych różnych denominacji lub grup mieszanych powinna zajmować modlitwa o jedność. Jak bowiem stwierdził kard. A. Bea, co potwierdził abp Cantenbury G. Ramsey: Bramy jedności nie przekroczymy inaczej, jak tylko na kolanach[252].

Ważną rolę w grupach modlitewnych może spełniać, na płaszczyźnie modlitwy ekumenicznej, modlitwa o uzdrowienie poczucia winy za powstałe w przeszłości rozłamy. Ważne jest również to, aby w mieszanych grupach modlitewnych uczestnicy byli świadomi wartości duchowych własnej denominacji i jasno określali swoje pozycje[253]. Pozwoli to uniknąć wszelkich nieporozumień.

Droga jedności wiedzie poprzez pozostanie we własnym Kościele i zaangażowanie się w jego lepszy i owocniejszy rozwój[254]. Potwierdza to fakt, że wiele osób, które przebudzenia doświadczyło u protestantów odnalazło się w Kościele katolickim[255]. Wielu znanych uczestników Odnowy przeszło z Kościołów protestanckich do Kościoła katolickiego ze względu na odkrycie w nim pełni prawdy i możliwości uczestniczenia w Odnowie, której inspiratorem jest Duch Święty[256].

Duch Święty rozdziela swoje dary dla posługi w całym Kościele. Pozytywną rolą grup modlitewnych jest to, że potrafią one je dostrzec także w innych Kościołach i Wspólnotach kościelnych, podobnie jak we własnym[257].

4.2. Trudności w ekumenizmie

Ekumenizm jest trudny do realizacji, gdyż obok osób, które szanują wolność drugiego człowieka, są też osoby i nawet całe grupy, które liczą i zależy im na jak największej ilości nawróceń za wszelką cenę[258].

Choć ekumenizm stoi u początków Odnowy w Duchu Świętym, która zrodziła się właśnie w kontekście ekumenicznym i ten kontekst jest z nią nierozerwalnie związany, nie oznacza to, że ruch powinien poddać się bezkrytycznemu ekumenizmowi bez odpowiedniego rozeznania duchowego[259].

Współcześnie obserwuje się nieufność wobec Kościoła i chęć uczynienia ponad Kościoła, skupiającego wszystkie wyznania. Te tendencje obserwuje się również w ruchu Odnowy. W. Hryniewicz podkreśla: Podobne nastawienie [ma – przyp. wł.] także współczesny ruch charyzmatyczny, często odnoszący się jeszcze z nieufnością do oficjalnych Kościołów. Pod ich adresem pojawia się niejednokrotnie w obrębie tego nurtu zarzut «kościelnochwalstwa». Wielu zwolenników Odnowy charyzmatycznej skłonnych jest sądzić, że cały ruch stał się ich Kościołem, w nim bowiem znaleźli duchowe zadowolenie i odkryli świeżość wiary[260].

4.3. Krytyczny przyjmowanie wartości od innych

Doświadczenie wylania Ducha Świętego znamionuje kontekst protestancki (zielonoświątkowcy, metodyści, baptyści), skąd dostało się do Kościoła katolickiego. Dlatego należy podchodzić krytycznie do teologii i nazewnictwa zaczerpniętego z protestantyzmu, o czym szczegółowo pisaliśmy w trzecim rozdziale niniejszej pracy. Katolicy zatem nie mogą bezkrytycznie przyjmować eklezjologii, teologicznego znaczenia praktyk charyzmatycznych i tłumaczenia Pisma Świętego[261].

Trzeba pamiętać, że wyznacznikami ortodoksyjności grupy modlitewnej są: waga przywiązywana do Eucharystii, której nie zastąpi żadne spotkanie modlitewne; wierność nauce Kościoła i posłuszeństwo hierarchii[262]. Gdy któregoś z tych elementów zaczyna brakować należy bacznie przypatrzeć się takiej grupie czy czasami wobec otwarcia się na wartości innych nie zatraciła ona swojej specyfiki.

Potrzeba zawsze jasnego określenia charakteru grupy modlitewnej, co będzie chroniło przed wszelkimi niedopowiedzeniami w tej materii. Należy jasno określić, czy jest ona katolicka, innej denominacji czy też modlitewną grupą mieszaną. Nie należy także rezygnować z własnej tradycji duchowej dla lepszego samopoczucia innych[263].

P. G. Mansfield stwierdza: Myślę, że uformowani katolicy w kontakcie z takimi grupami wzbogacają swój katolicyzm, a będą też służyli swojemu Kościołowi przez tworzenie klimatu zrozumienia i miłości przez przyjmowanie zabłąkanych[264].

Doświadczenie Odnowy ma szansę odnalezienia równowagi pomiędzy teologią i doświadczeniem religijnym, które jest dane jego członkom, na płaszczyźnie ekumenicznej. Potwierdza to W. Hryniewicz: Ruch charyzmatyczny ma szansę przyczynić się do odnalezienia takiej równowagi. Powinien stać się zaczynem odrodzenia przede wszystkim w obrębie poszczególnych Kościołów wyznaniowych i prowadzić je do wzajemnego zbliżenia i pojednania. Charyzmatyczna świadomość różnorakich darów Ducha Świętego (zob. Rz 12, 6; 1 Kor 12, 4-11. 28-31) sprzyjać powinna wzajemnemu ubogacaniu na drodze żywej wymiany wartości duchowych. Dary te należy również dostrzec u innych chrześcijan. Wymagać to będzie niejednokrotnie własnego sposobu rozumienia i przeżywania określonego charyzmatu [265].

4.3. Niebezpieczeństwa

Działalność ekumeniczna przyniosła wiele błogosławionych owoców, ale także, wobec zbytniego zachłyśnięcia się ideami ekumenicznymi, daje się obserwować tendencje negatywne[266].

Zaangażowanie ekumeniczne wielu członków Odnowy prowadzi też do pewnych problemów ekumenicznych, np. zachwianie czystości wiary, niezrozumienia dlaczego nie można wspólnie sprawować Eucharystii, skoro można się wspólnie modlić na spotkaniach modlitewnych oraz cierpienie z powodu rozłamu, co pobudza czasem do posługi duchowej dla jedności chrześcijan[267].

P. Cordes ostrzega przed zbytnim kierowaniem się ku zielonoświątkowcom oraz przed niebezpieczeństwem jednostronnego dialogu. Wskazuje on jednocześnie środki zaradcze w tej materii: trzymanie się prawdziwej doktryny, korzystanie z Eucharystii, adoracji, różańca, pielgrzymek, badania życia świętych oraz zagłębienie się w odpowiednie rozumienie kapłaństwa konsekracyjnego[268].

Pewien niepokój budzi również przejaskrawianie przez niektórych członków grup modlitewnych aspektu charyzmatycznego, co może prowadzić do przeciwstawienia go instytucji, o czym już wcześniej wspominaliśmy. A przecież cały Kościół jest charyzmatyczny i działanie Ducha Świętego nie może się ograniczać i nie ogranicza się do jakiejś elitarnej grupy[269].

Niebezpieczeństwem jest tendencja do podkreślania nieważności denominacji w dziele ewangelizacji i zatrzymanie się na poziomie pierwszych prawd ewangelicznych czy też podkreślanie wiary w Jezusa, a pomniejszanie roli Kościoła i sakramentów[270].

Pewnym zarzutem wobec grup modlitewnych jest umniejszanie roli Maryi w dziele zbawienia i wspólnocie Kościoła. Ta tendencja wynika z zarzutów protestantów wobec pobożności katolickiej, szczególnie zielonoświątkowców. L. J. Suenens podkreśla natomiast, że to właśnie Maryja wskazuje na Jezusa, Kościół, sakramenty oraz to, jak być otwartym na Ducha Świętego[271].

Istnieje wreszcie niebezpieczeństwo zerwania więzi z Kościołem i emigracji za doświadczeniem duchowym z Kościoła, w którym nic się nie dzieje[272]. Zdarzają się odejścia jednostek i całych grup modlitewnych z Kościoła. Przyczyna tego stanu tkwi najczęściej w braku odpowiedniej formacji teologicznej liderów zwłaszcza w zakresie eklezjologii, niezdrowych ludzkich ambicjach i zaniedbaniach pasterzy Kościoła[273].

5. Pomoc innym i zaangażowanie w sprawy życia społecznego

Kolejnym wspólnotowym owocem wylania Ducha Świętego jest fakt, że osoby, które doświadczenie to dotknęło pragną także lepiej kochać bliźnich i służyć im poprzez zaangażowanie na różnych polach[274]. Wiele osób, które same doświadczyły odnowienia duchowego włącza się w inne posługi i grupy wspierające[275].

Impulsem do służby może stać się własne uzdrowienie. Przyjęte uzdrowienie owocuje nową wolnością do służby. Często zdarza się, że gdy ktoś zostanie uzdrowiony przez Pana, szuka jakiejś formy służby, by dać wyraz swej wdzięczności i wolności[276].

5.1. Równowaga pomiędzy modlitwą i działaniem

Wśród niektórych osób panuje opinia, że zanurzenie się członków Odnowy w doświadczenie modlitewne odciąga ich od działalności społecznej[277]. Chociaż wspólna modlitwa i braterskie otwarcie są dla niej bardzo istotne, chociaż pobudza do zaangażowania się w życie wspólnoty, to jednak według niektórych – budzi ona raczej potrzebę osobistego i całkowicie wertykalnego kontaktu z Bogiem, a to odwraca od działalności w świecie[278].

L. J. Suenens podkreśla, aby zachować równowagę pomiędzy modlitwą i działaniem społecznym. Może bowiem zdarzyć się, że nacisk położony na modlitwę odbije się na zaangażowaniu społecznym oraz wpłynie na wyizolowanie się grupy[279].

W życiu chrześcijańskim potrzeba równowagi między uwielbieniem i służbą, jako wzajemnie uzupełniającymi się sposobami oddania Bogu chwały i zbliżenia się do Niego[280]. F. A. Sullivan podkreśla obecną w grupach modlitewnych pokusę akcentowania uwielbienia i zaniedbywania chrześcijańskiej posługi na zewnątrz wspólnoty[281].

5.2. Konkretne zaangażowanie społeczne

Często za modlitwą idzie konkretne działanie społeczne, zarówno na płaszczyźnie indywidualnej, jak i grupowej[282]. Każda grupa w tej materii jest w pełni autonomiczna i działa na miarę własnych możliwości[283].

W związku z tym, że wiele grup zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa przeakcentowania modlitwy, dlatego też w wielu z nich podejmuje się konkretne inicjatywy i posługi w dziedzinie zaangażowania dla innych[284]. Ludzie ci swoje życie traktują jako służbę i nawet w obowiązkach stanu czy pracy zawodowej nie szukają sukcesu, a niektórzy z nich angażują się nawet w trudne służby społeczne[285].

Znamienne są wypowiedzi na temat zaangażowania społecznego członków grup modlitewnych. Bp A. Hermoso stwierdza: Wspaniałe jest zaangażowanie na rzecz biednych u osób uczestniczących w grupach modlitewnych, a ustawiczne rozeznawanie duchowe pozwala nam spełniać teologię wyzwolenia według Ducha Bożego [286].

Posługiwanie ludziom spoza grupy obejmuje różne przypadki i dzieła miłosierdzia: chorzy, biedni, więźniowie. Członkowie grup modlitewnych angażują się także w obronę nienarodzonych i posługę stałego diakonatu. Jest to jednak bardziej pomoc cierpiącym niż zwalczanie samego zła.[287]. Angażują się oni w potępienie grzesznych struktur i pracę nad ich przezwyciężeniem poprzez poddanie tego wszystkiego pod panowanie Jezusa. Zwraca się tu zatem szczególną uwagę na aspekt duchowy[288].

Do grup modlitewnych przychodzą ludzie spustoszeni moralnie i duchowo, biedni i zagubieni. Tam znajdują dla siebie odpowiednią pomoc. Ten bezmiar nieszczęścia popycha innych członków grupy do zaangażowania się w obronę rodziny, miłości, życia; pomoc upośledzonym, nieuleczalnie chorym; zaradzanie potrzebom krajów głodujących, chorych na trąd i AIDS; zajmowanie się prostytutkami, obroną przed działalnością sekt i korupcją[289].

5.3. Zarzut braku zaangażowania społecznego

Nie wszyscy potrafią się zgodzić z zaangażowaniem społecznym członków Odnowy. Widzą oni w grupach formę ucieczki od spraw ziemskich (katolicy liberalni) lub też zbytnie skoncentrowanie się na entuzjazmie (katolicy konserwatywni)[290]. P. Wagner z Brazylii stwierdza: Mówi się, że w kościelnych wspólnotach podstawowych charyzmatycy otumaniają lud, gdy idzie o rozwiązania polityczne[291].

Czasem zarzuty te są wysuwane ze stanowiska czysto społeczno-politycznego, które nie potrafi zrozumieć specyfiki doświadczenia odnalezienia czy znalezienia Boga[292]. M. Hébrard, powołując się na jedno ze świadectw pisze: Wylanie Ducha stanowi rodzaj kataklizmu, który dotyka naprzód osobę i który następnie należy przetrawić. Nazajutrz po wylaniu Ducha Świętego nie biegniemy do siedziby związków zawodowych, ale przed tabernakulum[293].

To zaangażowanie nie jest zatem natychmiastowe. J. Kozłowski wyróżnia w dojrzewaniu do zaangażowania społecznego trzy etapy: czas utrwalania życia wewnętrznego, znalezienie swego miejsca w Kościele i wreszcie, na końcu, zaangażowanie społeczne w świecie[294].

Opinia ta ciągle jednak powraca, a zatem musi być w niej coś prawdziwego, choć niekoniecznie dotyczącego całego ruchu, ale pewnych uzasadnionych wypadkach, ale jest też zbijana konkretnymi formami zaangażowania członków grup modlitewnych, o czym wspomnieliśmy w poprzednim punkcie[295].

6. Wspólnotowe rozeznanie duchowe

Niezwykle ważne w materii charyzmatów, które dotykają całej wspólnoty wierzących jest wspólnotowe rozeznanie duchowe[296]. Cennej wskazówki w tej dziedzinie dostarczają mistycy, co pozwala uniknąć niebezpieczeństwa pomylenia natchnienia Bożego z własnymi uczuciami[297]. Niestety często u członków Odnowy, tak jak u większości katolików, można spotkać się z nieufnością w tej dziedzinie[298].

6.1. Potrzeba wspólnotowego rozeznania

Ważna rola w rozeznawaniu charyzmatów, na co wskazują dokumenty Soboru Watykańskiego II, należy do wspólnoty, szczególnie osób za nie odpowiedzialnych, i biskupów, jako pasterzy Kościoła[299].

Jedynym z najważniejszych płaszczyzn wspólnotowego rozeznania jest proroctwo. W tym wypadku rozeznanie dokonane przez wspólnotę jest potwierdzeniem przeświadczenia otrzymanego przez jednostkę. Może ono przybierać postać pozytywną (rozpatrzenie kryteriów za uznaniem proroctwa) lub negatywną (wykluczenie lub poddanie w wątpliwość danego proroctwa)[300].

W rozeznawaniu wspólnotowym potrzeba poszukiwania jednomyślności członków co do woli Bożej, objawianej wspólnocie co do niej samej, jednego z jej członków czy aktualnych wydarzeń. Potrzeba, aby było ono zgodne z potrzebami Kościoła, ukierunkowaniem życia danej osoby czy nawet wspólnoty. Ten złożony proces, w którym trzeba wykorzystać wszelkie możliwe środki polega na odczytywaniu znaków czasu,[301] poprzez które przemawia Bóg.

6.2. Kryteria dobrego rozeznania

J. Augustyn stwierdza, że niezbędnym warunkiem dobrego rozeznawania wspólnotowego jest klimat zaufania we wspólnocie oraz chęć szukania woli Bożej[302]. Podstawowym kryterium wszelkich charyzmatów i rozeznania jest miłość drugiego człowieka, która powinna być owocem działalności i poświęcenia się Bogu[303].

W wypadku proroctwa, choć nie tylko, kryteria rozeznania mogą odnosić się do mówcy lub przekazywanego słowa. Przybierają one formę pozytywną lub negatywną[304]. Rozeznawanie, szczególnie proroctwa, jest procesem trudnym i wymagającym trzeźwej oceny: Grupa nie powinna również uważać posługiwania się językiem biblijnym czy poetyckim za pewny znak proroctwa ani też używania języka potocznego – nawet wskazującego na ograniczenia językowe mówcy – za kryterium negatywne. (…) Z drugiej strony, nie wystarcza, że przekazane słowo jest prawdziwe, «na czasie» i stosowne, aby fakt ten uznać za pozytywne kryterium rzeczywistego proroctwa[305].

Za św. Pawłem (zob. 1 Kor 12-14), można mówić o ogólnych normach oceny – rozeznawania duchów: uznanie Jezusa jako Pana, uznanie różnorodności i hierarchiczności posług, miłość podstawą działania, służba wspólnocie, posłuszeństwo wobec uznawanej władzy, wolność i porządek, dobrze uformowane sumienie i realizacja w życiu Bożych przykazań[306].

W wypadku pozytywnych kryteriów odnoszących się do mówcy wyróżniamy: wpływ wypowiedzi na grupę, rozmodlenie i odpowiedź życiem na Słowo Boże. Do negatywnych kryteriów w tej materii zaliczamy: niezrównoważenie, zaburzenia osobowości, nieuporządkowane życie osobiste lub chęć zwrócenia na siebie uwagi[307].

Co do przekazywanego Słowa, do pozytywnych kryteriów zaliczamy: przekazywane jest jako słowo Pana, jego moc i skuteczność jest różna od słowa ludzkiego: słowo pociechy – pociesza, słowo nagany – pobudza do pokuty, przynosi dobre owoce. Do kryteriów negatywnych zaś zaliczamy: niegodność z Pismem Świętym i nauką Kościoła, sprzeczność z miłością, jednością i dobrem innych, ujemny wpływ na grupę, powodujący osłabienie, a nawet rozłam[308]. Gdy występują zgorszenia, zdziwienie, pośpiech, agresywność lub terroryzowanie innych, świadczy to o chęci panowania nad nimi, a nie o dobrych owocach[309].

Przede wszystkim potrzeba jednak, aby dać sobie odpowiednio dużą ilość czasu do wspólnotowego rozeznania, a nie czynić tego w pośpiechu[310]. Potrzeba także pokoju, współczucia, łagodności, miłości, chęci służenia jedynie chwale Bożej i braciom[311].

P. Siwek podkreśla także wielką wagę w korzystaniu z doświadczeń mistyków, szczególnie św. Jana od Krzyża. Opierając się na jego dziele Wstępowanie na Górę Karmel wskazuje uwagę na nieprzywiązywanie zbytniej wagi do samych charyzmatów, niebezpieczeństwo chciwego poszukiwania różnego rodzaju doświadczeń: objawień, wizji, proroctwa czy głosów nadprzyrodzonych, które bardzo często stanowią przeszkodę w zjednoczeniu z Bogiem. Postuluje, aby je z góry odrzucić niezależnie skąd one pochodzą, gdyż przynoszą wiernym więcej szkody niż duchowego pożytku, prowadząc do zaniedbania miłości i służby. Choć są zalecenia może zbyt surowe, to jednak ich zastosowanie w niektórych przypadkach może wydawać się uzasadnione[312]. T. Szkopek zachęca wręcz, aby zainteresować uczestników Odnowy teologią życia wewnętrznego świętych[313].

6.3. Etapy rozeznania

Wspólnotowe rozeznanie duchowe opiera się na doświadczeniu indywidualnego rozeznania duchowego. Dlatego też uwagi, które poczyniliśmy na temat rozeznawania indywidualnego stosują się także do rozeznawania wspólnotowego.

J. Augustyn wskazuje w tej materii następujące zasady i kolejność postępowania: zbieranie informacji z możliwością wypowiedzenia się każdego z członków wspólnoty; osobista modlitwa każdego z uczestników rozeznania; wymiana przemodlonych racji bez dyskusji nad nimi; osobista modlitwa i refleksja przeznaczona na konfrontacje racji własnych z racjami przedstawionymi przez innych; wymiana swoich spostrzeżeń we wspólnocie; kolejny czas na osobistą refleksję i modlitwę; podzielenie się własnym doświadczeniem procesu rozeznawania; modlitwa wspólna i podjęcie decyzji – głosowanie wszystkich członków[314].

6.4. Niebezpieczeństwa

Y. Congar jako jeden z problemów podkreśla natychmiastowość, co może powodować rezygnację z posługiwania się darem Bożym, jakim jest ludzka roztropność[315].

Problem może też stanowić uzurpowanie sobie darów, np. proroctwa, prowadzące nieraz do ubóstwienia charyzmatów lub nawet zniewolenia, gdy ktoś mający charyzmaty uzna się za najważniejszego we wspólnocie[316]. Dlatego tak ważna jest we wspólnocie rola czujnego kapłana i liderów, aby członkowie nie ulegli iluminizmowi[317].

Niebezpieczeństwo stanowi nie tylko pośpiech w procesie rozeznawania, ale nade wszystko brak odpowiedniego przygotowania seminarzystów i kapłanów do tej formy pracy duszpasterskiej, co wyraźnie podkreśla wielu mocno zaangażowanych w Odnowę[318].

Ostatni, piąty rozdział naszej pracy, stanowi ukoronowanie rozważań na temat współczesnego doświadczenia wylania Ducha Świętego. Dokonaliśmy w nim zestawienia owoców, jakie dla życia duchowego przynosi to właśnie doświadczenie. Podzieliliśmy owoce wylania Ducha Świętego na dwie kategorie, w zależności od ich funkcji. Pierwsze z nich to owoce wewnętrzne, skierowane bardziej na rozwój życia duchowego jednostki, a drugie – to owoce zewnętrzne, które ze swej natury bardziej nakierowane są na służbę i dobro drugich oraz wpływają na rozwój duchowy całych wspólnot. Nie pretendujemy bynajmniej do wyczerpującego wyłożenia tego problemu, ale zajmujemy się owocami, które najczęściej pojawiają się w literaturze teologicznej związanej z Odnową w Duchu Świętym. Oprócz nich mogą zatem pojawić się także inne owoce, których tu nie wymieniliśmy.

Do owoców wewnętrznych zaliczamy: głód modlitwy zarówno indywidualnej, jak i wspólnotowej, kontemplacji i modlitwy uwielbienia; głód Słowa Bożego, odkrycie i przywiązanie do Pisma Świętego oraz pragnienie formacji egzegetycznej, nakierowane na lepsze zgłębianie treści Biblii; głód sakramentów i ożywienie życia sakramentalnego, szczególnie w wymiarze Eucharystii, wzrost w życiu małżeńskim, kapłańskim i zakonnej konsekracji; głód wspólnoty i traktowanie jej jako miejsca rozwoju wiary, pragnienie wspólnotowych spotkań modlitewnych; charyzmaty dla wewnętrznego budowania się – dar języków, jako dar mówienia, modlitwy i śpiewu w językach, pozwalający na owocne rozwijanie się życia duchowego, szczególnie wobec jakichś zahamowań wewnętrznych; osobiste rozeznanie duchowe, pomocne w rozeznawaniu natchnień wewnętrznych.

Pomimo pozytywnego ładunku, jakie niosą te owoce wewnętrzne dla życia duchowego, niewłaściwie wykorzystane mogą one przynieść ogromne szkody czy też powodować różnego rodzaju niebezpieczeństwa: ciągłe pragnienie pociech duchowych; szukanie doświadczeń szczytowych; elitaryzm, ekskluzywizm i zamknięcie się na innych; emocjonalizm i odrzucenie tradycyjnej duchowości; zła interpretacja Pisma Świętego i fundamentalizm biblijny; magiczne traktowanie Biblii – otwieranie na chybił trafił i traktowanie tej praktyki jako wyroczni; odrzucenie wartości sakramentów lub pomniejszenie ich wartości; odrzucenie kierownictwa hierarchii Kościoła; ubóstwienie wspólnoty; zbyt wielka rola przypisywana darowi języków oraz nadużycia w korzystaniu i posługiwaniu się darami charyzmatycznymi.

Do drugiej grupy, owoców zewnętrznych, zaliczamy: dzielenie się własnym doświadczeniem wiary i ewangelizację, będącą szansą dla Kościoła w dotarciu do środowisk, do których nie dociera; charyzmaty służebne dla wspólnoty, ze szczególnym naciskiem na dar proroctwa i modlitwę wstawienniczą, zwłaszcza o uzdrowienie fizyczne, psychiczne i duchowe; zaangażowanie się w życie Kościoła i zaangażowanie świeckich w troskę o Kościół, ożywienie życia parafialnego i sakramentalnego; rozwój zaangażowania ekumenicznego poprzez wspólną modlitwę o jedność chrześcijan, krytyczne przyjmowanie wartości od innych; pomoc innym i zaangażowanie społeczne na rzecz walki z niesprawiedliwością społeczną poprzez pomoc ludziom pokrzywdzonym lub zmianę grzesznych struktur, z położeniem nacisku na równowagę pomiędzy modlitwą i służbą; wspólnotowe rozeznawanie duchowe, szczególnie ważnych dla danej wspólnoty decyzji.

Jednak i w tym względzie możliwe są przesadne postawy. Zaliczyć można do nich: zbytnia i wręcz odstraszająca nachalność w ewangelizacji; sprowadzenie charyzmatów tylko do ich spektakularnych przejawów, a pogardzanie normalnymi charyzmatami służebnymi; przeciwstawianie sobie teologii zdrowia i teologii cierpienia w posłudze modlitwy o uzdrowienie; przerosty w chęci reformowania Kościoła i odejścia z Jego wspólnoty, bezkrytyczne przyjmowanie wartości od innych; sekciarstwo; przeciwstawianie Kościoła charyzmatycznego Kościołowi hierarchicznemu; paraklerykalizm; zbytnie kierowanie się w teologii i działaniu ku myśli Kościołów zielonoświątkowych; pomniejszanie roli Kościoła w kontaktach ekumenicznych; w niektórych przypadkach brak zaangażowania społecznego i służby, a pozostawanie jedynie na poziomie własnego doświadczenia; brak wspólnotowego rozeznawania duchowego, prowadzący do niebezpiecznych dewiacji.


PRZYPISY:

[1] Zob. B. DEMBOWSKI, ODŚPG, s. 18; B. DEMBOWSKI, Ochrzczeni w Duchu Świętym, W: ZODŚ 16/1997 s. 12; M. HÉBRARD, CHZH, s. 5, 20; M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 35-36; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 9; B. DEMBOWSKI, ZW, s. 5; K. KARLIŃSKA, Jak otrzymać Ducha Świętego?, W: Charis 21-23/1984, s. 31; L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 75; W. HRYNIEWICZ, NPCH, s. 396; T. MICEWICZ, Vademecum charyzmatyka, W: T. Micewicz, Szkoła modlitwy. Vademecum charyzmatyka, Katowice 1991, s. 151-152; D. TOMCZYK, NWRCH, s. 117; Od otrzymania daru chrztu świętego do świadomego wyboru drogi wiary, W: SWN 1 (13) 1994, s. 55; L. SCHUBERT, Godzina przemiany. Metoda modlitwy, która może zmienić twoje życie, Warszawa 1995, s. 3-7; P. G. MANSFIELD, JNP, s. 113, 127, 130, 132, 141, 185, 204. R. CANTALAMESSA, Wsłuchani w Ducha Świętego, Kraków 1994, s. 77-79; Y. CONGAR, WDŚP, s. 221, 232-233, 48, 50, 55, 240; R. CANTALAMESSA, Prawo Ducha, W: ZODŚ 16/1997 s. 46. Przynosi w szerszym znaczeniu głód duchowy w dzisiejszym, zlaicyzowanym świecie. Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 182. Szerzej na temat modlitwy i jej znaczenia: R. MARTIN, GB, s. 109-127. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 95.
[2] Zob. M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 36.
[3] Zob. H. MÜCHLEN, Wprowadzenie w Odnowę w Duchu Świętym, b.r.m.w., s. 7. Dzięki Duchowi Świętemu mamy teraz nowe serce, a mając nowe serce mamy nową modlitwę (…). Cudowna modlitwa inspirowana przez Ducha Świętego, którą widzimy w całej Biblii, została dana osobiście każdemu. Poczuliśmy piękny smak modlitwy, ponieważ otrzymaliśmy Ducha Świętego, Tego, który modli się przez Biblię. Tego, który modli się w Jezusie i Tego, który chce kontynuować modlitwę w Ciele Jezusa Chrystusa. R. CANTALAMESSA, Wsłuchani w Ducha Świętego, Kraków 1994, s. 75-76.
[4] Zob. H. MÜCHLEN, Wprowadzenie w Odnowę w Duchu Świętym, b.r.m.w., s. 7. Por. R. MARTIN, GB s. 109-114.
[5] Zob. TAMŻE, s. 116.
[6] Zob.CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 25; P. G. MANSFIELD, JNP, s. 189, 185.
[7] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 16.
[8] TAMŻE, 16. Por. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 93; V. WALSH, KOCH, s. 23; M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 36. Potwierdza to R. Martin: Jeśli nie będziemy spędzać z Nim [Bogiem – przyp. wł.] regularnie pewnego czasu, po prostu obecni i słuchający Go z uwagą, nie czyniąc nic ponadto – czegoś zabraknie w naszej więzi z Nim, a przejawi się to w różny sposób: jako mniej dynamiczne życie chrześcijańskie, słabe wzrastanie w nas nowego człowieka, większa skłonność do grzechu, słabe dawanie świadectwa. R. MARTIN, GB, s. 118.
[9] Zob. TAMŻE, s. 118-119.
[10] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 24; E. O’CONNOR, RCH, s. 152-153, 155; Odnowa i powołanie, W: ZODŚ 16/1997 s. 63; L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 92-93.
[11] Zob. B. DEMBOWSKI, KZBS, s. 55. Por. H. GRONKIEWICZ-WALTZ, Jest to dla mnie droga uświęcenia [wywiad], W: SWN 9 (21) 1993, s. 53.
[12] Zob. E. O’CONNOR, RCH, s. 152.
[13] Zob. R. MARTIN, GB, s. 114.
[14] R. CANTALAMESSA, Wsłuchani w Ducha Świętego, Kraków 1994, s. 76. Jest to zgodne z nauczaniem np. św. Teresy z Avila, która stwierdziła, że czasem proste Ojcze nasz wystarczy, aby się wznieść na szczyty modlitwy. Zob. R. MARTIN, GB, s. 114-115.
[15] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 93. Por. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 83. Tutaj widzi on rolę ciała, klaskania w dłonie, podnoszenia rąk, okrzyki i szepty, bardzo rytmiczne śpiewy, tańce i nakładanie rąk. Y. CONGAR, WDŚP, s. 189. Wiele publikacji zachęca do uwolnienia się w tym względzie od barier intelektualnych. Zob. J. S. DEMSCY, O darach Ducha Świętego, W: PDŚ 6 (17) 1996, s. 5. Por. R. FARICY, F. A. SULLIVAN, DO, s. 19; Z. PASEK, RZPM, s. 87.
[16] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 12-13.
[17] Kontrola prowadzącego spotkanie jest delikatna i dokonuje się np. poprzez zwrócenie uwagi na powstałe nieprawidłowości po zakończeniu spotkania. Zob. TAMŻE, s. 14-15; M. BABRAJ [red.], OJM, s. 20.
[18] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 14-15. Można mówić o pewnych wspólnych elementach, choć zależy to przede wszystkim od specyfiki danej grupy. Mogą to jednak być: powitanie i radowanie się sobą, zachęta do modlitwy, śpiew, improwizowana modlitwa, wielbienie Boga, czytanie i dzielenie się Słowem Bożym, modlitwa błagalna: czasem za kogoś lub nad kimś z nałożeniem rąk. Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 11-13.
[19] M. HÉBRARD, CHZH, s. 19.
[20] Zob. E. O’CONNOR, RCH, s. 153. Por. Y. CONGAR, WDŚP, s. 231.
[21] Zob. E. O’CONNOR, RCH, s. 153; Odnowa i powołanie, W: ZODŚ 16/1997 s. 63.
[22] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 26.
[23] Zob. Z. PASEK, RZPM, s. 195; B. ZAORSKA, Wspólnoty charyzmatyczne, W: KA 2 (72) 1988, s. 20.
[24] Zob. M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 36.
[25] Zob. E. O’CONNOR, RCH, s. 155-156.
[26] Y. CONGAR, WDŚP, s. 238. Por. E. O’CONNOR, RCH, s. 154; K. KARLIŃSKA, Jak otrzymać Ducha Świętego?, W: Charis 21-23/1984, s. 31.
[27] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 20; M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 36; T. MICEWICZ, Vademecum charyzmatyka, W: T. Micewicz, Szkoła modlitwy. Vademecum charyzmatyka, Katowice 1991, s. 207, 209; L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 79, 93; TDW, s. 21.
[28] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 27-29.
[29] TAMŻE, s. 29. Por. B. DEMBOWSKI, ZW, s. 6; Y. CONGAR, WDŚP, s. 233-234.
[30] CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 25-26.
[31] Zob. E. O’CONNOR, RCH, s. 155-156; R. CANTALAMESSA, Wsłuchani w Ducha Świętego, Kraków 1994, s. 77. Por. R. CANTALAMESSA, Prawo Ducha, W: ZODŚ 16/1997 s. 47.
[32] Y. CONGAR, WDŚP, s. 226.
[33] Zob. R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 3, 5. Potwierdzeniem są świadectwa niektórych osób. Przestałam się modlić i chodzić w Duchu, stąd przeżycia z przeszłości wydawały się bardzo odległe. …zainteresowaliśmy się filozofią Wschodu, zdrową żywnością, wegetarianizmem, kontaktami ze światem duchowym, astrologią, medytacją i innymi praktykami okultystycznymi. Byliśmy duchowo spragnieni, a ponieważ nie byliśmy głęboko zakorzenieni w życiu modlitewnym i chodzeniu w Duchu, zaczęliśmy coraz głębiej zapadać się w ruchome piaski okultyzmu. P. G. MASFIELD, JNP, s. 161-162.
[34] R. MARTIN, GB, s. 126.
[35] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 26.
[36] Zob. TAMŻE, s. 15.
[37] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 94; P. G. MANSFIELD, JNP, s. 135. Por. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 13; T. SZKOPEK, W obronie Odnowy w Duchu Świętym, W: Nova et Vetera 1 (4) 1997, s. 29. Czasami taka postawa może wynikać z chodzenia po skrajnościach. Skoro w codziennym życiu chrześcijańskim niedoceniana była modlitwa osobista, a przeceniana liturgiczna, choć obie należą do całości życia chrześcijańskiego, prowadząc do pomniejszenia innych form modlitwy, to po doświadczeniu Wylania Ducha Świętego może nastąpić zjawisko odwrotne: przecenienie modlitwy indywidualnej i wspólnotowego spotkania modlitewnego na niekorzyść liturgii. Zob. R. MARTIN, GB, s. 122.
[38] Zob. M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 35-36; T. MICEWICZ, Vademecum charyzmatyka, W: T. Micewicz, Szkoła modlitwy. Vademecum charyzmatyka, Katowice 1991, s. 152, 209; K. STRZELECKA, Doświadczenie Ducha Świętego w życiu chrześcijanina i w Kościele, W: AK 85 (67) 1975, s. 226; W. HRYNIEWICZ, NPCH, s. 396; B. DEMBOWSKI, Ochrzczeni w Duchu Świętym, W: ZODŚ 16/1997 s. 10; M. HÉBRARD, CHZH, s. 5, 20; B. DEMBOWSKI, ZW, s. 5; V. WALSH, KOCH, s. 24; E. O’CONNOR, RCH, s. 35, 156; K. KARLIŃSKA, Jak otrzymać Ducha Świętego?, W: Charis 21-23/1984, s. 31; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 9; B. MC KENNA, Słowo wśród nas jest głębokie i proste zarazem [wywiad], W: SWN 5 (50) 1995?, s. 52; H. GRONKIEWICZ-WALTZ, Jest to dla mnie droga uświęcenia [wywiad], W: SWN 9 (21) 1996, s. 53; L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 75; Odnowa i powołanie, W: ZODŚ 16/1997 s. 62; Y. CONGAR, WDŚP, s. 221, 50, 55, 240; Od otrzymania daru chrztu świętego do świadomego wyboru drogi wiary, W: SWN 1 (13) 1993, s. 555; L. SCHUBERT, Godzina przemiany. Metoda modlitwy, która może zmienić twoje życie, Warszawa 1995, s. 34; P. G. MANSFIELD, JNP, s. 113, 127, 130, 132, 140, 144, 185, 189, 204. W Hbr 6, 4-5 znajduje się nawet wzmianka, że skutkiem przyjęcia Ducha Świętego jest zakosztowanie w Słowie Bożym. Zob. K. MC DONNELL, T. G. MONTAGUE, RO, s. 19. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 95.
[39] Zob. B. DEMBOWSKI, ZW, s. 4; M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 37; P. G. MANSFIELD, JNP, s. 89, 128.
[40] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 33.
[41] Od wielu lat pragnęłam czytać Biblię, ale czułam się niedokształcona i onieśmielona. Teraz słowa Pisma Świętego były żywe, Jezus mówił do mojego serca. Wiele nocy przesiedziałam do białego rana, ślęcząc nad Pismem Świętym. Na marginesie, przy niektórych fragmentach, pisałam «To prawda!», «To jest dla mnie!», «Tak jest!». Było to moje własne Amen na Słowo Boże. P. G. MANSFIELD, JNP, s. 84. Por. TAMŻE, s. 156, 193-194.
[42] Zob. E. O’CONNOR, RCH, s. 157-158.
[43] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 53.
[44] Zob. B. DEMBOWSKI, Ochrzczeni w Duchu Świętym, W: ZODŚ 16/1997 s. 10. Jednym z owoców Odnowy jest umiłowanie Pisma Świętego. Czytanie Pisma Świętego ma często modlitewny charakter; czytanie i przeżywanie jest aktem modlitwy. TDW, s. 35.
[45] Słowa Chrystusa pociągają, stają się przewodnikiem i światłem codzienności. Zob. V. WALSH, KOCH, s. 24; E. O’CONNOR, RCH s. 156. Por. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 94. Pismo Święte jest powszechnie stosowane w trakcie modlitwy wstawienniczej i posłudze uzdrawiania. Zob. B. MC KENNA, Słowo wśród nas jest głębokie i proste zarazem [wywiad], W: SWN 5 (50) 1996, s. 52.
[46] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 30. Por. E. WERON, RODŚ, s. 117.
[47] Zob. E. O’CONNOR, RCH, s. 156.
[48] Zob. S. GRZYBEK, Wpływ lektury Pisma Świętego na duchową formację chrześcijanina, W: HD 2 (232) 1994, s 25-32. Odnowę charakteryzuje fakt, że Pismu Świętemu przyznaje się wielką wagę, traktując je jako główne źródło pokarmu duchowego, podczas gdy ogół katolików nie przywiązuje do tego zbytniej wagi. TDW, s. 35
[49] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 75; B. DEMBOWSKI, ODŚPG, s. 16.
[50] Zob. R. MARTIN, Jezus działa dziś z mocą wśród nas, W: SWN 5 (17) 1993,s. 55.
[51] Zob. B. DEMBOWSKI, ZW, s. 6; B. MC KENNA, Słowo wśród nas jest głębokie i proste zarazem [wywiad], W: SWN 5 (50) 1996, s. 53. Jest to czynnik ważny wobec wielkiego nacisku położonego na uczucia. Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 16-17, 91.
[52] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 30; L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 95; V. WALSH, KOCH, s. 182; RO, s. 17; M. BABRAJ [red.], OJM, s. 91. Por. B. DEMBOWSKI, ODŚPG, s. 18. Por. D. TOMCZYK, Grupa modlitewna w ruchu charyzmatycznym, W: AK 106 (78) 1996, s. 96-97; E. WERON, RODŚ, s. 118; M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 42.
[53] Zob. B. DEMBOWSKI, KZBS, s. 58. Chodzi tu o studium Pisma Świętego, teologii, literatury egezegetycznej i rozważanie zawartych w niej treści jako intelektualne pogłębienie wiary. Zob. B. DEMBOWSKI, Ochrzczeni w Duchu Świętym, W: ZODŚ 16/1997 s. 12.
[54] Zob. B. MC KENNA, Słowo wśród nas jest głębokie i proste zarazem [wywiad], W: SWN 5 (50) 1996, s. 53.
[55] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 30; L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 95; V. WALSH, KOCH, s. 182; RO, s. 17; M. BABRAJ [red.], OJM, s. 91. Por. B. DEMBOWSKI, ODŚPG, s. 18. Por. D. TOMCZYK, Grupa modlitewna w ruchu charyzmatycznym, W: AK 106 (78) 1996, s. 96-97; E. WERON, RODŚ, s. 118; M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 42; A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 95.
[56] Zob. TDW, s. 35.
[57] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 33.
[58] Zob. TAMŻE, s. 90.
[59] Zob. TDW, s. 35.
[60] Zob. TOMCZYK, NWRCH, s. 116.
[61] Zob. TDW, s. 36.
[62] Zob. P. G. MANSFIELD, JNP, s. 81.
[63] Zob. TDW, s. 36.
[64] Zob. T. MICEWICZ, Vademecum charyzmatyka, W: T. Micewicz, Szkoła modlitwy. Vademecum charyzmatyka, Katowice 1991, s. 151. Niektórzy publicyści wskazują także na odnowienie łask sakramentu bierzmowania. Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 49. Por. L. J. SUENENS, Dar Odnowy a posługa kapłana i zakonnika, W: Charis 21-23/1984, s. 10. To zaangażowanie i ożywienie wynika z kontaktu z Bogiem. Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 32-33.
[65] Zob. K. STRZELECKA, Doświadczenie Ducha Świętego w życiu chrześcijanina i w Kościele, W: AK 85 (67) 1975, s. 227. Większa łączność z Kościołem przejawia się w częstym i pogłębionym udziale w sakramentach i liturgii Kościoła. Zob. B. DEMBOWSKI, ZW, s. 6; L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 82.
[66] J. BADENI, Whisky on the rocks [wywiad], W: ZODŚ 16/1997 s. 56-57.
[67] Zob. Z. PASEK, RZPM, s. 29, 195, 193; L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 82; L. J. SUENENS, Dar Odnowy a posługa kapłana i zakonnika, W: Charis 21-23/1984, s. 10; P. G. MANSFIELD, JNP, s. 113, 141, 221; E. WERON, RODŚ, s. 114; Y. CONGAR, WDŚP, s. 186; T. MICEWICZ, Vademecum charyzmatyka, W: T. Micewicz, Szkoła modlitwy. Vademecum charyzmatyka, Katowice 1991, s. 152; B. DEMBOWSKI, ODŚPG, s. 18; D. TOMCZYK, NWRCH, s. 117; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 9; E. O’CONNOR, RCH s. 152; B. DEMBOWSKI, ZW, s. 5; K. KARLIŃSKA, Jak otrzymać Ducha Świętego?, W: Charis 21-23/1984, s. 31; Y. CONGAR, WDŚP, s. 48, 50; M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 36. Kiedy ludzie zaczęli doświadczać chrztu w Duchu i odkrywać w Piśmie Świętym Słowo Boże, z niepokojem czekałem, żeby odkryli też moc Bożą w sakramentach…P. G. MANSFIELD, JNP, s. 148.
[68] Zob. TAMŻE, s. 189
[69] TAMŻE, s. 97. Por. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 10.
[70] Zob. R. CANTALAMESSA, Wsłuchani w Ducha Świętego, Kraków 1994, s. 80.
[71] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 76-77. Por. Odnowa i powołanie, W: ZODŚ 16/1997 s. 62.
[72] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 79, 82.
[73] Zob. TAMŻE, s. 82. Por. P. G. MANSFIELD, JNP, s. 163; J. BADENI, Whisky on the rocks [wywiad], W: ZODŚ 16/1997 s. 58; L. J. SUENENS, Rodzina a odnowa charyzmatyczna, W: Charis 14-15/ 1981, s. 33-34.
[74] Prowadzeni przez Ducha, W: ZODŚ 16/1997 s. 51.
[75] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 82. Por. B. DEMBOWSKI, KZBS, s. 53; P. G. MANSFIELD, JNP, s. 67.
[76] M. BABRAJ [red.], OJM, s. 84.
[77] Zob. TAMŻE, s. 88-94.
[78] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 183-184.
[79] TAMŻE, s. 184. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 96.
[80] R. J. DWYER, Kilka gorzkich słów, W: Nova et Vetera 1 (4) 1997, s. 26.
[81] Zob. J. BADENI, Whisky on the rocks [wywiad], W: ZODŚ 16/1997 s. 54.
[82] Zob. D. TOMCZYK, NWRCH, s. 117.
[83] Zob. P. SOKOŁOWSKI, Grupy charyzmatyczne a Kościół, W: HD 4 (226) 1992, s. 57-58.
[84] Zob. TAMŻE, s. 58.
[85] R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 121.
[86] Zob. TDW, s. 6.
[87] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 31.
[88] Zob. J. L. SUENENS, NZDŚ, s. 125-126; 128-133.
[89] TAMŻE, s. 125.
[90] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 26; L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 76.
[91] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 25. Por. S. J. DEMSCY, Proces inicjacji do życia we wspólnocie, W: PDŚ 1 (12) 1996, s. 5.
[92] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 132-133.
[93] Zob. Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 27; R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 121; J. S. DEMSCY, Cele i zasady funkcjonowania małej grupy dzielenia, W: PDŚ 2 (13) 1996, s. 5; B. DEMBOWSKI, ODŚPG, s. 16-17.
[94] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 30-31.
[95] Zob. T. MICEWICZ, Vademecum charyzmatyka, W: T. Micewicz, Szkoła modlitwy. Vademecum charyzmatyka, Katowice 1991, s. 152.
[96] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 11; L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 79, 129-132. Por. B. DEMBOWSKI, ZW, s. 4-5; R. FARICY, F. A. SULLIVAN, DO, s. 86-87, 89.
[97] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 18-19.
[98] TAMŻE, s. 19. Por. B. DEMBOWSKI, ODŚPG, s. 15.
[99] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 19, 20.
[100] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 134; R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 114. Por. T. LEDÓCHOWSKA, O katolickim Ruchu Odnowy Charyzmatycznej inaczej, mps., b.r.m.w., s. 11.
[101] Zob. TAMŻE, s. 122.
[102] TAMŻE, s. 121-122.
[103] Zob. L. S. SUENENS, NZDŚ, s. 134-136.
[104] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 27.
[105] Zob. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 114.
[106] TAMŻE, s. 114.
[107] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 134, 145.
[108] Zob. TAMŻE, s. 29. Wynika to najczęściej z tego, że często osoby postronne zwracają bardziej uwagę na dar języków niż osoby z samej Odnowy. Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 36. Por. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 104-105; R. MARTIN, GB, s. 99; Y. CONGAR, WDŚP, s. 210.
[109] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 36; V. WALSH, KOCH, s. 31-32. Por. R. MARTIN, GB, s. 100; Y. CONGAR, WDŚP, s. 210.
[110] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 104-113. Por. Y. CONGAR, WDŚP, s. 209.
[111] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 96.
[112] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 13; D. TOMCZYK, Modlitwa w Duchu. Fenomen glosolali; W: CTh 4 (57) 1987, s. 29; V. WALSH, KOCH, s. 51; R. FARICY, F. A. SULLIVAN, DO, s. 66-67, 71. Por. R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 21; P. SCHOONENBERG, CHDŚ, s. 5; B. DEMBOWSKI, ODŚPG, s. 17; F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 50, 118-120. Jest to raczej charyzmat, który ma znaczenie raczej dla osoby nim obdarzonej, która się umacnia w życiu religijnym. Obdarzeni tym darem twierdzą, że modlitwa wyrażona w takim nieznanym języku jest bardziej adekwatna dla przeżycia modlitewnego i lepiej wyraża właściwy sens modlitwy. E. WERON, RODŚ, s. 117-118.
[113] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 95; B. DEMBOWSKI, Dziękczynienie z Maryją: rekolekcje dla biskupów, Jasna Góra 25-28 listopada 1996 r., Włocławek 1997, s. 63. Por. L. J. SUENENS, Modlitwa i mówienie językami, W: BE 1 (29) 1979, s. 61; F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 117.
[114] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 99; L. J. SUENENS, Modlitwa i mówienie językami, W: BE 1 (29) 1979, s. 65.
[115] R. J. DWYER, Kilka gorzkich słów, W: Nova et Vetera 1 (4) 1997, s. 26; M. A. SANTOS, Mówić językami, W: Com 5 (77) 1993, s. 43-58; P. FLOOD, Pentekotyzm, W: Nova et Vetera 1 (4) 1997, s. 19.
[116] M. BABRAJ [red.], OJM, s. 13. Wyjątek w tej materii stanowi tzw. ksenoglosa. Zob. Z. PASEK, Ruch zielonoświątkowy, s. 63-64; D. TOMCZYK, Modlitwa w Duchu. Fenomen glosolali; W: CTh 4 (57) 1987, s. 30; B. DEMBOWSKI, ZW, s. 6; Y. CONGAR, WDŚP, s. 209; L. ROONEY, R. FARICY, Modlitwa o Dar Ducha Świętego, W: LT 4/1992, s. 25. Jest to w zasadzie język fonologiczny, który w brzmieniu przypomina język z normalnym rytmem i melodycznością. Zob. D. TOMCZYK, Modlitwa w Duchu. Fenomen glosolali; W: CTh 4 (57) 1987, s. 30-31; B. DEMBOWSKI, ZW, s. 5. Por. R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 20; R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 121; B. DEMBOWSKI, Dziękczynienie z Maryją: rekolekcje dla biskupów, Jasna Góra 25-28 listopada 1996 r., Włocławek 1997, s. 61; P. SCHOONENBERG, s. 2; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 36-37. Z powyższym stwierdzeniem nie zgadza się L. J. Suenens i V. Walsh, którzy twierdzą, że nie można mówić o podleganiu daru języków jakimś wymogom strukturalnym języka. Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 97; V. WALSH, KOCH, s. 33. Jest to zatem rodzaj pseudojęzyka. Zob. Z. PASEK, RZPM, s. 66. Analiza naukowa zapisu na taśmie nigdy nie stwierdza struktury języka naturalnego. Znaczenie nie leży w dźwięku, to nie są słowa niosące ideę. Znaczenie modlitwy w językach leży w sercu. R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 20. Por. P. SCHOONENBERG, CHDŚ, s. 2; T. G. MONTAGUE, Na skrzydłach wiatru. Poznawanie dróg Ducha Świętego, Warszawa 1980, s. 27.
[117] M. BABRAJ [red.], OJM, s. 14. Por. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 37.
[118] V. WALSH, KOCH, s. 30. Jest to znak dla znającego dany język. Zob. TAMŻE, s. 30, 33; M. BABRAJ [red.], OJM, s. 14. Człowiek jest niejako wewnętrznie zmuszony do wypowiedzenia dziwnych dźwięków i sylab. W takim wypadku jednak musi być ktoś, kto ma dar tłumaczenia. Takie proroctwo zawiera przeważnie przesłanie wskazujące drogę modlącym się, umacnia w wierze i nadziei, a niekiedy przygotowuje na jakieś trudności. Zob. B. DEMBOWSKI, ZW, s. 5; V. WALSH, KOCH, s. 33, 51-52; Z. PASEK, RZPM, s. 83; R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 121; B. DEMBOWSKI, Dziękczynienie z Maryją: rekolekcje dla biskupów, Jasna Góra 25-28 listopada 1996 r., Włocławek 1997, s. 62-63.
[119] P. G. MANSFIELD, JNP, s. 94.
[120] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 130-131. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 92.
[121] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 14 B. DEMBOWSKI, ZW, s. 5. K. Barth stwierdził, że jest to wysiłek zmierzający do wyrażenia tego, co niewyrażalne. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 98. Por. D. TOMCZYK, Modlitwa w Duchu. Fenomen glosolali; W: CTh 4 (57) 1987, s. 32; L. J. SUENENS, Modlitwa i mówienie językami, W: BE 1 (29) 1979, s. 64; A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 95. W rozwiązaniu problemu powołują się na św. Pawła. Zob. R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 20-21; P. SCHOONENBERG, CHDŚ, s. 2; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 37. Niekiedy jednak modlitwa słowami jest tak żarliwa, że dana osoba nie widzi sensu korzystania z daru języków. Zob. P. G. MANSFIELD, JNP, s. 86. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 92-93.
[122] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 98.
[123] Zob. TAMŻE, s. 95. Por. L. J. SUENENS, Modlitwa i mówienie językami, W: BE 1 (29) 1979, s. 61.
[124] L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 96.
[125] Zob. TAMŻE, s. 95-96; D. TOMCZYK, Modlitwa w Duchu. Fenomen glosolali; W: CTh 4 (57) 1987, s. 31. Por. Z. PASEK, RZPM s. 64-65; P. SCHOONENBERG, CHDŚ, s. 2; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 36; F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 115-118, 120-121.
[126] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 97; L. J. SUENENS, Modlitwa i mówienie językami, W: BE 1 (29) 1979, s. 63.
[127] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 97. Osoba taka nie jest przymuszona do modlitwy językami, ale całkowicie nad nimi panuje: rozpoczyna i kończy kiedy chce. Zob. D. TOMCZYK, Modlitwa w Duchu. Fenomen glosolali; W: CTh 4 (57) 1987, s. 31; V. WALSH, KOCH, s. 30. Por. Z. PASEK, RZPM, s. 66-67; R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 21; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 36; L. J. SUENENS, Modlitwa i mówienie językami, W: BE 1 (29) 1979, s. 63; P. G. MANSFIELD, JNP, s. 87-88; A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 95.
[128] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 97; L. J. SUENENS, Modlitwa i mówienie językami, W: BE 1 (29) 1979, s. 63. Por. Y. CONGAR, WDŚP, s. 208-109; F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 127; T. G. MONTAGUE, Na skrzydłach wiatru. Poznawanie dróg Ducha Świętego, Warszawa 1980, s. 25.
[129] Zob. P. SCHONEMBERG, CHDŚ, s. 2. Por. L. ROONEY, R. FARICY, Modlitwa o Dar Ducha Świętego, W: LT 4/1992, s. 25.
[130] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 98; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 36.
[131] Zob. Z. PASEK, RZPM, s. 61; R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 121. Por. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 128.
[132] Zob. D. TOMCZYK, Modlitwa w Duchu. Fenomen glosolali; W: CTh 4 (57) 1987, s. 35; L. J. SUENENS, Modlitwa i mówienie językami, W: BE 1 (29) 1979, s. 64.
[133] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 128.
[134] Zob. D. TOMCZYK, Modlitwa w Duchu. Fenomen glosolali; W: CTh 4 (57) 1987, s. 36.
[135] Zob. TAMŻE, s. 36-37.
[136] Zob. B. DEMBOWSKI, ZW, s. 5; B. DEMBOWSKI, Dziękczynienie z Maryją: rekolekcje dla biskupów, Jasna Góra 25-28 listopada 1996 r., Włocławek 1997, s. 61.
[137] ŚW. AUGUSTYN, Komentarz do Psalmów 52, 11; ŚW. AUGUSTYN, Sermo 1, 8. Cyt. za: F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 129.
[138] Zob. TAMŻE, s. 129-130.
[139] R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 21. Por. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 120-121; P. SCHONNENBERG, CHDŚ, s. 2; F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 119; J. BADENI, Whisky on the rocks [wywiad], W: ZODŚ 16/1997 s. 56; L. ROONEY, R. FARICY, Modlitwa o Dar Ducha Świętego, W: LT 4/1992, s. 25.
[140] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 79. Por. K. KARLIŃSKA, Jak otrzymać Ducha Świętego?, W: Charis 21-23/1984, s. 31.
[141] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 98. Podobną opinię reprezentuje V. Walsh, który w darze języków widzi pomoc w modlitwie, otwarciu się na inne dary Ducha Świętego oraz znak Jego działania. Zob. V. WALSH, KOCH, s. 33.
[142] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 97-98; D. TOMCZYK, Modlitwa w Duchu. Fenomen glosolali; W: CTh 4 (57) 1987, s. 35. B. Dembowski podkreśla pomoc daru języków w osobistej modlitwie. Zob. B. DEMBOWSKI, ZW, s. 5-6. Por. V. WALSH, KOCH, s. 31; Z. PASEK, RZPM, s. 66; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 38-39. Niekiedy nawet mówi się o pomocy w modlitwie kontemplacyjnej, o czym napisaliśmy już w poprzednim punkcie. Por. przypis 140. Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 211, 214.
[143] L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 98. Por. L. J. SUENENS, Modlitwa i mówienie językami, W: BE 1 (29) 1979, s. 64; B. DEMBOWSKI, Dziękczynienie z Maryją: rekolekcje dla biskupów, Jasna Góra 25-28 listopada 1996 r., Włocławek 1997, s. 61. Por. R. MARTIN, GB, s. 100-101; A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 93.
[144] Jednym z największych moich przeżyć była modlitwa grupy świeckich, kiedy modlono się nade mną przez włożenie rąk. Bóg daje to, co chce, kiedy chce i jak chce. Nowymi językami nie mówię, daru glosolalii nie mam, ale byłem świadkiem właśnie tego, że ktoś zdrowie odzyskał, ktoś inny doznał wielkiej przemiany wewnętrznej. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 44. Por. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 80, P. G. MANSFIELD, JNP, s. 86, 128; L. J. SUENENS, Modlitwa i mówienie językami, W: BE 1 (29) 1979, s. 62. Niemożliwe jest zaakceptowanie stanowiska, że jest to niezawodny znak wylania Ducha Świętego i dar prorocki. Zob. Z. PASEK, RZPM, s. 60. Por. R. MARTIN, GB, s. 100; TDW, s. 36-37.
[145] Zob. Z. PASEK, RZPM, s. 63. Por. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 125.
[146] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 35.
[147] Zob. K. KARLIŃSKA, Jak otrzymać Ducha Świętego?, W: Charis 21-23/1984, s. 32.
[148] Zob. P. SCHONNENBERG, CHDŚ, s. 2.
[149] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 213.
[150] W tej nowej dla wielu osób sytuacji jest ważne rozpoznawanie impulsów, które pojawiają się w człowieku, a wzrost duchowy wręcz domaga się rozeznania. Zob. V. WALSH, KOCH, s. 108.
[151] Zob. Y. CONGAR, DCDB, s. 15-16.
[152] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 33; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 40-41.
[153] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 34.
[154] Zob. KK 12; DA 3. Por. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 39-41.
[155] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 102-105. Por. R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990; J. PHILIPPE, W szkole Ducha Świętego, Kraków 1997, s. 54-55; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 41.
[156] Zob. J. PHILIPPE, W szkole Ducha Świętego, Kraków 1997, s. 47-55.
[157] Zob. Y. CONGAR, DCDB, s. 15-16. Por. J. PHILIPE, W szkole Ducha Świętego, Kraków 1997, s. 17-36; R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 24.
[158] Zob. B. MC KENNA, Słowo wśród nas jest głębokie i proste zarazem [wywiad], W: SWN 5 (50) 1996, s. 54-56.
[159] Zob. J. PHILIPPE, W szkole Ducha Świętego, Kraków 1997, s. 57-59.
[160] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 89-90; W. KASPER, Duch Święty Pan i dawca życia, W: W. Kasper, Bóg Jezusa Chrystusa, Wrocław 1996, s. 256. Por. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 42-44
[161] Zob. T. MICEWICZ, Vademecum charyzmatyka, W: T. Micewicz, Szkoła modlitwy. Vademecum charyzmatyka, Katowice 1991.
[162] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 112-113.
[163] R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 116. Por. M. HÉBRARD, CHZH, s. 58; TDW, s. 31.
[164] R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 115.
[165] Zob. TAMŻE, s. 115. Por. J. PHILIPPE, W szkole Ducha Świętego, Kraków 1997, s. 37-44, 66.
[166] Zob. R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 25-26. Por. J. PHILIPPE, W szkole Ducha Świętego, Kraków 1997, s. 60-61.
[167] Zob. D. TOMCZYK, Modlitwa w Duchu. Fenomen glosolalii; W: CTh 4 (57) 1987, s. 33.
[168] Zob. R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 25. Por. J. AUGUSTYN, Rozeznawanie duchowe, W: HD 3-4 (217-218) 1990, s. 193.
[169] Zob. TAMŻE, s. 192-193.
[170] Zob. TDW, s. 6; M. HÉBRARD, CHZH, s. 20, 53; Y. CONGAR, WDŚP, s. 221; B. DEMBOWSKI, ZW, s. 6; K. MC DONNELL, T. G. MONTAGUE, ICH, s. 31; E. WERON, RODŚ, s. 117; M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 55, 151; M. BABRAJ [red.], OJM, s. 18
[171] Zob. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 9.
[172] Zob. L. J. SUENENS, Dar Odnowy a posługa kapłana i zakonnika, W: Charis 21 – 23/ 1984, s. 13. Por. Duch i słowo sercem ewangelizacji, W: SWN 4 (5) 1992, s. 4-6.
[173] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 31-32.
[174] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 89.
[175] Zob. EN 13. Por. K. MC DONNELL, T. G. MONTAGUE, RO, s. 12-13; CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 32; B. DEMBOWSKI, Ochrzczeni w Duchu Świętym, W: ZODŚ 16/1997 s. 10-11.
[176] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 89-90.
[177] R. FARICY, L. ROONEY, Modlitwa charyzmatyczna i kontemplacja. Prosty podręcznik modlitwy, Kraków 1990, s. 5.
[178] Zob. EN 24. Por. M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 155.
[179] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 97.
[180] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 117-118.
[181] Zob. R. FARICY, F. A. SULLIVAN, DO, s. 85.
[182] M. HÉBRARD, CHZH, s. 92.
[183] Zob. R. TRZCIŃSKI, Rozmawiać z Bogiem twarzą w twarz [wywiad], W: SWN 6 (40) 1995, s. 51-53; M. BIGIEL, JCHDŚ, s, 174-175.
[184] R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 113.
[185] Zob. R. FARICY, F. A. SULLIVAN, DO, s. 85.
[186] Zob. TAMŻE, s. 85-86. Por. Y. CONGAR, WDŚP, s. 190.
[187] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 190.
[188] Zob. B. DEMBOWSKI, KZBS, s. 60; Y. CONGAR, WDŚP, s. 224.
[189] Zob. K. MC DONNELL, T. G. MONTAGUE, ICH, s. 32.
[190] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 89.
[191] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 91.
[192] K. MC DONNELL, T. G. MONTAGUE, RO, s. 15-16.
[193] Św. Paweł nie mówi o rozróżnianiu proroctwa. Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 50, 85. W ruchu Odnowy mówi się o przypadkach «proroctwa», które zapowiadały przyszłe wydarzenia, odsłaniały tajniki serc, objawiały jakieś konkretne, opatrznościowe wezwanie. Ale w większości przypadków chodzi o zwykłe, budujące pouczenia. Y. CONGAR, WDŚP, s. 216. Por. Z. PASEK, RZPM, s. 67-70; V. WALSH, KOCH, s. 59.
[194] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 101. Por. V. WALSH, KOCH, s. 59; B. DEMBOWSKI, ZW, s. 6.
[195] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 79-81. Por. V. WALSH, KOCH, s. 60.
[196] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 82-89.
[197] Zob. TAMŻE, s. 89-92. Por. B. DEMBOWSKI, ZW, s. 6; V. WALSH, KOCH, s. 63-69; MARIA ANNA, Dar prorokowania [notatki z wykładu], W: BE 11-12/1979, s. 38.
[198] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 92-93.
[199] Zob. TAMŻE, s. 101. Por. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 40.
[200] Zob. MARIA ANNA, Dar prorokowania [notatki z wykładu], W: BE 11-12/1979, s. 36.
[201] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 100. Ale nie przestało istnieć [proroctwo -przyp. wł.] całkowicie. Poszło natomiast na areny z męczennikami, na pustynię z ojcami pustyni, do zakonów wraz z Benedyktem, na ulice z Franciszkiem, do klasztorów z Teresą z Avili i Janem od Krzyża, do pogan z Franciszkiem Ksawerym. Gorące pragnienie dzielenia się doświadczeniem Pana, jakie odczuwali Koryntianie, zaczęło się wyrażać w samorzutnie zawiązujących się prywatnych grupach, w zgromadzeniach zakonnych i bractwach, które w końcu zostawały albo potępione, albo zatwierdzone przez Kościół. Nie mając tytułu proroka, charyzmatycy, tacy jak Jowanna d’Arc i Katarzyna ze Sieny, wywierali głęboki wpływ na życie polis i Kościoła. TAMŻE, s. 99.
[202] Zob. TAMŻE, s. 136. Por. B. BIEGUN, W poszukiwaniu pełni, W: ZODŚ 16/1997 s. 40.
[203] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 132-133, 135. Por. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 13.
[204] M. NOWOSIELSKI, Duch wiej kędy chce [wywiad], W: SWN 4 (49) 1996, s. 60.
[205] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 136-137.
[206] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 75.
[207] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 217. Por. Z. PASEK, RZPM, s. 73-75; R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 118; F. A. SULLIVAN, Uzdrowienie charyzmatyczne, W: Com 6 (54) 1989, s. 101; T. KOSIEK, Zapomniane dziedzictwo – posługa uzdrawiania, W: BE 2 (86) 1993, s. 66-68.
[208] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 34. Por. B. BIEGUN, W poszukiwaniu pełni, W: ZODŚ 16/1997 s. 40.
[209] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 217-218.
[210] Zob. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 119.
[211] Zob. R. MARTIN, Jezus działa dziś z mocą wśród nas [wywiad], W: SWN 5 (17) 1993,s. 55. Por. B. DEMBOWSKI, Dziękczynienie z Maryją: rekolekcje dla biskupów, Jasna Góra 25-28 listopada 1996 r., Włocławek 1997, s. 64-65.
[212] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 217.
[213] Zob. TAMŻE, s. 218.
[214] Zob. TAMŻE, s. 197.
[215] Potrzeba odpowiedniego rozeznania i ostrożności ze strony wspólnoty oraz pasterzy Kościoła. Zob. TAMŻE, s. 214.
[216] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 136. Por. B. DEMBOWSKI, Uzdrawiająca moc sakramentów, W: AK 125 (87) 1995, s. 36-41. Trzeba także dążyć do tego, aby posługę modlitwy o uzdrowienie sprawować w kontekście sakramentalnym, choć nie jest też wykluczone stosowanie jej poza tym kontekstem. Zob. TDW, s. 48-49.
[217] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 86.
[218] Zob. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 120. Nikt oczywiście nie ma takiego doświadczenia, żeby modlitwa za chorego była zawsze wysłuchana i następowało nadzwyczajne uzdrowienie. Było jednak wiele uzdrowień fizycznych, nawet niezwykłych, gdy się modlono nad osobą chorą – wystarczająco wiele, aby rozbudzić i umocnić wiarę wielu katolików w to, że Bóg ma moc uzdrowienia oraz że chce to czynić odpowiadając na modlitwę zwykłych chrześcijan, takich jak każdy z nas. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 137.
[219] Zob. T. SZKOPEK, W obronie Odnowy w Duchu Świętym, W: Nova et Vetera 1 (4) 1997, s. 29-30. Nie wyklucza to bowiem cierpienia odkupieńczego. Zob. TDW, s. 49. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 95.
[220] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 203-204.
[221] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 15. Por. Odnalazłem się w Kościele katolickim, W: ZODŚ 6/1995, s. 14-18.
[222] Zob. K. MC DONNELL, T. G. MONTAGUE, ICH, s. 16.
[223] Zob. TDW, s. 6. Por. L. J. SUENENS, Trwać w sercu Kościoła, W: ZODŚ 6/1995, s. 19-29.
[224] Zob. Z. PASEK, RZPM, s. 193; M. BABRAJ [red.], OJM, s. 35; R. FARICY, F. A. SULLIVAN, DO, s. 88.
[225] Zob. Z. PASEK, RZPM, s. 193.
[226] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 32.
[227] Zob. TAMŻE, s. 29-30.
[228] Zob. D. TOMCZYK, NWRCH, s. 115.
[229] Zob. H. MÜHLEN, Wprowadzenie w Odnowę w Duchu Świętym, b.r.m.w., s. 3-4.
[230] Zob. K. MC DONNELL, T. G. MONTAGUE, ICH, s. 34.
[231] Zob. TDW, s. 17.
[232] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 191.
[233] Y. CONGAR, Wierzę w Ducha Świętego, t. 3, Rzeka płynie na Wschodzie i Zachodzie, Warszawa 1996, s. 266. Por. Y. CONGAR, WDŚP, s. 191.
[234] Zob. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 123. Por. V. WALSH, KOCH, s. 170-179; D. TOMCZYK, NWRCH, s. 115; B. DEMBOWSKI, KZBS, s. 52.
[235] M. HÉBRARD, CHZH, s. 30-31.
[236] Zob. M. BABRAJ, [red.] OJM, s. 32.
[237] Zob. B. DEMBOWSKI, ODŚPP, s. 97-98.
[238] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 54.
[239] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 42.
[240] Zob. B. DEMBOWSKI, Odnowa w Duchu Świętym. Problem pastoralny, W: AK, 124 (87) 1995, s. 96-97.
[241]Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 54-55.
[242] Zob. B. DEMBOWSKI, Ochrzczeni w Duchu Świętym, W: ZODŚ 16/1997 s. 9.
[243] Zob. D. TOMCZYK, Grupa modlitewna w ruchu charyzmatycznym, W: AK 106 (78) 1996, s. 96.
[244] Zob. Z. PASEK, RZPM, s. 193. Uzurpuje się możliwość zastępowania roli kapłana przez ludzi świeckich. Tymczasem powinno chodzić o wzajemne uzupełnianie się, a nie rywalizację. Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 35; D. TOMCZYK, Grupa modlitewna w ruchu charyzmatycznym, W: AK 106 (78) 1996, s. 95-96; D. TOMCZYK, NWRCH, s. 115.
[245] Zob. D. TOMCZYK, Grupa modlitewna w ruchu charyzmatycznym, W: AK 106 (78) 1996, s. 96.
[246] Zob. S. J. DEMSCY, Relacje świeccy – duchowni we wspólnocie, W: PDŚ 3 (14) 1996, s. 5. Por. B. DEMBOWSKI, KZBS, s. 60; D. TOMCZYK, Grupa modlitewna w ruchu charyzmatycznym, W: AK 106 (78) 1996, s. 96.
[247] Zob. B. DEMBOWSKI, ODŚPP, s. 99-100. Por. M. HÉBRARD, CHZH, s. 25.
[248] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 7. Szerzej na ten temat pisz Z. Czerwiński. Zob. Z. CZERWIŃSKI, Ekumeniczne znaczenie odnowy charyzmatycznej, W: ZNKUL 3/1976, s. 37-43. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 96.
[249] D. Berley stwierdził wręcz: Na początku ekumenizm objawiał się bardzo mocno, ale my ulegliśmy chyba marzeniu. Natomiast K. Metz: Na początku wszystko było łatwe i teraz mamy odwagę stawiać sobie pytania istotne i ukazywać różnice bez wzajemnej agresji. M. HÉBRARD, CHZH, s. 104-105.
[250] W. HRYNIEWICZ, NPCH, s. 98.
[251] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 111.
[252] Cyt. za: L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 167. Por. F. BLACHNICKI, Odnowa w Duchu Świętym a jedność w Duchu Świętym, W: Charis 21 – 23/1984, s. 14-23; V. WALSCH, KOCH, s. 187; M. BABRAJ [red.], OJM, s. 32.
[253] Zob. K. KARLIŃSKA, Problemy ekumeniczne w pierwszym ogólnopolskim Kongresie Odnowy w Duchu Świętym, W: Charis 21 – 23/1984, s. 6-8.
[254] Zob. P. G. MANSFIELD, JNP, s. 49.
[255] Zob. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 122.
[256] Zob. TAMŻE.
[257] Zob. S. GRĘŚ, Jedność w Duchu Świętym, W: HD 1 (239) 1996, s. 49.
[258] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 106.
[259] Zob. K. KARLIŃSKA, Problemy ekumeniczne w pierwszym ogólnopolskim Kongresie Odnowy w Duchu Świętym, W: Charis 21 – 23/1984, s. 6.
[260] W. HRYNIEWICZ, NPCH, s. 95.
[261] Zob. H. MÜCHLEN, Wprowadzenie w Odnowę w Duchu Świętym, b.r.m.w., s. 9. Por. Y. CONGAR, WDŚP, s. 241.
[262] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 7.
[263] Zob. TAMŻE, s. 187.
[264] P. G. MANSFIELD, JNP, s. 49.
[265] W. HRYNIEWICZ, NPCH, s. 98.
[266] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 5.
[267] Zob. H. MÜCHLEN, Wprowadzenie w Odnowę w Duchu Świętym, b.r.m.w., s. 11. Niektórzy, nawet bardzo zaangażowani członkowie grup zrażają się do ruchu wobec niewłaściwie pojętego ekumenizmu. Np. dr W. Storey, współzałożyciel Odnowy w Stanach Zjednoczonych, odszedł z ruchu z powodu autorytaryzmu, zamknięcia się kierujących ruchem na wszelkie krytyki oraz obrania kierunku sprzecznego z tradycją katolicką. Natomiast dr J. M. Ford, sama będąc bardzo zaangażowana, zarzuciła kierującym ruchem wręcz sekciarstwo, brak znajomości egzegezy i historii Kościoła. Wreszcie K. M. Ranaghan zarzucił wręcz fałszywy ekumenizm, iluminizm, profetyzm i protestantyzację ruchu. Zob. P. SIWEK, Na marginesie ruchu charyzmatycznego, W: HD 1 (163) 1976, s. 50.
[268] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 110.
[269] Zob. K. KARLIŃSKA, Problemy ekumeniczne w pierwszym ogólnopolskim Kongresie Odnowy w Duchu Świętym, W: Charis 21 – 23/1984, s. 8.
[270] Zob. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, 122. Por. L. J. SUENENS, Maria, Ekumenizm i Odnowa, W: Charis 16-17/1982, s. 7 – 11 (ten sam tekst można znaleźć: L. J. SUENENS, Odnowa, Maryja i ekumenizm, W: ZODŚ 6/1995, s. 35-40); Y. CONGAR, WDŚP, s. 246.
[271] Zob. L. J. SUENENS, Maria, Ekumenizm i Odnowa, W: Charis 16 – 17/1982, s. 9-10.
[272] Zob. P. G. MANSFIELD, JNP, s. 49.
[273] Zob. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, 123.
[274] Zob. T. MICEWICZ, Vademecum charyzmatyka, W: T. Micewicz, Szkoła modlitwy. Vademecum charyzmatyka, Katowice 1991, s. 152; M. HÉBRARD, CHZH, s. 53; TDW, s. 21, 37-39. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 89.
[275] Zob. K. MC DONNELL, T. G. MONTAGUE, ICH, s. 6, przypis 3.
[276] R. FARICY, F. A. SULLIVAN, DO, s. 31.
[277] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 204, 224.
[278] TAMŻE, s. 204.
[279] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 99. Por. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 30.
[280] Zob. R. FARICY, F. A. SULLIVAN, DO, s. 73-74.
[281] Zob. TAMŻE, s. 74.
[282] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 9; Y. CONGAR, WDŚP, s. 206.
[283] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 72-73.
[284] Zob. L. J. SUENENS, NZDŚ, s. 100.
[285] Zob. M. BABRAJ [red.], OJM, s. 17-18.
[286] M. HÉBRARD, CHZH, s. 78.
[287] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 72-73; Y. CONGAR, WDŚP, s. 224.
[288] Zob. R. FARICY, F. A. SULLIVAN, DO, s. 78-80. Por. M. HÉBRARD, CHZH, s. 79-81.
[289] Zob. TAMŻE, s. 30, 69-72.
[290] Zob. V. WALSH, KOCH, s. 9. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 95.
[291] Cyt. za: M. HÉBRARD, CHZH, s. 74.
[292] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 205-206. Por. CH. MASSABKI, ODŚNK, s. 30.
[293] M. HÉBRARD, CHZH, s. 79. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 89.
[294] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 79. Por. A. WOODROW, Odnowa charyzmatyczna czy zesłanie Ducha Świętego, W: WD 8/74, s. 96.
[295] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 206.
[296] Zob. B. MC KENNA, Słowo wśród nas jest głębokie i proste zarazem [wywiad], W: SWN 5 (50) 1996, s. 54. Por. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 115, 117; M. BABRAJ [red.], OJM, s. 33; T. SZKOPEK, W obronie Odnowy w Duchu Świętym, W: Nova et Vetera 1 (4) 1997, s. 34.
[297] Zob. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 116; TDW, s. 22-23. Por. V. WALSCH, KOCH, s. 56; P. SIWEK, Na marginesie ruchu charyzmatycznego, W: HD 1 (163) 1976, s. 48-49; Y. CONGAR, WDŚP, s. 220-221.
[298] Zob. Z. PASEK, RZPM, s. 82.
[299] Zob. TDW, s. 32. Z. PASEK, RZPM, s. 80-82. Por. KK 12; P. SIWEK, Na marginesie ruchu charyzmatycznego, W: HD 1 (163) 1976, s. 51, 53.
[300] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 102-103. Por. Y. CONGAR, WDŚP, s. 225.
[301] Zob. TAMŻE, s. 223-225..
[302] Zob. J. AUGUSTYN, Rozeznawanie duchowe, W: HD 3-4 (217-218) 1990, s. 197.
[303] Zob. M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 189.
[304] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 102. Por. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 118.
[305] F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 103.
[306] Zob. TDW, s. 23. Por. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 117-118.
[307] Zob. F. A. SULLIVAN, CHOCH, s. 102-103.
[308] Zob. TAMŻE. Por. TDW, s. 24; V. WALSH, KOCH, s. 55-56; M. BIGIEL, JCHDŚ, s. 189.
[309] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 220.
[310] Zob. J. AUGUSTYN, Rozeznawanie duchowe, W: HD 3-4 (217-218) 1990, s. 199.
[311] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 220.
[312] Zob. P. SIWEK, Na marginesie ruchu charyzmatycznego, W: HD 1 (163) 1976, s. 48-49. Por. T. SZKOPEK, W obronie Odnowy w Duchu Świętym, W: Nova et Vetera 1 (4) 1997, s. 31.
[313] Zob. TAMŻE, s. 35.
[314] Zob. J. AUGUSTYN, Rozeznawanie duchowe, W: HD 3-4 (217-218) 1990, s. 197-198.
[315] Zob. Y. CONGAR, WDŚP, s. 201-202.
[316] Zob. R. PINDEL, Charyzmatyczny rys duchowości chrześcijańskiej, W: ŻD 7 (3) 1996, s. 117-118.
[317] Zob. D. TOMCZYK, NWRCH, s. 114. Por. T. LEDÓCHOWSKA, O katolickim Ruchu Odnowy Charyzmatycznej inaczej, mps., b.r.m.w., s. 11.
[318] Zob. M. HÉBRARD, CHZH, s. 36, 56.

Print Friendly, PDF & Email

Comments

comments

Przeczytaj jeszcze  Czy krytycyzm wobec "uzdrowień" działanych przez tzw. charyzmatyków jest grzechem przeciw Duchowi Świętemu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.